cosmic psychos – blokes you can trust [1991] / bob carlos clarke

22/04/2017 by

linki w komentarzach / links in comments

cosmic psychos

amphetamine reptile

Stare, australijskie szajbusy, mające na koncie wiele płyt pokazujących, że granie rokendrola ma sens. Co pocieszające, jedna z lepszych to całkiem świeża rzecz: pochodząca z 2015 roku „Cum The Raw Prawn”.

Nowy klip i stara płyta dla AmRepu.

***

Bob Carlos Clarke

limited liability sounds – an homage to luciano berio [cromlech records; 2017]

19/04/2017 by

cromlech records

lls

facebook


fot. Cyprian Wieczorkowski

Prosty ze mnie chłop, więc nie będę się rozpisywał na temat nowego materiału Limited Liability Sounds, poświęconego Lucianowi Berio, awangardowemu włoskiemu kompozytorowi, o którym możecie poczytać chociażby na Bandcampie LLS.

„An Homage To Luciano Berio” zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie. Zazwyczaj rzeczy otagowane jako „ambient”, „noise”, „experimental” po pięciu minutach wyrzucam z dysku, gdyż są śmiertelnie nudne; w tym wypadku jest inaczej. Płyta nagrana przez Adama Mańkowskiego jest intrygująca, wciąga niepokojącym klimatem, nie nudzi ani przez chwilę – nawet ponadsiedemnastominutowy „Chants Parallèles (sons fixés)” nie jest wyjątkiem; więcej – to chyba najbardzoiej frapująca część płyty.

W ubiegłym roku pisałem o „LKLTS”, wspólnym – zdecydowanie udanym – dziele LLS i Kordiana Trudnego. Płyta przeszła bez echa. Mam nadzieję, że z „An Homage To Luciano Berio” będzie inaczej.

jocelyn packard – jocelyn packard [2017]

15/04/2017 by

bandcamp

facebook


fot. Mirek Górski

Jak się okazuje, Jocelyn Packard to nie tylko piękna i tajemnicza kochanka szeryfa Trumana z „Twin Peaks”, ale i polski zespół post-rockowy, który w marcu tego roku wydał swój pierwszy materiał.

Słowo „post-rock” nie wywołuje dziś emocji. Stare tuzy kojarzone z tym gatunkiem – Mogwai czy Tortoise, by wymienić najsłynniejszych – zaczęły raczej przynudzać, a i wśród nowych zespołów, kojarzonych z tą szufladką, próżno szukać kapel, które nie pozwalałaby zasnąć. Wiadomo, zdarzają się wyjątki, ale termin „post-rock” mnie osobiście kojarzy się ze skamieliną.

„Jocelyn Packard” potrafiła utrzymać moją uwagę, choć zdarzają się na niej momenty i lepsze, i gorsze.

Podoba mi się gitarowe „cięcie” w „By Morning I Had Lost All Doubt”, podobają mi się zgrzyty i szukanie przestrzeni w niespełna piętnastominutowym „Hunting / Sacagawea / Les érables”, w którym Josie wychodzi poza ramy post-rocka, udając się w kierunku surowej psychodelii i drone rocka (cokolwiek to znaczy). Podobają się mi też niemal emowe fragmenty na płycie. Kilka mniej ciekawych zagrywek ginie na tle udanej całości.

Płyta brzmi faktycznie surowo; raczej jak demo niż „prawdziwy” album. Jeden uzna to za plus, inny za minus. Mnie to w ogólnym rozrachunku nie przeszkadza. Nie raz słyszałem materiał polskiego zespołu, który dorwał się do dobrego studia, i nagle okazało się, że jego płyta brzmi zbyt ładnie, niewystarczająco szorstko.

27 kwietnia Jocelyn Packard, wraz z Lonker See i Makemake, zagra w Katowicach. Podczas jej występu na pewno nie będę siedział przy barze.

alloy – eliminate [1992] / kirsten dunst by marc baptiste

31/03/2017 by

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

discogs

Podczas konsumpcji Namysłowa wzięło mnie na wspomnienia. Zacząłem przeglądać katalog QQRYQ Productions i natrafiłem na Alloy – zespół, w którym udzielał się m.in. Vic Bondi ze wspaniałej kapeli Articles of Faith. Trzeba przyznać, że QQRYQ wydało mnóstwo doskonałych kaset.

AoF to, wiadomo, klasyka, ale Alloy to kapela chyba zapomniana. Naprawdę warto! – jak mawiał Piotr Najsztub. Ostatni numer na bank Pietia Wierzbicki puścił w Trójce – w „Ręce boksera” Macieja Chmiela. To były czasy.

***

Yes.

umpagalore – w dół me konie [radio rodoz, 2016]

25/03/2017 by

bandcamp

facebook

blogspot

Niezmordowany Johann Vreen atakuje kolejnym zespołem, Umpagalore. „W dół me konie” to rock, który – jak stwierdził sam artysta – „śmierdzi latami 90. z daleka”. (Myślałem, że to coś nowego, ale na Bandcampie jest też stara płyta, z 2006 roku, i odnośnik do nieaktualnej strony zespołu).

„Nie to, żeby cofnęli się do lat 90. Oni stamtąd nigdy nie wyszli. Są absolutnie serio i bez żadnego mrugania okiem. Grają heavy-rockowe ballady. «W dół me konie» (cóż za tytuł!) to lo-fi home recording masterpiece” – czytamy na Bandcampie zespołu.

O bardzo ładnie wydany przez Radio Rodoz CD można zagadać chociażby na Facebooku.

Następnym razem o „płycie, z którą się najmniej jebaliśmy”. Ale to, jak odzyskam magnetofon.

circus lupus – solid brass [1993] / bob sala

17/03/2017 by

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

dischord

O Circus Lupus dowiedziałem się chyba z zina „Corek”. Spodobała mi się nazwa i z miejsca chciałem posłuchać tego zespołu. Miałem wtedy – mieszkając na wygwizdowie, nie mając żądnych znajomości – na to takie szanse, jak teraz Kazimiera Szczuka na zostanie modelką Hajmana.

Gdy po latach włączyłem Circus Lupus, wpierw byłem lekko rozczarowany, żeby po chwili stwierdzić, że te nerwowy mix post-punka i post-hardcore’a wspaniale kopie.

Pierwsza płyta, „Super Genius”, może i lepsza (?), ale gdy parę lat temu postanowiłem wrzucić Circus Lupus, były to czasy, gdy tego typu blogi miały jeszcze sens, a „jedynka” tej kapeli była o wiele łatwiejsza do znalezienia niż „dwójka”. Niech więc będzie.

Zespół pochodził z Madison w Wisconsin, ale jest w nim coś w chuj brytolskiego. Mnie się kojarzy troszkę z The Fall.

***

Bob Sala. Ależ bym został takim Salą, Ferrarim czy Hajmanem.

the fix – jan’s rooms [1981], vengeance [1981] / ren hang

10/03/2017 by

linki w komentarzach / links in comments

touch and go records

Wrzuciłem niedawno świetny, ale chyba zapomniany Blight, który tworzyli obok wokalisty The Meatmen, Tesco Vee, dwaj goście właśnie z The Fix. Zespół nie wydał za wiele, ale na pewno ich EP-ka (zwłaszcza ona) i singiel warte są poznania. Daj Panie Boże zdrowie, żeby dziś tak grały hardcore'owe i punkowe zespoły.

Ren Hang – świetny chiński fotograf, który niestety odszedł w wieku 29 lat. Cierpiał na depresję. „Zazwyczaj fotografuję znajomych, gdyż obcy ludzie wywołują u mnie stres”.

renhang.org

instagram

ugory – padlina [2017]

25/02/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

bandcamp

facebook

Kolejny udany materiał Ugorów, choć – jak dla mnie – zespół trochę za bardzo tym razem skacze po krzakach i sąsiadach (patrz: tagi). Przykładowo po „szatańskim” „Dnie odzywającym się do mnie” nagle mamy postrockową miniaturkę „Łąki nadnoteckie”, a po chwili „podwodny” ambient itd.

Niezmiennie kibicuję, słucham z przyjemnością, ale czekam na bardziej spójny materiał zespołu Marcela Gawineckiego.

blight – blight [1983] / william klein

17/02/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

touch and go

10fuckingstars-wordpress-com

Zespół założony przez dwóch gości z The Fix, Steve’a Millera i Marka Achtenberga, oraz wokalistę Meatmen, Tesco Vee. Zagrali jedynie kilka koncertów, wydali jedną EP-kę i demo na kasecie. W 2006 roku Touch and Go wydało kompilację z numerami Blight.

Punk, hardcore, proto-noise rock (?) oraz dziwaczne w tym kontekście brzmienie basu – trochę jak w starym The Cure.

***

William Klein

1

2

3

4

5

6

richard pinhas, oren ambarchi – tikkun [2014] / garry winogrand

04/02/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

richard pinhas

oren ambarchi

cuneinform records

10fuckingstars-wordpress-com

Od dawna chciałem wrzucić na blog Orena Ambarchiego. Nie wiedziałem jednak, którą płytę wybrać, bowiem Australijczyk wydał – solowo bądź grając z innymi artystami – ponad 60 albumów. Dodajmy do tego single oraz EP-ki i wyjdzie liczba porównywalna z natężeniem tweetów Lisa o Kaczafim.

Niech będzie „Tikkun”, wybitny materiał, który Ambarchi nagrał ze swoim starszym, też genialnym kolegą, Richardem Pinhasem. Wystarczy spojrzeć na dyskografię Francuza: również się nie opierdala.

A „Tikkun” to piękny kraut.

***

Garry Winogrand

1

2

3

4

5

6


%d bloggers like this: