Posts Tagged ‘noise rock’

neutrino – motion picture soundtrack [1999] / neal slavin

04/05/2019

linki w komentarzach / links in comments

discogs

reptilian records

Wrzuciłem niedawno zespół Pencil, który wydał m.in. split z Big’n. Dziś pora na Neutrino, które tworzyli: Carl Saff z Pencil oraz Brian Wnukowski z Big’n i Dave Bychowksi (Bychowski?) z… No właśnie, z czego? Zaraz też mi się przypomina Pryzbylewski z „The Wire”, wyglądający trochę jak John Frusciante, który pewnie miał być Przybylewskim.

Tak mi teraz „Motion Picture Soundtrack” siadła z rana, że mogłaby do wieczora lecieć. Druga i ostatnia zarazem płyta Neutrino wyszła tylko na CD. Pierwszy LP można kupić w Reptilian Records.

(o)(o)(o)

Neal Slavin – bardzo ciekawy fotograf. Wybrałem kilka zdjęć z cyklu „When two or more”. Slavin miał też poważniejsze projekty – choćby zdjęcia Portugalii z czasów dyktatury Salazara.

drunks with guns – drunks with guns [1987; 1995] / laurent benaïm

20/04/2019

linki w komentarzach / links in comments

twitter

facebook

discogs

Zespół mający jedną z lepszych nazw w historii rocka. Coś dla fanów Brainbombs, Clockcleaner czy No Trend. Brudne i pojebane, ale w sumie dość przystępne.

Dość trudno się połapać w dyskografii Drunks with Guns, może dlatego, że co trzecia płyta nosi nazwę zespołu. To, co wrzuciłem, to reedycja płyty „Drunks with Guns” – pierwszego LP przyjemniaczków z St. Louis, figurująca na Discogsie jako kompilacja. No, ale ów pierwszy LP też chyba można nazwać kompilacją.

Co ciekawe, Drunks with Guns reaktywowali się i 5 maja 2018 r. zagrali w Chicago – po trzydziestoletniej przerwie.

Old is the new young.

Ciekawostka: wokalista zespołu, Mike Doskocil (żeby ludzie dali mu spokój, zmyślał, że ma AIDS), grał wcześniej w zespole White Pride. Prowokacyjna nazwa zaowocowała tym, że naziole zaczęli wydawać demo White Pride bez zgody kapeli, a ta z naziolstwem nie miała nic wspólnego.

***.

Czasem z rozrzewnieniem wspominam dawne czasy, gdy pracowałem w księgarni, której asortyment w dużej części stanowiły książki o sztuce. Fajne było rozpakowywanie dostaw i sprawdzanie nowości. Np. Taschena, który wydał teraz album ze zdjęciami Laurenta Benaïma. Mogliby dodawać do każdego egzemplarza płytę Drunks With Guns.

pencil – skantron [1994] / peter bialobrzeski

13/04/2019

linki w komentarzach / links in comments

discogs

Bardzo fajny zespół, którego bodaj dwóch członków grało w innym bardzo fajnym zespole Neutrino, który też tu pewnie kiedyś wrzucę. Pencil poznałem dzięki splitowi, który wydali z wariatami z Big’n.

Nie ma to jak sentymentalny powrót do lat 90.

„Skantron” teoretycznie można tanio kupić na winylu na Discogsie, ale jakiś cymbał z Polski… „nie sprzedaje do Polski”.

***

Peter Bialobrzeski

parampampam trio – pppt22 [2019]

05/03/2019

bandcamp

facebook

Zabierałem się do Parampampam Trio od paru miesięcy jak pies do jeża. Zespół z Olsztyna potrafi wydać w ciągu roku tyle płyt, ile inni przed dekadę, więc obawiałem się, że może to być jakieś trudne do strawienia impro. W końcu jednak postanowiłem wybrać jakiś materiał do recenzji – padło na tegoroczny.

Pierwszy kawałek z „PPT22”, „Derby”, przywodzi na myśl Ewę Braun, wychodzącą dalej niż miała to w zwyczaju poza strukturę rockowego utworu. Także ostatni numer, „Czekając na cud”, mógłby być noise’ową improwizacją zagraną przez jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiego undergroundu. Również Kristen to zespół, którego nazwę można by wymienić w kontekście dźwięków generowanych przez Parampampam Trio.

Muzyka zawarta na najnowszym materiale Parampampam Trio (gdy piszę te słowa, olsztynianie mogli dorzucić ze trzy nowe) przywodzi na myśl wspomnianą Ewcię, czasem wręcz wyśmiewający rockowe kanony post-rock Storm & Stress, pasuje do niej też – wyświechtane tak bardzo, że aż wstyd go użyć – określenie „transowość psychodelii”. Najkrótszy w zestawie „Rylec” ma z rockiem najmniej wspólnego, ale stanowi udany przerywnik między postrockowo-psychodelicznym lotem olsztynian, kojarzący się z jakimś nagraniem Sonic Youth z eksperymentalnej serii „SYR”.

Nie ma tu jednak mowy o naśladownictwie czy braku oryginalności, to wskazanie punktu odniesień mających dać jakiś tam, obraz tej niełatwej, ale też w sumie… prostej muzyki. Im częściej włączam ten materiał, tym mniej myślę o innych niż Pamparampam Trio wykonawcach.

Moja muzyka. Lecimy z innymi płytami.

dazzling killmen ‎– lounge ax [1993] / brassaï

16/02/2019

linki w komentarzach / links in comments

skin graft

bandcamp

Chyba tylko Shellaca wrzuciłem tu więcej niż raz. Dazzling Killmen też można dać ponownie, bo to był niewiarygodnie genialny zespół.

Nie mam pojęcia, czy coś Nick Sakes nagrywał po rozpadzie zaledwie dobrego Xaddaxu. Na pewno aktywny muzycznie jest Darin Gray.

***

Jakim cudem Gyula Halász, ten genialny Węgier, do tej pory się tu nie pojawił? Przed Państwem Brassaï.

wracam do domu i włanczam muzykę [1/2019] (ni., swervedriver, mono, leśniewski / nowacki, hank wood and the hammerheads, marriage + cancer, próchno, sun ra)

29/01/2019


Charlie słucha Mono

Postanowiłem pisać co miesiąc po parę słów na temat płyt, których udało mi się uważnie wysłuchać. Pewnie chęci nie starczy mi już na luty, ale zobaczymy. Może to mi pomoże lepiej się odnaleźć w bajzlu, jaki powoduje milion wydawanych albumów miesięcznie.

Oczywiście wciąż zapraszam do podsyłania swoich wydawnictw – wtedy jest szansa na zrobienie o nich osobnego postu. Warunek: nośnik (może być nawet kaseta) i/lub pliki, które można pobrać na dysk.

Pozdrowienia dla tych, którzy wiedzą, skąd wzięła się nazwa cyklu.

ni. – noble impulse. + normal insanity. [tenzenmen; 2019]

Materiał wyszedł gdzie indziej w ubiegłym roku, ale jeden z moich ulubionych labeli – Tenzenmen – wydał go również teraz, więc czemu by o nim nie napisać.

Dziwaczna nazwa zespołu, pojebany tytuł płyty – to musi być Japonia. Na „nOBLE iMPULSE. + nORMAL iNSANITY.” ni. najdłuższy numer trwa 35 sekund. To hardcore, ale bez Simple Jacków z bandanami i groźnymi minami.

Leci konkret wpierdol ze szczekającymi wokalami i nagle mamy niemal funkowy fragment, że aż ma się ochotę włączyć Big Boys.

Garstka Polaków.

Czule pomyślę o .ni podczas kolejnego nudnego koncertu HC/punk.

(o)(o)(o)

swervedriverfuture ruins [dangerbird records; 2019]

Klasycy shoegaze’u – chociażby Ride – czasem udowadniają, że swoje kariery powinni zakończyć w latach 90., czasem – jak Slowdive – że nie muszą być przykrym archaizmem.

Jeżeli chodzi o najnowsze wydawnictwo Swervedriver (na pitchforkowej liście 50 najlepszych shoegaze’owych płyt znalazły się dwa dzieła kapeli z Oksfordu: „Raise” na 15. miejscu, „Mezcal Head” na 10.), słuchałem go bez bólu, chwilami z przyjemnością, ale nie sądzę, bym do niego wracał.

Z drugiej strony, gdy słyszę chociażby „Everybody’s Going Somewhere & No-One’s Going Anywhere” (bardziej w klimacie Morphine niż shoegaze’u) albo brzdąkanie przesterowanej gitary w tytułowym kawałku, nie żałuję tych kilku odsłuchów.

Pewnie na żadnej liście „Future Ruins” się nie znajdzie, ale jest to niezła płyta. I może dzięki niej w dwójnasób słychać świeżość debiutu, „Raise”.

(o)(o)(o)

mononowhere now here [temporary residence limited; 2019]

„God Bless”, „Nowhere, Now Here”, „Meet Us Where the Night Ends” … Jak widać po tytułach, Mono nie zmieniło poetyki. Wciąż raczej nie jest to zespół, który można by postawić obok Cosmic Psychos albo Starych Singers.

Nowa płyta Japończyków przynosi patetyczny post-rock, od którego – gdy go odpowiednio podkręcić – mogą popękać ściany. Nie brakuje na „Nowhere Now Here” również spokojniejszych, chwilami niemal ambientowych fragmentów. Wygląda na to, że autorzy „One Step More and You Die” wykonali swoje zadanie w 120 procentach. Mnie najbardziej podszedł chyba wspomniany „Meet Us…” z tym fajnym „gruchaniem”, dzięki czemu ten kawałek się wyróżnia. No i jest noise w finale.

Złośliwy powie, że „Nowhere Now Here” to imponująca ścieżka dźwiękowa pod spienione fale, zachmurzone niebo i burzę oraz kapiący deszczyk, gdy wchodzi pianinko. Ale ma to swój klimat. Chętnie poszedłbym na dobrze nagłośniony, siedzący koncert.

A to, że słuchając tego trwającego około dwóch tygodni materiału, mam wrażenie, że obcuję z czymś anachronicznym (podobny casus to Mogwai, choć Szkoci – z lepszym lub gorszym skutkiem – kombinują) oraz fragmentami nudnym niczym rock progresywny (zresztą Mono czasem jest tagowane jako progressive rock) – to już materiał na zupełnie inną historię.

Możesz włączyć tę płytę Mono, ale równie dobrze jakąś inną. W ogóle to mam wrażenie, że Mono ratuje to, że nagrywają się u Albiniego. „Lepszy” producent mógłby z ich materiału zrobić coś, co mogłoby zabrzmieć potężniej, ale jednocześnie ma się wrażenie, że rozwaliłoby to jedynie ściany z kartongipsu.

(Tak, wiem, że rock progresywny nie zawsze jest nudny).

(o)(o)(o)

leśniewski / nowacki – ślęża [2019]

Prawie jak Morawski / Waglewski / Nowicki / Hołdys he, he.

link

(o)(o)(o)

hank wood and the hammerheadsheads [2019]

Singiel nieocenionego Hanka Wooda i jego The Hammerheads. Po więcej niż udanej zeszłorocznej płycie panowie nie zwalniają tempa. Dwa szlagi w pysk jak się patrzy. Punk nie umarł, przynajmniej w Nowym Jorku. Zapętliłem jak zły.

(o)(o)(o)

marriage + cancerbro [self sabotage records; 2019]

Zupełnie nie ruszyła mnie zeszłoroczna płyta tych noiserockowców. Na dodatek najpierw ucieszyłem się, że to split zespołu Marriage z zespołem Cancer, a potem dowiedziałem się, że Marriage zakończył działalność.

Tegoroczny singiel to miła niespodzianka. Dwa bardzo dobre numery, którymi portlandczycy nie odkrywają Ameryki, ale daleko im też do epigoństwa. Nie jest to kolejny zespół, który nieudolnie próbuje grać jak Shellac, The Jesus Lizard czy nie daj Boże Unsane. Czekam na LP.

(o)(o)(o)

próchno – z kosą przez las [2019]

„Singiel zapowiada płytę długogrającą «Próchno», która ukaże się 22 marca 2019 roku. Płytę CD wydaje Gusstaff Records, a winyl Don’t Sit On My Vinyl”.

Pierwszy numer to lo-fi kraut (kurde, myślałem, że wymyśliłem coś oryginalnego, ale widzę, że sami się tak otagowali) z szatańskim wokalem, drugi to „brudny” ambient, który pewnie mógłby służyć jako otwieracz albo zamykacz albumu.

Przed państwem supergrupa (ktoś chyba na poważnie użył tego określenia, jakby to był Velvet Revolver) Próchno. Czekamy na więcej.

(o)(o)(o)

sun racrystal spears [modern harmonic; 2018]

Materiał nagrany w 1973 r. i ponoć zbyt kakofoniczny, żeby chciała go wypuścić Impulse!, która wydawała już Sun Ra. Coś tam się zmieniło w labelu należącym do ABC i płyta, która miała gotowy numer katalogowy, nie ukazała się na rynku. Trzeba było czekać na to oficjalne wydanie ponad 40 lat.

Szczerze mówiąc, nie widzę na tej płycie niczego – jak na tę chyba najbardziej kolorową postać w historii jazzu – wielce nieprzystępnego.

Free jazz w granicach rozsądku, z bardzo ciekawym wykorzystaniem minimooga. Jedyne, czego bym nie zalecał, to słuchanie „Crystal Spears” na słuchawkach. Minimoog leci jedynie w prawym kanale i troszkę to może męczyć.

Kolejne ze wznowień arcybogatego dorobku Hermana Poole’a Blounta. W ubiegłym roku Modern Harmonic wydało to na CD i LP, w styczniu „Crystal Spears” pojawił się na Bandcampie. Wcześniej był chyba tylko bootleg włoskiego Sinner Lady Gloria (2014 r.).

plows – those people [2007] / johan nieweunburg

18/01/2019

linki w komentarzach / links in comments

Duet z Louisville, którym ma na koncie: tę płytę (chyba nie da się jej kupić), drugi materiał „I Hate My Car and I Want to Drive” (2010 r., pojawił się tylko w necie), ponoć split z Prideswallower, no i ten z Young Widows.

David Brooks z Plows gra obecnie w Same/Same.

Dawały radę chłopaki, i to jak. Niewątpliwie jest to dużo lepsze niż to, co dziś grają Young Widows.

***

Johan Nieweunburg

Trochę mu brakuje do naszego Hajmana, ale fotki całkiem fajne.

burmese – men [2004] / alain laboile

29/12/2018

linki w komentarzach / links in comments

burmese

load records

Arcydzieło muzycznego radykalizmu i minimalizmu spod ręki kwartetu z Bay Area. Dużymi fragmentami shellacowaty wpierdol bez żadnego zbędnego dźwięku.

Fajnie wrzucać – zazwyczaj dla odmiany – zespół, który wciąż gra. W tym roku Burmese wydał płytę „Privileged”.

Load Records, które wypuściło „Men” – a także płyty Brainbombs, Lightning Bolt, Vaz czy Noxagt – niestety w 2017 r. zakończyło działalność.

***

Alain Laboile – Sally Mann z domieszką kiczu.

mnoda – 2018

25/10/2018

bandcamp

facebook

Mnoda żyje i ma się dobrze. Panowie udostępnili dwa nowe, noiserockowe, bardzo dobre numery. Mam nadzieję, że będą kontynuować tę drogę artystyczną i dojebią zdrowo pełnowymiarową płytą.

 

gnomes of zurich – 33rd degree burns [1996] / cristina altieri

13/10/2018

amrep

discogs

Zespół założony przez Matta Entsmingera i Joachima Breuera po rozpadzie Janitor Joe. Na basie w GoZ grał Scott Hull (Black Spot, Superball ‘63). Swoją drogą ciekawe, jak co byłoby dalej z JJ, gdyby nie śmierć Kristen Pfaff, która wróciła do Minneapolis do starych kumpli.

„33rd Degree Burns” ma dobre momenty, ale zdecydowanie nie jest to poziom genialnej „Big Metal Birds” czy „Lucky”, na której Pfaff zastąpił Wayne Davis.

Matt Entsminger grał jeszcze m.in. w Thunderbolt Pagoda. Nie mam pojęcia, co po GoZ robił Joachim Breuer.

***

Cristina Altieri. Bardzo fajne foty, klimat trochę jak u Hajmana.


%d blogerów lubi to: