Posts Tagged ‘noise rock’

mnoda – 2018

25/10/2018

bandcamp

facebook

Mnoda żyje i ma się dobrze. Panowie udostępnili dwa nowe, noiserockowe, bardzo dobre numery. Mam nadzieję, że będą kontynuować tę drogę artystyczną i dojebią zdrowo pełnowymiarową płytą.

 

gnomes of zurich – 33rd degree burns [1996] / cristina altieri

13/10/2018

amrep

discogs

Zespół założony przez Matta Entsmingera i Joachima Breuera po rozpadzie Janitor Joe. Na basie w GoZ grał Scott Hull (Black Spot, Superball ‘63). Swoją drogą ciekawe, jak co byłoby dalej z JJ, gdyby nie śmierć Kristen Pfaff, która wróciła do Minneapolis do starych kumpli.

„33rd Degree Burns” ma dobre momenty, ale zdecydowanie nie jest to poziom genialnej „Big Metal Birds” czy „Lucky”, na której Pfaff zastąpił Wayne Davis.

Matt Entsminger grał jeszcze m.in. w Thunderbolt Pagoda. Nie mam pojęcia, co po GoZ robił Joachim Breuer.

***

Cristina Altieri. Bardzo fajne foty, klimat trochę jak u Hajmana.

marriage ‎– for brötzmann [2013] / ralph gibson

07/07/2018

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

facebook

monofonus press

Zespół, w którym grają m.in. Mike Kanin z Black Eyes i Nate Cross z USA/Mexico. Marriage to jedna z moich ulubionych kapel z ostatnich lat – zupełnie nieefektowne połączenie psychodelii i post-punka czy jak to nazwać. „For Brötzmann” (chodzi oczywiście o Petera) to płyta, którą tak naprawdę doceniłem dopiero teraz.

Trzeba by w końcu sprawdzić materiał nagrany z Robem Mazurkiem.

***

Ralph Gibson

artykuły rolne – dla taty / pin i zielony [2018]

19/04/2018

bandcamp

facebook

studio centrum

Z przyjemnością informuję o pojawieniu się nowych numerów Artykułów Rolnych – zespołu, który kilka razy zdążył tu zagościć.

Tak więc:
– świetna okładka;
– brzmienie inne niż dotychczas;
– podoba mi się znów motyw z na maxa prostym tekstem w drugim numerze (tak samo było w „Stacji Benzynowej” na płycie „Artykuły Rolne ²”.

Więcej, jak AR nagrają coś dłuższego.

trobecove krušne peći – 85 [1992] / larry sultan

31/03/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

Wracamy do Chorwacji. Tym razem postpunkowe, zahaczające o no wave, Trobecove krušne peći (z bębniarzem Sexy, Ratko Daniloviciem, który na „85” akurat nie grał) – zespół, który gra do dziś. Materiał został wydany przez Kekere Aquarium w 1992, lecz nagrany – siedem lat wcześniej. Boże, jak to brzmi i w ogóle. Piękna płyta.

Nazwa jest, delikatnie rzecz ujmując, kontrowersyjna, gdyż za inspirację dla niej posłużył Metod Trobec, słoweński seryjny morderca, który gwałcił kobiety, zabijał, a następnie palił w piecu. Stwierdzono, że ma na koncie pięć ofiar, ale zapewne było ich więcej. W 2006 Trobec powiesił się w celi.

Trudno znaleźć coś na temat zespołu w sieci, a przecież wciąż działa. Podobnie jak Kekere Aquarium, które wydało „85”, a też chyba nie odkryło internetu.

Nie słuchałem jeszcze ostatniej płyty TKP, „Ether” (2017). Trochę się obawiam, że będzie kiepska. Różnie bywa ze starymi kapelami nagrywającymi coś raz na sto lat.

Chłopy są starsze od polskich panków, ale oczywiście lepiej grają. xD

***

Larry Sultan

obiekty – midnight city [invisible snake city records; 2018]

30/03/2018

bandcamp

facebook

Obiekty to zespół, w którym udziela się m.in. Bartosz Leśniewski z Artykułów Rolnych, noiserockowo-psychodelicznego składu, który bodaj trzy raz pojawił się na 10 fucking stars.

Spodziewałem się gitarowego noise/ambientu. Pewnie z uwagi na to, że Leśniewski wraz z Maciejem Nowackim nagrał materiał właśnie w tym klimacie, noszący tytuł… „Obiekty”.

Pierwszy numer, „Midnight City”, w sumie oscyluje w tych rejonach, choć jest też trochę „porządkowany” najpierw oszczędnymi, później bardziej zdecydowanymi bębnami. Utwór płynnie przechodzi w – przepraszam za wyrażenie – emocjonalny post-rock – gdy najpierw jedna gitara wciąż ambientowo plumka, a druga staje się cięższa. Po chwili pierwsza dołącza do drugiej.

Drugi kawałek, „Uber”, przypomina trochę to, co grają Artykuły Rolne, czyli połączenie noise rocka z psychodelią. Mniej więcej tak grał Mugstar, nim zaczął przynudzać. Obecnie lepiej posłuchać Obiektów.

To na tyle dobry materiał, że znalazłem dla niego czas między między dwudziestym dziewiątym a trzydziestym odsłuchem nowego materiału Hot Snakes.

Inna sprawa, że za każdym razem, gdy pan Leśniewski z którymś ze swych zespołów gra w Krakowie, ja akurat do miasta Grzegorza Turnaua nie mogę skoczyć, bo byłem parę dni wcześniej albo pojadę kilka dni później. Tym razem też będę parę dni po koncercie Artykułów Rolnych i duetu Leśniewski/Nowacki z Lonker See. Szkoda.

Aha, „Midnight City” świetnie brzmi. Wciąż nie jest to norma, jeżeli chodzi o gitarowe płyty z naszego kraju, ale zjawisko coraz częstsze.

snailboy – mungo [1990], spoo heaven [1991] // nastassja kinski

10/03/2018

linki w komentarzach / links in comments

sftri

discogs

Grupa, która grała bardzo krótko (w składzie Tim Mescher z Tar), by potem przekształcić się (bez Meschera) w bardziej znaną kapelę Shorty, która też przecież nie może pochwalić się długim stażem.

Człowiek od stu lat słucha tego noise rocka, a jednak co jakiś czas trafia na jakąś kapelę, która wcześniej mu umknęła.

Snailboy wydał jedynie te dwa single.

***

Nastassja Kinski. Co ciekawe, jest bardzo podobna do ojca, Klausa, ale raczej nie mogłaby zagrać, jak stary, Nosferatu bez charakteryzacji. Matka, Ruth Brigitte Tocki, też nie, więc zagadka się rozwiązała.

why stakla – daj, dođi! [1995] / josip klarica

26/02/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

terapija

Noiserockowy zespół z Chorwacji. W kraju Davora Šukera było trochę takich kapel, najbardziej znana to chyba fenomenalna SexA.

Why Stakla, pochodzący z Osijeka, grali w latach 1992-1998. Udało im się wydać parę rzeczy, a także zagrać chociażby przed Hammerhead. Nie mam zielonego pojęcia, czy teraz gdzieś panowie grają.

Więcej informacji w linku wyżej. Jeśli ktoś zna chorwacki, może przetłumaczyć. :) W każdym razie można się dowiedzieć, że zespół nie składał się z wybitnych instrumentalistów, a wokalista raczej nie trafiał w tonację. No i że inspiracje to „Steve Albini, Caveovih The Birthday Party, The Jesus Jaszczurka lub Szatan Pannon”.

Pięknie byłoby wziąć do ręki książkę o chorwackiej scenie (noise)rockowej. Można pomarzyć.

Świetny materiał (jeśli kogoś nie kręci chociażby sprzęganie w „12,14”, niech se Hańby posłucha). No i okładka bombowa.

Kekere Aquarium, które wydało „Daj, dođi!”, wciąż działa. W tym roku przyłożyło rękę do tego splitu.

***

Nic nie wiem o chorwackiej fotografii. Szukałem czegoś, co klimatem pasowałoby do okładki płyty, ale nie znalazłem. Zostaje nam niewesoły świat Josipa Klaricy.

double boar – wrong / friction circus [1994] // eylül aslan

02/02/2018

linki w komentarzach / links in comments

bovine records

discogs

Zajebisty singiel efemerycznego zespołu, w którego skład wchodził m.in. Tim Mescher z Tar (drugi numer przez chwilę brzmi bardzo tarowsko).

Chyba nigdy nie nagrali niczego poza tym singlem, wydanym przez Bovine Records. To był zresztą naprawdę świetny label.

Rewelacyjna płytka, którą można tanio kupić.

***

Eylül Aslan

Mógłbym wrzucić jakiegoś tureckiego muzyka albo turecki zespół, ale znam tylko tego geja, który nagrał coś z homofobami z Wu-Tang Clan. Natomiast ta turecka fotografka jest rewelacyjna. Piękne kolory, doskonałe pomysły. Tylko jej strona jakaś dziwna.

wstręt – trzy dni [2017]

27/01/2018

bandcamp

facebook

„Być może za dużo w niej [muzyce] kuca, jak na twoje gusta” – zabawnie zaasekurował się Bartek ze Wstrętu. Bez obaw, nie czuć przesadnie tego kuca.

Cztery udane numery, dobra EP-ka. I nawet jeśli pojawia się myśl „gdzieś to słyszałem”, to zupełnie nie przeszkadza.

Słychać na „Trzech dniach” posthardcore, noise rock, może trochę tego „kuca”. No i dużo pasji. Cztery numery, które mogą się podobać (choć mnie chwilami nieco drażni zbyt rockowa druga gitara), a i dają nadzieję na przyszłość. Klikam „Following” na Bandcampie i czekam na to, co będzie dalej.

Tak w ogóle, to jest we Wstręcie coś bardzo polskiego – pewien klimat z lat 90., gdy zdarzało się, że niektóre kapele (świadomie czy nie) żeniły noise rock z nową falą. No i słyszę tu chwilami zapomniany Kotilof, co jest dla mnie niezwykle miłym skojarzeniem.


%d blogerów lubi to: