Posts Tagged ‘noise rock’

quitters club – quitters club [1995] / boris bugaev

17/06/2017

linki w komentarzach / links in comments

discogs

Noiserockowa efemeryda, mająca na koncie – oprócz tego materiału – split z zespołem Johnboy (1994; inna efemeryda: Imminent Rock), który nagrywał dla Trance Syndicate.

W necie znajdziecie info, że „Quitters Club” – jak split – również wypuścił Imminent Rock, ale płyta została wydana przez zespół. Niestety, trudno cokolwiek znaleźć w sieci na temat kapeli z Kansas, nie licząc info o tym, kto gdzie jeszcze grał (Season to Risk, Germbox, Vitreous Humor).

Bardzo dobra rzecz (czasem, jak w „Eclipses”, zajeżdża lekko Rapemanem); lata 90. pełną gębą. Wybaczam nawet cover Łabądzi. ;)

***

Boris Bugaev

yc-cy – yc-cy [x-mist records; 2016]

28/05/2017

bandcamp

facebook

x-mist records

Agresywny wokal, gitara, bas, bębny i klawisz. Noise punk, hardcore, noise rock, post-punk. Konkretny wpierdol zaserwowany przez zespół ze szwajcarskiej Szafuzy.

Jeśli miałbym szukać jednego punktu odniesienia, byłby to wybitny nowojorski skład White Suns, choć YC-CY tworzy kawałki bardziej przystępne.

Mnie najbardziej podoba się chyba numer „Hyäne”. Szkoda, że trwa zaledwie 3:11. Świetna jest jednak całość. Ostatnio rzadko nowe noiserockowe rzeczy wzbudzają we mnie emocje. To demo kopie od początku do końca.

Materiał wydał zasłużony X-Mist Records.

Oprócz demówki z bandcampa można pobrać także nowy utwór, „Kepler-186f”. Forma jest. To numer z albumu „Todestanz”, który ukaże się w czerwcu (rownież X-Mist).

***

2 lipca YC-CY, wraz z Ugorami, zagrają we wrocławskim Carpe Diem.

no trend – too many humans [1983] / cvatik

05/05/2017

linki w komentarzach / links in comments

l’invitation au suicide

thevinyldistrict.com

touch and go

Czasem uprzejmie piszę, że warto słuchać nowych zespołów, ale gdy włączę taki No Trend, stwierdzam, że może niekoniecznie.

Cztery duże płyty, w tym jedna pośmiertna. Touch and Go nie chciała jej wydać, gdyż była nazbyt popierdolona.

Jeden z wielu członków No Trend, gitarzysta Frank Price (brał udział w nagraniu „Too Many Humans”), popełnił samobójstwo w 1989 roku.

Boże, co to jest za płyta.

***

Cvatik. Ech, zamienić się z gościem robotą.

buzz rodeo – combine [antena krzyku; 2017]

30/04/2017

bandcamp

facebook

antena krzyku

Kiedyś perspektywa włączenia nowej płyty noiserockowego zespołu wzbudzała we mnie dreszczyk emocji. Dziś a priori mogę założyć, że będę miał do czynienia z czymś nudnym, przeciętnym, najwyżej dobrym.

Zdarzają się wyjątki, ale ogólne rzecz biorąc – bieda. Klony Unsane; kapele, które chcą być fajne niczym Pissed Jeans (zespół, który nb. nie jest fajny od paru lat); kawałki będące nieświadomą wariacją na temat „Wingwalker” Shellaca…

Buzz Rodeo też nie jest wolne od trzeciego grzechu, wystarczy posłuchać „Tripwire!”. Nie zmienia to faktu, że „Combine” to dobra, równa, shellacowata płyta.

Nowy materiał Niemców nie wywoła pożaru, ale udanie nawiązuje – bez revivalowskiego pozerstwa – do noise rocka lat 90., czyli mojego ulubionego grania. Tamta energia jest nie do odtworzenia, ale „Combine” pokazuje, że warto słuchać nie tyko starych płyt.

***

Once, putting on a new noise rock record was a thrill. Today I can safely assume that I’ll be listening to something boring, mediocre, maybe okay, tops.

There are, of course, exceptions, but yeah, no – it’s a miserable picture. Unsane clones; bands that wanna be just as cool as Pissed Jeans (a band which itself hasn’t been cool since at least a few years back); tracks that sound like unintended (?) covers of Shellac’s „Wingwalker”…

Buzz Rodeo also commits the third sin, just listen to „Tripwire!”. It doesn’t change the fact that „Combine” is a good, consistent Shellac-like album.

The Germans’ new material won’t start a fire, but it’s a smart throwback to my kind of playing, namely ’90s noise rock – but without the whole revival posturing. That energy can’t be copied, but „Combine” is a good argument for listening to more than just old records.

(tłum. Podkręcony Ziutek)

ugory – padlina [2017]

25/02/2017

10fuckingstars-wordpress-com

bandcamp

facebook

Kolejny udany materiał Ugorów, choć – jak dla mnie – zespół trochę za bardzo tym razem skacze po krzakach i sąsiadach (patrz: tagi). Przykładowo po „szatańskim” „Dnie odzywającym się do mnie” nagle mamy postrockową miniaturkę „Łąki nadnoteckie”, a po chwili „podwodny” ambient itd.

Niezmiennie kibicuję, słucham z przyjemnością, ale czekam na bardziej spójny materiał zespołu Marcela Gawineckiego.

blight – blight [1983] / william klein

17/02/2017

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

touch and go

10fuckingstars-wordpress-com

Zespół założony przez dwóch gości z The Fix, Steve’a Millera i Marka Achtenberga, oraz wokalistę Meatmen, Tesco Vee. Zagrali jedynie kilka koncertów, wydali jedną EP-kę i demo na kasecie. W 2006 roku Touch and Go wydało kompilację z numerami Blight.

Punk, hardcore, proto-noise rock (?) oraz dziwaczne w tym kontekście brzmienie basu – trochę jak w starym The Cure.

***

William Klein

1

2

3

4

5

6

space streakings – 7-toku [1994] / chi

03/01/2017

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

facebook

skin graft

discogs

10fuckingstars-wordpress-com

Japoński zespół noiserockowy (ale, podkreślmy, japoński zespół noiserockowy), stworzony ponoć przez czterech gości robiących gry. „7-Toku” zostało nagrane przez Steve’a Albiniego, który poleciał w tym celu do Japonii.

Wystarczy spojrzeć na ksywy członków zespołu: Captain Insect, Kame Bazooka, Karate Condor, Screaming Stomach. Wiadomo, że to musi być dobre.

Po dwóch płytach nagrali jeszcze – wspólnie z Mount Shasta, jako Shakuhachi Surprise – trzeci album, który zresztą kiedyś wrzuciłem na blog. Na „Space Streakings Sighted Over Mount Shasta” nie było już Captaina Insecta. Tak jak i na zamykającej chyba dyskografię Space Streakings siódemce „Taco Beya / Lift Up 65000”.

Nie wiem, czy ktokolwiek ze Space Streakings grał gdzieś później.

***

Chi

1

2

3

4

5

6

campingsex – 1914! [1985]

12/10/2016

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

10fuckingstars-wordpress-com

„Kolejna zrzynka z Sonic Youth”, może ktoś pomyśleć. Prawda jest taka, że ten materiał zainspirował Thurstona Moore’a.

Wrzucałem niedawno płytę o przydługim tytule – zespołu Mutter, który powstał po rozpadzie Campingsex. Na „1914!” mamy noise rock ożeniony z post-punkiem. Świetna rzecz. Szkoda tylko, że ceny płyty też niczego sobie.

Gdyby ktoś miał poszerzone „1914!”, wydane w 2006 roku, proszę o info. Chętne też przytulę materiał live z 1984 roku.

***

Oto efekt wpisania w wyszukiwarce nazwy zespołu.

10

11

12

13

14

15

mutter – ich schäme mich gedanken zu haben die andere menschen in ihrer würde verletzen [1990] / thomas karsten

12/09/2016

10fuckingstars-wordpres-com

linki w komentarzach /links in comments

muttermusik.de

facebook

10fuckingstars-wordpres-com

Zespół, który poznałem dzięki zajebistej składance „Wohlstand” – z niemieckim i japońskim noise’em i noise rockiem. Można na niej znaleźć m.in. Surrogat, Merzbowa, Zeni Geva oraz Party Diktator. No i Mutter.

„Ich schäme mich Gedanken zu haben die andere Menschen in ihrer Würde verletzen” to pierwszy LP Niemców; całkiem niezły. Mamy na nim noise rock ożeniony z industrialem plus parę wstawek pozornie od czapy, które jednak nie zarzynają całości.

Mutter gra do dziś. Niestety, zespół wyewoluował w rejony czegoś, czego nazwanie „indie rockiem”, byłoby niezasłużonym komplementem. Do włączenie po raz kolejny ich płyty z 2014 roku, „Text und Musik”, skłoniłaby mnie jedynie pokaźna gratyfikacja finansowa. Ale „Ich schäme…” warta jest poznania. W sumie dużymi fragmentami jest po prostu zajebista.

***

Thomas Karsten. Jezu, jakie to jest złe. Aż musiałem wrzucić na blog. A i tak wybrałem co lepsze fotki. E, ładnie wkomponowało się w post i nie wygląda tragicznie. :)

1

2

3

4

5

6

the austerity program – black madonna [2007] / sara lorusso

07/09/2016

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

austerityprogram.com

hydra head records

10fuckingstars.wordpress.com

Noiserockowe trio – gitara, bas i automat perkusyjny – siłą rzeczy porównywane do Big Black.

Co ciekawe, późniejsza płyta, „Beyond Calculation”, zajęła 12. miejsce na liście 20 Best Metal Albums of 2014 „Rolling Stone’a”. Proszę się jednak nie zrażać tym, że te patafiany doceniły The Austerity Program. Zespół Thada Calabresego (Calabrese’a?) i Justina Foleya napierdala aż miło.

Szkoda, że tak nieregularnie wydają płyty. Z drugiej strony, lepiej nagrać dwie dobre w ciągu dekady, niż przeciętną co roku.

Przed The Austerity Program był zespół Polonium, tworzony przez obu panów. W tym roku ukazał się MIAŻDŻĄCY materiał „Serpahim”.

***

Sara Lorusso

1

2

3

4

5

6


%d blogerów lubi to: