krzysztof varga: dziennik hipopotama [iskry; 2020] / rafał księżyk: dzika rzecz [czarne; 2020]


Krzysztof Varga: „Dziennik hipopotama” (Iskry; 2020; 550 stron)

(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)

Miałem się wziąć od razu za „Dziką rzecz”, ale wcześniej przeczytałem kilka stron „Dziennika hipopotama” i pomyślałem, że wpierw jednak zmęczę książkę Krzysztofa Vargi.

Autor „Czardasza z mangalicą” też czasem pisze o muzyce. Mnie się zawsze będzie kojarzył z felietonem z „Wyborczej” na temat Cool Kids of Death. Varga przedstawił ten plastikowy punk jakby to było co najmniej połączenie Crass z Minor Threat. Można się przy tamtym tekście nieźle ubawić. W ogóle pan Krzysztof piszący o muzyce alternatywnej potrafi rozśmieszyć.

Okładka książki ładna (na zdjęciu trochę zniszczona), gorzej z obwolutą. Dziwi mnie wciąż, że w dzisiejszych czasach robi się jeszcze tak fatalne projekty.

Varga generalnie zrzędzi. Żona, najbliższa rodzina oraz nieliczni znajomi, którzy mi pozostali, twierdzą, że wciąż narzekam. Jednak przy autorze wyżej wzmiankowanej pozycji czytelniczej jestem promienny jak ten Ziutek Słoneczko na obrazie „Poranek naszej ojczyzny”. Tak, Varga zrzędzi (przez co zabawnie się czyta fragmenty, w których czepia się narzekania innych, np. Máraiego) – i to po pięćset razy na te same tematy. Często ma rację – w końcu trudno być zachwyconym kondycją polskiego kościoła albo tym, że najpopularniejszym naszym pisarzem jest Remigiusz Mróz – ale tu nawet nie chodzi o to, że autor nasz zbolały powtarza te same opinie, jemu po prostu zdarza mu się pisać niemal literalnie to samo.

Inna sprawa, że te powtórki mają swoje plusy, bo można przekonać się, że na pewne tematy Varga zmienia zdanie. Choćby w przypadku serialu „Dark” (autor to hardkorowy fan seriali): wpierw jest on arcydziełem, później zostaje określony słowem „przekombinowany”.

***

Nie warto mieć wśród bliskich znajomych pisarzy. A na pewno nie takich, którzy publikują dzienniki. Potem słynny poeta przeczyta o sobie, że śpi przy włączonym świetle, jak jego dziewczyna wyjeżdża, a popularna niegdyś aktorka dowie się, że kolega pisarz poczęstował czytelników wiedzą o tym, że ta lubiła się zabawić.

Ale pisząc zupełnie serio – niemal przejmujący jest fragment, w którym Varga opisuje, jak jego przyjaciel Andrzej Stasiuk gimnastykuje się, by dobrze wypaść w talk-show tego ciula, Kuby Wojewódzkiego, choć pasuje tam jak Budka Suflera na Primaverę.

***

Jak dziennik, to ekshibicjonizm.

Hitem jest fragment, w którym Varga dzieli się z nami faktem, że podczas lektury (nie kojarzę czego) doznał potężnego wzwodu. Nie pamiętam, czy akurat użył przymiotnika „potężny”; może „ogromny”, na pewno nie „mamuci” w każdym razie. Artyście nie może wszak lekko dygnąć, wzwód musi być potężny czy tam kolosalny.

Dobrze byłoby też, żeby autor, zamiast analizować wartość pisarstwa Hłaski, pożyczył sobie trochę zdrowego cynizmu „Pięknych dwudziestoletnich”. Niestety, 50-latek płaczący za dużo młodszą kochanką – podobnie jak żonaty filozof – należy do komedii.

***

Poznęcałem się trochę, ale muszę stwierdzić, że „Dziennik hipopotama” przeczytałem co prawda nie na raz, ale jak na swoje możliwości – szybko. Varga po prostu świetnie pisze, choć czasem na granicy pretensjonalności.

To po pierwsze. Po drugie – chłop jest po prostu uczciwy i myślący, nie należy do żadnego plemienia. OK, wiadomo: „Wyborcza”, „Polityka”, niechęć do prawicy, ale jak trzeba napisze co sądzi o kretyńskim tekście felietonistki „Wysokich Obcasów” albo o lewakach, którzy wciąż ględzą o „libkach” i „klasizmie”.

Varga jest mi też bliski, gdy zamartwia się tym, że nie obejrzy wszystkiego. Im więcej się ogląda, tym więcej jest do obejrzenia – stwierdza. Tak jak bliski jest mi w roli Don Kichota walczącego z Zenkami i Podsiadłami tego kraju.

***

Ponarzekałem, a chętnie przeczytałbym kolejny tom „Dziennika hipopotama”. Inna sprawa, że po lekturze książki Vargi odnoszę wrażenie, iż sam pisarz dał wiele argumentów, by ktoś, kto go nie lubi (a biorąc pod uwagę bezkompromisowość twórcy „Trocin”, parę takich osób się znajdzie), zmiażdżył jego dzieło w odwetowej recenzji.

***

Rafał Księżyk: „Dzika rzecz. Polska muzyka i transformacja 1989-1993” (Czarne; 2020; 408 stron)

(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)

Czy awangardowość jest wartością samą w sobie? Czy „Copula Mundi” to nie jest po prostu deczko toporne Swans? Czy T.Love nie byli zwykłymi, rockowymi kaszaniarzami z paroma przebłyskami? Czy autor faktycznie wierzy w to, że polski rock i reggae były zapalnikami rewolucji w Czechach? Czy rodzime rave i techno miały wystarczającą wartość muzyczną i intelektualną, by poświęcić im aż tyle miejsca? Dlaczego najlepszy program telewizyjny, „Alternativi”, został potraktowany niczym jakiś „Rolniczy kwadrans”? Czy patos pasuje do pisania o rocku (Maleo jako „prorok grunge’u”)? Czy autor, pisząc, że hardcore punk stał się pupilkiem telewizji publicznej, chce, żebym umarł ze śmiechu? Czy postać w lustrze i ja to jedno? Czy oprócz początkowego chaosu, jest w planie ostatni porządek?

Pytań jest wiele, chaotyczna książka Rafała Księżyka je prowokuje. Chaotyczna, lecz jest to jego książka, więc nawet jeśli zachwyt nad „Pociskiem miłości” może bawić, a długi, od czapy fragment o Oczi Cziorne – dziwić, to… ma Księżyk prawo pisać, co chce. Zresztą bodaj po raz pierwszy naczelny „Playboya” ukazuje się nam nie jako obserwator, lecz faktyczny uczestnik opisywanych wydarzeń.

Jest w „Dzikiej rzeczy” parę fragmentów, po których w dupie mam niedostatki tej książki. Dla mnie najciekawszy motyw to działalność Skandala po Dezerterze. Choćby dla jego historii warto kupić „Dziką rzecz”.

Księżyk opisuje niesamowite czasy. Moja tęsknota za nimi powoduje, że od wielu lat nie jestem w stanie docenić tego, co jest teraz (z „teraz” wyłączam popierdolony rok 2020).

Czekam na kolejną część „Dzikiej rzeczy”, choć bez wielkich nadziei, że okaże się lepsza od „jedynki”.

9 myśli na temat “krzysztof varga: dziennik hipopotama [iskry; 2020] / rafał księżyk: dzika rzecz [czarne; 2020]”

  1. Varga jest jednym z niewielu, którzy przebrnęli przez całość „Mojej walki” Knausgarda. I chyba mu się to spodobało na tyle, że sam wszedł do tej rzeki. Zastanawiałem się nad tym „Hipopotamem”. Sięgnę chyba ostatecznie.

    Polubienie

      1. Fajny wywiad, znowu te najntisy. Coś jest na rzeczy i podoba mi się co on mówi mimo, że wtedy co najwyżej Sapkowskiego czy magazyn gazety wyborczej, secret service i miesięcznik samuraj + jakieś ziny czasem były moim pułapem. Bawię się teraz w rodzaj archeologii, kopię te dinozaury i je klonuję i próbuję ożywiać. Nakupiłem ostatnio na allegro kilka kilo Gretkowskiej a na słuchawkach Żuławski („Zapach księżyca” – jest dobry audiobook na youtube, czyta Jacek Kiss – jeden z niewielu polskich lektorów, których mogę znieść. Nie każdemu to się spodoba, ale jeśli nie znasz, to polecam, bo bohaterem jest ślepnący malarz i dużo o obrazach a to już blisko fotografiki. Dla kogoś wrażliwego wizualnie ma to dużo smaczków, ale fajnie też pisze o zapachach). Varga też wjedzie. Lubię go zwłaszcza za publicystykę. Może utrzymał to zrzędzenie w jakiejś formie chociaż? Trochę ucha do muzyki ma i liczę na jakiś wysiłek kompozycyjny z szacunku dla czytelnika. Może on do tych tematów ciągle wraca, ale jak w fudze, i z kontrapunktem? (tak jak np Hesse w „Wilku stepowym” – ponoć ta „muzyczność” trochę przepadła w tłumaczeniu (inne brzmienie słów, zmieniony rytm) i wybiło na pierwszy plan irytujące powtórzenia treści) Varga pójdzie pod lupę w oryginale, nie będzie żadnego lost in translation.

        Polubienie

  2. Nie wiem, mnie się to raczej chaotyczne wydaje, w sensie ten dziennik Vargi. Inan sprawa, że nie zaufałbym dziennikowi jakoś bardzo skomponowanemu. No bo jak? Raz na dwa tygodnie będę pisał, że felietony Twardocha są kabotyńskiego albo raz na tydzień, że Czarnek to debil? :)

    Polubienie

  3. „Czy autor faktycznie wierzy w to, że polski rock i reggae były zapalnikami rewolucji w Czechach?”
    Bezesporu ne tak úplně a zcela…ale ten vliv tu byl.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.