watery love – debut 45 [2009], two thrills [2011], die with dignity [2012], sick people [2014] / vincent littlehat

03/05/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komenarzach / links in comments

watery love

richie records

negative guest list records

siltbreeze

in the red records

10fuckingstars.wordpress.com

Jak robiłem składankę podsumowującą 2014 rok (https://10fuckingstars.wordpress.com/2014/12/29/fuck-the-king/ – działa link do uloz.to), znalazł się na niej zespół Watery Love, który nagrał w tamtym czasie jedną z lepszych płyt – „Decorative Feeding”. Mam z tym albumem taki problem, że jeden numer podoba mi się dużo bardziej od innych – „Pumb the Bimbo” – i zazwyczaj go sobie zapętlam.

Ostatnio odsłuchiwałem single tej kapeli z – zdaje się – Filadelfii. Świetne numery, Mógłby ktoś u nas – znaczy się, w Polsce – tak fajnie zagrać w tym roku. A może oni jednak zamulają, a „Pump the Bimbo” to ich jedyny naprawdę dobry numer?

Spakowane chyba wszystkie single oprócz splitu z Kurt Vile & th’ Lovetones.

Właśnie wyszedł materiał „Nine Songs with Meg Drumming” (archiwalia z lat 2007-2009). Słuchajcie Trójki, Mam taką wizję, że puszczą w niej Watery Love. Będzie to oznaczać, że zespół się skończył, choć nigdy o Trójce nie słyszał.

PS Właśnie się zorientowałem, że single, które wrzuciłem, to zawartość „Nine Songs with Meg Drumming”. niech zyje moja niekumacja.

***

Vincent Littlehat

1

2

3

4

5

6

bachorze – okoły gnębione wiatrem [pawlacz perski; 2016]

01/05/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

soundcloud

bachorze na facebooku

pawlacz perski na facebooku

pawlaczperski.org

Jezu, jakie to dobre. Aż żałuję, ze nie jestem kimś bardziej kumatym – nie wiem, jakimś Rafałem Księżykiem – żeby sensownie opisać muzykę zespołu Bachorze.

Michał Biel (saksofon barytonowy), Paweł Doskocz (gitara elektryczna i przedmioty) oraz Maciej Maciągowski (syntezator modularny) grają coś, co można by określić jako połączenie free jazzu (?) z noise’em.

Nazwa zespołu i tytuł płyty mogą wzbudzić obawy, że będziemy mieć do czynienia z pretensjonalnym „experimentalem”, ale jest inaczej. „Okoły gnębione wiatrem” to muzyka raczej trudna do przyswojenia, ale też daleka od artystowskiej bufonady.

Sześć niełatwych utworów, które jednak nie pozwalają pomyśleć, że muzykę może nagrać każdy, kto potrafi drapać styropianem po szybie bądź włączyć odkurzacz. Ten materiał jest jak udana wizyta u dentysty; na mnie działa wręcz kojąco. Chodzę do tak dobrej pani doktor, że wiercenie w zębach zacząłem traktować jako relaks po pracy. Bachorze też sprawiają przyjemność, nie ból. Jeśli zespół chciał inaczej – przykro mi; nie wyszło.

odmieniec – imago [2016]

30/04/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

facebook

Nowy singiel Odmieńca – z bardzo ładną okładką. Album ukaże się w grudniu.

Instrumentalny, melancholijny utwór, z odrobiną szorstkiego, wycofanego hałasu. Czekam na więcej – wtedy też więcej napiszę – tylko czemu trzeba aż do grudnia? Ano temu, że – jak wyjaśnia Jakub Czyż stojący za Odmieńcem – „materiał będzie dużym audiowizualnym produktem. Znajdą się w nim wideoklipy i ilustracje, które będą ściśle nawiązywać do utworów. Materiał muzyczny jest tylko częścią projektu”. Być może premiera będzie miała miejsce wcześniej.

inertia – two guitars [2009] / riccardo ulpts

27/04/2016 by

inertia

linki w komentarzach / links in comments

unlabel

Nie widzę w necie okładki w sensownych wymiarach, więc wrzucam zdjęcie swojego egzemplarza płyty, robione uszkodzonym telefonem. Inertia: „Two Guitars” – mój ostatni zakup.

Lennon-McCartney, Balance-Christopherson, Taylor-Tomkins – to trzy pierwsze pary, jakie przychodzą mi na myśl, jeżeli chodzi o brytyjską muzykę. Ostatnia ma tę przewagę, że jest w całości żywa.

Paul Taylor i Kevin Tomkins, czyli Sutcliffe Jügend (chyba trzy nowe materiały wyszły w tym roku) i Bodychoke. Ale też Inertia – przedstawiająca bardziej wyciszone pomysły na granie obu panów, choć jest tu parę rzężących momentów.

Jak wskazuje tytuł, całość nagrano na dwóch gitarach. Chwilami mam wątpliwości, czy nie ma na „Two Guitars” jeszcze czegoś. W każdym razie jest git.

***

Riccardo Ulpts

1

2

3

4

5

6

jesień – jeleń [music is the weapon, 2016]

21/04/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

music is the weapon

fot. Katarzyna Niejadlik
fot. Katarzyna Niejadlik

Tracę przyjemność z pisania recenzji, bo młodzież teraz wrażliwa. Poważnie: przejmuje się tym, co o jej twórczości napisze dziad pamiętający czasy, gdy nie było internetu, a Dezerter koncertował z Kelnerem.

***

Nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia wcześniejsze materiały Jesieni – dwie EP-ki: „Dla najbliższych” i „Letnie przygody”. Było jednak w tamtych nagraniach coś interesującego, inaczej nie zostawiłbym ich na dysku. Wydaje mi się, że nie słyszałem trzeciej – „O” – bo raczej zapamiętałbym, że Jesień zabrzmiała na niej ciężej.

„Ciężko jest określić nam stylistykę, w której się poruszamy. Domyślamy się, że jest gdzieś element wspólny z polskimi zespołami, które szanujemy, a z których większość już nie istnieje. Ewa Braun, Ścianka, Starzy Singers” – piszą o sobie. Nie wiem, czy Jesień szanuje niepolskie zespoły: Codeine i Sonic Youth, ale te też słychać na „Jeleniu”.

***

Królik w klatce na okładce, a tytuły płyty to „Jeleń”. Ech, ci artyści. ;)

***

Zespół brzmi bardzo dobrze, płyta jest świetnie nagrana – podoba mi się to przybrudzone brzmienie. Jesień przekonująco wypada, gdy gra ciężej (vide noiserockowy wstęp do „Mistrzostw Świata”), jak i wtedy gdy żeni psychodelię z post-rockiem („Do Bozi”).

Jeżeli chodzi o teksty: ani zachwycają, ani denerwują. Są oryginalne i raczej na plus, choć zdania typu: „Płody młodych dziewcząt wystukują rytm” można by sobie darować.

***

No właśnie: jak teksty, to i wokalista. Niestety, akurat wokal to największy minus płyty. Prosty przykład: utwór „Hawaje”. Proszę posłuchać tego kawałka: czy fragmenty instrumentalne nie są dużo lepsze od tych z wokalem? Albo to „łoooo…” w „Mistrzostwach Świata”. Po co? Odnoszę niemiłe wrażenie, że gdy pojawia się głos, muzyka zostaje mu podporządkowana, na czym cała płyta traci.

Nie czepiam się nawet w tej chwili Jesieni; to refleksja ogólna. Otóż wydaje mi się, że w polskim rocku fetyszyzuje się wokal, a to po prostu jeden z instrumentów.

***

Jesień: „Jeleń”. Jest dobrze, ale czekam, aż będzie jeszcze lepiej. Kilka porywających i kilka wyjątkowo przyjemnych fragmentów pozwala wierzyć, że będzie.

boss hog – cold hands [1990]

15/04/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

coldhands2

cold hands 3

linki w komentarzach / links in comments

amrep

boss_hog

Przypomniał mi się zin „Korek”, bowiem na jednej z okładek pojawiła się Cristina Martinez z Boss Hog. Było to to samo zdjęcie, które zdobiło okładkę płyty „Cold Hands”. Widywał człowiek brzydsze kobiety w swoim życiu.

„Korek” był ok: bez typowo scenowego, politycznie poprawnego kija w dupie.

korek5_93_1
independentzambrow.blogspot.com

Boss Hog to jeden z zespołów Jona Spencera. Nie wiem, może i mój ulubiony, choć pod koniec brzmiał chwilami niemal popowo (pojawiły się nawet taneczne remiksy).

Zespół reaktywował się w 2008 roku. Niestety, koncertówka „Live At WFMU On The Cherry Blossom Clinic 12/20/2008” nie zachwyca.

Tak czy siak, zajebista kapela. No i okładki najlepsze. Wrzucam „Cold Hands” – najlepszy materiał. No i kawałki z niego, to pierwsze numery zespołu Martinez, jakie usłyszałem.

1

2

4

5

6

rhys chatham – die donnergötter [1987] / lily zompouli

11/04/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

rhys chatham

table of the elements

1

63-letniego dziś Rhysa Chathama poznałem dzięki kawałkowi ze składanki „New York Noise” – niesamowicie spodobało mi się brzmienie gitar w numerze „Drastic Classicism”.

Chatham zaczynał od strojenia fortepianu La Monte Younga; pewnie kontakt z tym gościem miał wpływ na nowojorczyka. Dodajmy do tego współpracę z Tonym Conradem i mamy nastolatka, który miał zupełnie niesamowity muzyczny start. Jak ktoś ma czas, niech sobie poczyta na temat Chathama, bo jest o kim.

Co ciekawe, najwięcej płyt zaczął wydawać, gdy miał już pięćdziesiątkę. Ja jednak wrzucam rzecz z 1987 roku – „Die Donnergötter”, na której pojawił się wspomniany „Drastic Classicism”. Trochę tego nagrał, ale jak na awangardzistę – nie jest to liczba porażająca.

Ten album ukazywał się na przestrzeni lat z różną liczbą kawałków w różnej kolejności, z innymi okładkami. Ja wrzuciłem wersję z 2006 roku, wydaną przez Radium na CD. Table of The Elements (Radium to zresztą jego sublabel) wydało w tym samym roku podwójny LP, z jednym dodatkowym kawałkiem: „Guitar Trio, Take Two”.

Wspaniała rzecz. Wystarczy posłuchać, jak tytułowy numer antycypuje post-rock. Podobnie zresztą jest z „Guitar Trio” skomponowanym w 1977 roku. Bomba.

***

Lily Zoumpouli

1

2

3

4

5

6

ugory – cerkiew [2016] // ugory/cirocki – ugory/cirocki [2016]

08/04/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

W oczekiwaniu na nowy album Ugorów można posłuchać EP-ki „Cerkiew”. Za zeszłoroczny „K.U.R.S.K.” odpowiadał tylko Marcel Gawinecki, za EP-ką stoją trzy osoby: obok Marcela także Jędrzej Siarkowski i Tomek Śliwka.

Co my tu mamy?

1. „Obwodnica” – mój ulubiony numer, pewnie dlatego, że akurat tu najwięcej do powiedzenia ma gitara. Gdyby w te stronę poszły Ugory na planowanej płycie, raczej bym się nie zmartwił. To jest naprawdę dobre: kojarzy mi się w pewnym stopniu z Columbus Duo.

2. „Cerkiew” – ponuractwo z pulsującym, tanecznym, „suchym” beatem i cerkiewnym zaśpiewem. Jezu, ale człowiek musi głupoty wymyślać, żeby opisać taką muzykę. ;)

3. „The Queen is Mad” – najbardziej bardziej kosmiczny trip na EP-ce, też udany.

Dobry jest też 15-minutowy materiał z koncertu Ugorów i Miłosza Cirockiego (Złota Jesień). Również do ściągnięcia za darmo.

Wrzucam regularnie rzeczy, za którymi stoi Marcel Gawinecki (oprócz Ugorów Melisa, Bambong i The Spire). Czekam z nadzieją, aż podeśle coś żenującego (Bambong jest w zamyśle taki, więc się nie liczy), bo – jak sam artysta stwierdził – nie obraża się na krytykę. Chętnie bym to sprawdził. :)

a minor forest – flemish altruism (constituent parts 1993-1996) [1996] / evelyn bencicova

29/03/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

thrill jockey

A-Minor-Forest-2

Nudziarze z San Francisco: Erik Hoversten (gitara i wokal), John Trevor Benson (bas) i Andee Connors (bębny) oraz Dominique Davison (wiolonczela). Muzyka z „Flemish Altruism” to coś pomiędzy post- a math rockiem. Raczej to pierwsze. Jeśli ktoś usłyszy w tym Slint, nie będzie sam.

„Flemish Altruism” nagrali Steve Albini i Bob Weston. Wygląda na to, że pierwszy kawałek to dzieło Albiniego, drugi Westona – i tak dalej w tej samej kolejności. Niektóre tytuły mogą dać złudzenie, że to jaja: „Bill’s Mom Likes to Fuck”, „So Jesus Was at the Last Supper…”, „Jacking off George Lucas”, ale materiał brzmi raczej jak tęsknota za jesienią niż radość z nadchodzących wakacyjnych harców.

A Minor Forest grali w latach 1992-1999. Pozostawili po sobie dwie duże płyty (wydane razem całkiem niedawno, bo w 2014 roku przez Thrill Jockey), parę singli i splitów oraz kompilację.

O tym, gdzie kto grał poza AMF, można przeczytać na stronie Thrill Jockey.

Niby jak słucham „Flemish Altruism”, na kolana mnie nie rzuca, ale wyłączyć nie umiem.

***

Evelyn Bencicova

1

2

3

4

5

6

alice cooper – pretties for you [1969] / santillo

22/03/2016 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

alice-cooper

Oglądam pierwszy sezon serialu „Vinyl”. Bardzo mi się podoba, inteligiencja kręci nosem. W jednym z odcinków pojawia się postać Alice Coopera – fajny motyw. Pomyślałem więc, że można by wrzucić płytę „Pretties for You” – to był album zespołu Alice Cooper, nie solowa płyta Vincenta Damona Furiera, który jako Alicja w zespole zresztą grał.

Świetny, chwilami beatlesowski, delikatny psych. Płyta wyszła w wytwórni Franka Zappy i jego menedżera. Alice Coopera poznałem dzięki kawałkowi „Poison” (płyta „Trash” z 1990 roku; lubię ten numer do dziś).

***

Santillo

1

2

3

4

5

6


Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: