Archive for the ‘foto’ Category

marriage ‎– for brötzmann [2013] / ralph gibson

07/07/2018

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

facebook

monofonus press

Zespół, w którym grają m.in. Mike Kanin z Black Eyes i Nate Cross z USA/Mexico. Marriage to jedna z moich ulubionych kapel z ostatnich lat – zupełnie nieefektowne połączenie psychodelii i post-punka czy jak to nazwać. „For Brötzmann” (chodzi oczywiście o Petera) to płyta, którą tak naprawdę doceniłem dopiero teraz.

Trzeba by w końcu sprawdzić materiał nagrany z Robem Mazurkiem.

***

Ralph Gibson

drive like jehu – yank crime [1994] / christina ricci

30/06/2018

linki w komentarzach / links in comments

drive like jehu

Odkrywania zespołów ciąg dalszy. Gdy słuchałem tegorocznej płyty wydanej przez Sub Pop, „Jericho Sirens”, pomyślałem, że Hot Snakes to nowy, ciekawy zespół. Okazało się, że nie dość, że wcześniej (lata temu!) nagrali trzy inne płyty, to byli personalnie powiązani z inną kapelą – Drive Like Jehu.

Świetna rzecz, choć osobiście dodałbym nieco zaangażowania politycznego w tekstach.

***

Christina Ricci via Mental Corrosion

still life – from angry heads with skyward eyes [1993] / phillip kaminiak

19/05/2018

linki w komentarzach / links in comments

ebullition records

discogs

to nie jest kraj dla starych ludzi

Mój dobry kolega śmiał się z mojego krzywego kutasa w niedzielę poprowadzi audycję radiową.

„DJ Niespotykanie Spokojny człowiek powróci. Dokładnie 20 maja od 10:00 będę w Studenckim Radiu Żak Politechniki Łódzkiej prowadził audycję w ramach specjalnego 59-godzinnego programu. Roboczy tytuł tego odcinka to «Emo hardcore rules big time!». Będzie to sentymentalny powrót do końcówki lat 90-tych i początku nowego wieku gdy hałasowały takie formacje jak m.in. On The Might of Princess, Julia, Car vs Driver, Engine Down i załączony band (oraz wiele innych)”.

Zapraszam. Ciekawe, czy DJ puści Still Life. Jak nie, ma wpierdol.

***

Phillip Kaminiak

the vandemark 5 – single piece flow [1997] / magda wosinska

05/05/2018

linki w komentarzach / links in comments

ken vandemark

discogs

Katowicki JazzArt Festival pozostawił we mnie niedosyt. Widziałem dobre rzeczy (i duński afrobeat), ale gdyby nie kończący imprezę koncert BNNT i A.L.T.E.R.C.O na dzień dobry (głównie dzięki gitarzyście nawiązującym do Franka Zappy; potem jakiś gość z dreadami zarżnął gig), żałowałbym wydanej kasy. Brakowało mi jakiegoś jazzowego wpierdolu – normalnej sekcji i saksofonisty z Kosmosu. Czegoś, co widziałem w tym roku w Łodzi – tria Vandemark/Tokar/Kugel. Z tym koncertem też był jednak problem.

(Ken Vandermark jest geniuszem i jeśli ktoś tego nie słyszy, niech idzie z Bogiem i Stingiem. To, co wyprawiał ten gość w The Vandemark 5, to mistrzostwo świata).

Koncert w łódzkich „Ciągotach i Tęsknotach” był dziwny, bowiem jest to restauracja. Nie dało się podejść pod scenę, gdyż stoły były rozłożone jak na jakimś weselu czy innej komunii. Stoisz z tyłu, zaczyna grać Vandermark, a po lewej widzisz jakąś wycieczkę pracowniczą. Gości, którzy próbują dobrze wyglądać, choć czas stawia na karku szósty krzyżyk, i panie, które, choć już raczej nie dadzą rady, chętnie poszłyby w jakieś tango. No więc z jednej strony cieszysz się, że widzisz tego Vandermarka, z drugiej – wkurwiasz, bo najebana Irena zagłusza sekcję rytmiczną.

Obyście trafili następnym razem na Petera Brötzmanna.

A płyta mistrzowska.

***

Część zdjęć Magdaleny Wosinskiej to jakieś udawane hipisy (zawsze lepsze niż prawdziwe), ale ogólnie na plus.

butterglove – the john morand session [1997] / danny lane

21/04/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

noisey

Kapela, która już w latach 80. grała math rocka. Pozostawiła po sobie singiel i wrzuconą przeze mnie, wydaną pośmiertnie, zajebistą płytę. Panowie z Butterglove grali m.in. w Honor Role i Kepone.

Singiel można kupić, „The John Morand Session” czasem chyba ktoś wrzuci na Discogs.

Jeden z kawałków Butterglove scoverował chicagowski zespół Wet Wallet.

O zespole fajnie napisał gość w linku powyżej.

***

Danny Lane. Niektóre zdjęcia są bardzo dobre, niektóre mają taki z lekka hipsterski, okołoofffestivalowy klimat. Ale Danny Lane zdecydowanie na plus.

crain – heater [1994] / vojta hurych

07/04/2018

linki w komentarzach / links in comments

parlour.net

discogs

Ten zespół z Louisville grał w latach 1989-1996, przewinęło się przez niego bodaj dziesięciu członków, związanych m.in. z takimi kapelami jak Matmos, The For Carnation, Rodan czy Dead Child.

Rewelacyjny post-hardcore, zresztą „Heater” to dużo ciekawszy materiał niż debiut „Speed”, który za bardzo zalatuje Fugazi. Okładka niezbyt zachęcająca, ale sama muzyka kopie idealnie. Za inżyniera dźwięku robił tu niejaki Whodini. Biorąc pod uwagę, jak rozwinął się Crain na drugiej płycie, trzeba żałować, że nie wydał trzeciej.

Crain rozpadł się podczas nagrywania trzeciej płyty. Gitarzysta Jon Cook zmarł w 2013 roku.

***

Vojta Hurych

trobecove krušne peći – 85 [1992] / larry sultan

31/03/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

Wracamy do Chorwacji. Tym razem postpunkowe, zahaczające o no wave, Trobecove krušne peći (z bębniarzem Sexy, Ratko Daniloviciem, który na „85” akurat nie grał) – zespół, który gra do dziś. Materiał został wydany przez Kekere Aquarium w 1992, lecz nagrany – siedem lat wcześniej. Boże, jak to brzmi i w ogóle. Piękna płyta.

Nazwa jest, delikatnie rzecz ujmując, kontrowersyjna, gdyż za inspirację dla niej posłużył Metod Trobec, słoweński seryjny morderca, który gwałcił kobiety, zabijał, a następnie palił w piecu. Stwierdzono, że ma na koncie pięć ofiar, ale zapewne było ich więcej. W 2006 Trobec powiesił się w celi.

Trudno znaleźć coś na temat zespołu w sieci, a przecież wciąż działa. Podobnie jak Kekere Aquarium, które wydało „85”, a też chyba nie odkryło internetu.

Nie słuchałem jeszcze ostatniej płyty TKP, „Ether” (2017). Trochę się obawiam, że będzie kiepska. Różnie bywa ze starymi kapelami nagrywającymi coś raz na sto lat.

Chłopy są starsze od polskich panków, ale oczywiście lepiej grają. xD

***

Larry Sultan

policy of 3 – dead dog summer [1993] / valentina avallone

24/03/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

loudfastphilly

myspace

Nie należę do tych smutnych pośladów, którzy każdą nową płytę przyjmują ze zblazowaną miną „kiedyś było lepiej”. Są jednak pewne konwencje muzyczne, w których naprawdę trudno zagrać coś tak dobrego, jak w np. latach 90. Słuchałem ostatnio dużo Policy of 3 i myślałem o tym, że ci dzisiejsi posthardkorowcy z ładnymi fryzurami i tatuażami mogą ssać huja mają mniej więcej takie szanse na nagranie czegoś, co spowoduje, że zapomnimy stare czasy, jak Mariusz Rumak na zastąpienie Juppa Heynckesa w Bayernie Monachium.

Policy of 3 wydali jeden LP, dwie siódemki oraz kompilację bodaj wszystkich nagrań. Więcej o zespole – na podlinkowanej wyżej stronie loudfastphilly.com, na której można znaleźć empetrójkę z wywiadem z zespołem.

A muzyka? Emo i post-hardcore. Drive Like Jehu spotyka Hoover.

***

Valentina Avallone

snailboy – mungo [1990], spoo heaven [1991] // nastassja kinski

10/03/2018

linki w komentarzach / links in comments

sftri

discogs

Grupa, która grała bardzo krótko (w składzie Tim Mescher z Tar), by potem przekształcić się (bez Meschera) w bardziej znaną kapelę Shorty, która też przecież nie może pochwalić się długim stażem.

Człowiek od stu lat słucha tego noise rocka, a jednak co jakiś czas trafia na jakąś kapelę, która wcześniej mu umknęła.

Snailboy wydał jedynie te dwa single.

***

Nastassja Kinski. Co ciekawe, jest bardzo podobna do ojca, Klausa, ale raczej nie mogłaby zagrać, jak stary, Nosferatu bez charakteryzacji. Matka, Ruth Brigitte Tocki, też nie, więc zagadka się rozwiązała.

why stakla – daj, dođi! [1995] / josip klarica

26/02/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

terapija

Noiserockowy zespół z Chorwacji. W kraju Davora Šukera było trochę takich kapel, najbardziej znana to chyba fenomenalna SexA.

Why Stakla, pochodzący z Osijeka, grali w latach 1992-1998. Udało im się wydać parę rzeczy, a także zagrać chociażby przed Hammerhead. Nie mam zielonego pojęcia, czy teraz gdzieś panowie grają.

Więcej informacji w linku wyżej. Jeśli ktoś zna chorwacki, może przetłumaczyć. :) W każdym razie można się dowiedzieć, że zespół nie składał się z wybitnych instrumentalistów, a wokalista raczej nie trafiał w tonację. No i że inspiracje to „Steve Albini, Caveovih The Birthday Party, The Jesus Jaszczurka lub Szatan Pannon”.

Pięknie byłoby wziąć do ręki książkę o chorwackiej scenie (noise)rockowej. Można pomarzyć.

Świetny materiał (jeśli kogoś nie kręci chociażby sprzęganie w „12,14”, niech se Hańby posłucha). No i okładka bombowa.

Kekere Aquarium, które wydało „Daj, dođi!”, wciąż działa. W tym roku przyłożyło rękę do tego splitu.

***

Nic nie wiem o chorwackiej fotografii. Szukałem czegoś, co klimatem pasowałoby do okładki płyty, ale nie znalazłem. Zostaje nam niewesoły świat Josipa Klaricy.


%d blogerów lubi to: