Posts Tagged ‘industrial’

p*i*g (jakub monika lampart) – the impulse church [2017]

31/08/2017

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

fb1

fb2

P*I*G nie miałem do tej pory okazji usłyszeć, anonsowałem jedynie wspólny koncert z YC-CY i Ugorami.

„The Impulse Church” to niełatwy w odbiorze, ale więcej niż udany mariaż neofolku, industrialu trochę à la Throbbing Gristle, dźwięków, które tagujemy jako „experimental”, bo nie bardzo wiemy, co o nich pisać, „zimnej” lo-fi elektroniki, wykręconego post-rocka i Bóg wie czego jeszcze. Taki „Photoautotrophic Micropropagation Of Sperm Molecules In Sensual Impulse Of Creating” brzmi fragmentami jak improwizacja umierającego noiserockowca, któremu zachciało się grać jazz do industrialnego podkładu, ale nie umie albo nie ma sił.

Pod koniec lekka zamułka, ale tak czy siak „The Impulse Church” to bardzo dobra płyta.

Na Bandcampie są też inne nagrania, firmowane jako P*I*G.

mutter – ich schäme mich gedanken zu haben die andere menschen in ihrer würde verletzen [1990] / thomas karsten

12/09/2016

10fuckingstars-wordpres-com

linki w komentarzach /links in comments

muttermusik.de

facebook

10fuckingstars-wordpres-com

Zespół, który poznałem dzięki zajebistej składance „Wohlstand” – z niemieckim i japońskim noise’em i noise rockiem. Można na niej znaleźć m.in. Surrogat, Merzbowa, Zeni Geva oraz Party Diktator. No i Mutter.

„Ich schäme mich Gedanken zu haben die andere Menschen in ihrer Würde verletzen” to pierwszy LP Niemców; całkiem niezły. Mamy na nim noise rock ożeniony z industrialem plus parę wstawek pozornie od czapy, które jednak nie zarzynają całości.

Mutter gra do dziś. Niestety, zespół wyewoluował w rejony czegoś, czego nazwanie „indie rockiem”, byłoby niezasłużonym komplementem. Do włączenie po raz kolejny ich płyty z 2014 roku, „Text und Musik”, skłoniłaby mnie jedynie pokaźna gratyfikacja finansowa. Ale „Ich schäme…” warta jest poznania. W sumie dużymi fragmentami jest po prostu zajebista.

***

Thomas Karsten. Jezu, jakie to jest złe. Aż musiałem wrzucić na blog. A i tak wybrałem co lepsze fotki. E, ładnie wkomponowało się w post i nie wygląda tragicznie. :)

1

2

3

4

5

6

va – wohlstand [1994] / jérémie mazenq

06/03/2016

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

– Puściłbyś coś fajnego.
– No dobra.

Świetna składanka z niemieckimi i japońskimi zespołami noise’owymi oraz noiserockowymi, a także takimi raczej trudnymi do sklasyfikowania (mój ulubiony numer to Omoide Hatoba coverujący Pistolsów), jakiś brudny blues też się przypałętał. Są tu rzeczy znane i bardzo znane (między innymi Merzbow, Melt-Banana, Surrogat, Zeni Geva), jak i takie, których nie słyszałem wcześniej (na przykład Kissfreak Steven. Violent Onsen Geisha czy Sielwolf). Chyba sześć zespołów z „Wohlstand” gościło już na moim blogu.

Niemieccy artyści są raczej poukładani, a japońscy – raczej pojebani. Ktoś powie, że to stereotypowy osąd. No ale jak się posłucha „Wohlstand”, trzeba przyznać, że coś – poza wyjątkami – w tym jest.

Lata 90., wiadomo. Dziś takich składanek już nie ma.

***

Jérémie Mazenq

1

2

3

4

5

6

skeleton wrecks – skeleton wrecks [2015] / emanuele ferrari

24/01/2016

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

Jedna z płyt, które przegapiłem w 2015. Skeleton Wrecks tworzą Dora Jahr i Gouédé Oussou. Jahr grała m.in. w nieodżałowanym Distorted Pony, Oussou, zarządzający Gibbon Envy Recordings, w Distorminal Deadwax, zespole personalnie powiązanym z autorami „Instant Winner”.

Mamy tu coś, co przypomina muzykę tych kapel, zwłaszcza skojarzenie z Distorted Pony może być odczuwalne: noise rock z industrialnymi naleciałościami. Zresztą ostatni, ponaddziesięciominutowy numer to już po prostu kawałek industrialny.

Zajebiście słucha się całości. Ciekawe, czy Skeleton Wrecks to efemeryda, czy dostaniemy więcej.

***
Emanuele (jest coś gorszego niż włoskie imiona męskie?) Ferrari to od jakiegoś czasu mój ulubiony fotograf. Piękne dziewczyny na prostych zdjęciach. Ma chłop dobrą rękę. Warto śledzić jego profil facebookowy, bo co chwilę wrzuca coś nowego. No ale na FB, wiadomo, wszystkiego nie może wrzucić, więc i na jego blog trzeba zaglądać.

1

2

3

4

5

7

crust – crust [1994]

19/07/2014

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

10fuckingstars.wordpress.com

kolejny zespół z trance syndicate (najpierw nazywali się mud honey). ich ep-ka, „sacred heart of crust”, była pierwszym wydawnictwem labelu kinga coffeya (butthole surfers). crust brzmi trochę jak skrzyżowanie pain teens z distorted pony plus elementy, powiedzmy, kabaretowe. grali w sumie długo: od 1987 do 1997. ogólnie rzecz biorąc, mieli trochę pecha, np. john hawkins został pchnięty nożem. wrócili w 2004 na jeden koncert.

piękne czasy:

***

to był naprawdę ładny mundial.

1

FBL-WC-2014-KOR-RUS-FANS

3

4

FBL-WC-2014-MATCH05-COL-GRE-FANS

6

street sects – the morning after the night we raped death [2014]

08/01/2014

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

Fajnie to brzmi, ale średnio siedzę w takich klimatach, więc nie będę się wymądrzał.

Do ściągnięcia za darmo z Bandcampa, można też dać co łaska. Winyl można kupić za 7 dolarów.

headbutt – pissing down [1993] / sharon montrose

21/12/2013

pissing down

linki w komentarzach / links in comments

discogs

headbutt
To jedyna fotka zespołu, jaką znalazłem w necie; nie wiem nawet, czy to na pewno oni

Zespół z Londynu, o którym niewiele wiadomo. Grali industrial, ale taki dosyć, nazwijmy to, ludzki. Mają w sumie dość pokaźną dyskografię i świetne okładki płyt. Nagrania z tej EP-ki pochodzą z 1992 roku. Rok później wydało je Pigboy Records na winylu i CD. Kawałek „Always Scraping Shit” to mistrzostwo świata.

A to mój ulubiony headbutt:

5-zidane-headbutt-gif

***

Sharon Montrose

5

6

4

1

2

3

sisygambis – four stages of cruelty [1998]

04/09/2011

No, w końcu trzeba było to wrzucić. Podziękowania dla Jarka.


%d blogerów lubi to: