lonker see + titanic sea moon / akademia / wrocław [10.10.2020]


Jak mam jechać do Wrocławia, wiem, że będzie padać i że odbędzie się jakieś demo. Najśmieszniej było przed Unsane trzy lata temu, gdy biedna grupka nazioli przez megafon odczytywała swoje wysrywy, subtelnie łącząc homoseksualizm z wszawicą. Teraz, w sobotę 10 października, swoje racje przedstawiali antycovidowcy. Może jestem przeczulony, ale widok policji i biało-czerwonych flag nie sprawia, że czuję się komfortowo.

Za stary jestem na tłuczenie się pociągami, ale co zrobić: chęć zobaczenia Titanic Sea Moon wygrała; wcześniej „trzech czwartych Ewy Braun” nie miałem okazji widzieć na żywo. W przeciwieństwie do Lonker See, którzy grali już chyba nawet w naszym przydomowym ogródku.

Tak jak koncertówka TSM „Mothers of All Valentines” przypominała mi o Ewie Braun (zwłaszcza tej z „Esion”), tak podczas wrocławskiego koncertu grupy nie myślałem o byłym zespole Darka Dudzińskiego (bębny, wokal), Piotra Sulika (gitara, wokal) oraz Rafała Szymańskiego (bas). No, może przez parę minut, na początku występu.

Słuchając i patrząc na to, co robią „Titaniki”, można odnieść wrażenie, że w sumie każdy mógłby tak zagrać. OK, może jednak nie mieszajmy w to Dudzińskiego – od lat podziwiam tego gościa jako perkusistę; szkoda, że marnował swój talent w solowym projekcie Przyzwoitość (choć to więcej niż fajna rzecz) i w Najprzyjemniejszych. Niby każdy, a jednak – mało kto. Titanic Sea Moon ma – nawet mądrzy ludzie używają tego określenia, gdy nie wiedzą, co napisać – „to coś”. Trio z północy Polski faktycznie to coś ma – pojawia się ono i w transach, i w czadach. Panie i panowie, TSM to zespół wybitny.

Byłem parę tygodni temu na koncercie ARRM. To świetny zespół, jeden z lepszych w naszym pięknym kraju. Jednak podczas sobotniego czarowania dźwiękami, za które odpowiadali panowie Dudziński, Sulik i Szymański, pomyślałem, że występ ARRM wyglądał przy sztuce TSM jak wykoncypowany pokaz muzycznych akademików. (Na marginesie, podczas grania ARRM objawił się typ, który miał plan codziennych, darmowych koncertów, upamiętniających „Ryśka Rydla”).

Pod koniec sobotnich harców widać było, że Szymański przeniósł się w inny wymiar. I takie jest granie tria Titanic Sea Moon. Intensywność, którą mogła się pochwalić Ewa Braun.

(o)(o)

„Exit no. 2020”, pierwszy studyjny materiał TSM, wydał Fonoradar Records. Na razie dostępny jest CD, w listopadzie pojawi się winyl.

4 myśli na temat “lonker see + titanic sea moon / akademia / wrocław [10.10.2020]”

  1. „Dudziński marnował swój talent w Przyzwoitości / Najprzyjemniejszych”? Kolega tu zadziera ze znanymi swego czasu blogerami muzycznymi… ;)

    A poważnie, to dzięki za info o płycie. Aczkolwiek poczekam na Bandcampa.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: