oxbow & white tornado – oxbow meet white tornado [2000] / ludmila foblova

21/04/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

wallace records

oxbow

Amerykanów znają wszyscy. To taki zespół, że nawet jak go ktoś nie lubi, to i tak mówi, że lubi.

Włoskie White Tornado („The act of a man ejaculating on his partners face, than washing said face in a flushing toilet”) istniało w latach 1996-1999. Wydali LP „From Hand to Mouth” (jeden z utworów ma ładny tytuł: „Steve Albini Wanted a Lot of Money”, a poprzedzony jest coverem Big Black), splity z Colossamite oraz Oxbow – i to chyba tyle.

***

Ludmila Foblova

1

2

3

4

5

6

the garden – the life and times of a paperclip [2013] / the big book of breasts

14/04/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

thegardentwins.com

10fuckingstars.wordpress.com

Post z dedykacją (a w zasadzie jego połowa).

Bliźniacy z Kalifornii. Ponoć dzicy na koncertach, tu grają fajną, łagodną muzykę. Krótkie numery bez zadęcia – tego było mi trzeba.

Ortodoksów przepraszam. Następnym razem wrzucę coś, co powoduje pocenie się skóry albo przywołuje cyklon Stefan.

***

Wszystkie zdjęcia (chyba że drugie nie) pochodzą z książki „The Big Book of Breasts”. Ciekawe, czy jest jakaś niewiasta, która prowadzi blog, a na nim ma post z jakąś kapelą i wyimkami z książki „The Big Book of Penis”?

1

2

3

4

5

6

the spouds – fear is the new self-awareness [2015]

11/04/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

1

Jedziemy z cyklem: „Nie mam czasu na pisanie recenzji”.

Mam wuja generała kolegę, dzięki któremu co drugi zespół wydaje mi się być emo. Kiedyś każdy brzmiał dla mnie jak The Beatles albo The Cure.

The Spouds są powiązani personalnie z Brooks Was Here – i słychać to chwilami.

Pierwsze dwa odsłuchy – bez rewelacji. Ale właśnie trwa trzeci i muszę powiedzieć, że ten materiał jest naprawdę dobry. Jest tu parę momentów, dla których mógłbym odrzucić zaloty Scarlett Johansson (gdyby nie była nachalna).

Ściągać, wspierać (finansowo i na inne sposoby), zapraszać na koncerty.

A za zakończenie mają u mnie dozgonne uwielbienie.

PS Sorry za ten college rock.

scindite – ep [toten schwan records; 2014]

04/04/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

toten schwan records

Z cyklu: „Nie mam czasu na pisanie recenzji”.

Intrygujący materiał (również do pobrania za co łaska).

Recenzję miał, specjalnie dla 10 fucking stars, napisać Rafał Księżyk, ale znany dziennikarz pracuje obecnie nad książką będącą wywiadem rzeką z Janem Borysewiczem, i bardzo przeprasza, ale nie da rady. „Jan Bo. Wciąż bardziej obcy” ukaże się w maju nakładem Wydawnictwa Literackiego.

artykuły rolne – artykuły rolne [2015]

03/04/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

facebook

1

Z cyklu: „Nie mam czasu na pisanie recenzji”.

Do zespołu Artykuły Rolne byłem trochę uprzedzony, bo nie przepadam za „kabaretowymi” nazwami, no i połączenie noise rocka z psychodelią również nie wzbudzało zaufania. Ale jest OK – im dalej, tym lepiej.

Zaczyna się od średniego, zbyt rockowego numeru. Potem jest coraz lepiej, a całość wieńczy najlepszy kawałek – już czysty psychodel – „Śniadanie jest najważniejsze”.

Nie mam czasu na pisanie recenzji, ale zacytuję opinię fajnej dziewczyny: „Artykuły Rolne są zajebiste! Dziękuję”.

siła – siła [green lungs records; 2015]

30/03/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

facebook

green lungs records

Nie mam czasu na pisanie recenzji. Szkoda, bo chętnie bym trochę posiedział nad tą płytą.

Napiszę tyle, że Siła, choć gra na dwa basy i bębny, brzmi jak skrzyżowanie Kobonga z Die Dusche (gdyby tylko ten zespół jakoś na swych wydawnictwach brzmiał).

OK, może skojarzenie z Die Dusche nie jest najlepsze.

W każdym razie Siła to jeden z najbardziej oryginalnych polskich zespołów, a ten materiał jest dużo ciekawszy chociażby od nieco pretensjonalnych wypocin Semantik Punk. Trzeba znać.

„Siłę” można pobrać za darmo z Bandcampa. 10 kwietnia ukaże się płyta, wyda ja Green Lungs Records.

wieś

22/03/2015 by

Pomysł, zdjęcia, montaż, tekst – Bartosz Zaskórski
Głos – Konrad Materek
Muzyka – Bartosz Zaskórski

*

*

seawhores, powertakeoff, skoal kodiak, gay witch abortion – a butcher’s waltz [2011] / ed fox

07/03/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

seawhores

powertakeoff

skoal kodiak

gay witch abortion

learning curve records

1

Bardzo fajna płyta, na której najlepiej wypadają Seawhores i zwłaszcza powertakeOff: „Plow Share” to zajebisty numer. Może trochę więcej spodziewałem się po Skoal Kodiak, a Gay Witch Abortion od zawsze średnio mi wchodzi. Ale narzekać nie ma w sumie na co.

***

Ed Fox. Ale piękna okładka:

1

2

3

4

5

6

you’re smiling now but we’ll all turn into demons – inner space broadcasts volume 2 / contact raw sessions [2012] / steve diet goedde

27/02/2015 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

cardinal fuzz

bandcamp

10fuckingstars.wordpress.com

Psychodel z Portsmouth. Parę lat temu byłem niemożliwie podniecony nowymi kapelami grającymi psychodelię (przy self-titled White Hills prawie dostawałem orgazmu) i wtedy „Inner Space Broadcasts” pewnie zabiłyby mnie na miejscu. Dziś „tylko” bardzo mi się podobają. Chłopaki grają jak Pan Bóg przykazał, a chwilami naprawdę lecą w kosmos. Oczywiście, jak na psych przystało, ten dwupłytowy materiał trwa ze dwa lata.

W tym roku ukazał się album „Population IV”. Pewnie nikt nie nagra w 2015 niczego lepszego w tej materii, choć słucham tego drugi raz i na razie… No dobra, nie będę tak szybko oceniał tej płyty.

***

Steve Diet Goedde

1

2

3

4

5

6

martim monitz – martim monitz [antena krzyku; 2015]

20/02/2015 by

martim-monitz.com10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

facebook

8merch

antena krzyku

1

Zazwyczaj nie recenzuję płyt, jeżeli artysta sam nie podeśle swojego dzieła, ale tym razem zrobiłem wyjątek. Przeczytałem teksty, usłyszałem postpunkowo-nowofalowo-noiserockową muzykę i poczułem, że „Martim Monitz” to coś, na co czekałem. Stare chłopy nagrały płytę, której nie spodziewałem się usłyszeć. Chwilami sprawia mi tyle radości (na przykład fenomenalny „Najlepszy dzień”), że chętnie uściskałbym całe trio (Klaudiusz Kwapiszewski: bębny, głos; Zbigniew Michalczuk: bas, głos; Piotr Szczepański: gitara, głos), zwłaszcza gitarzystę. Bez obaw, jestem nieśmiałym człowiekiem.

***

Panowie grali 20 lat temu w zespole Ciastko. Była to chyba pierwsza kapela noiserockowa, jaką usłyszałem (chyba że Big Black albo Cop Shoot Cop). Utwór „Spokojna niedziela” puścił Piotr Klatt w Trójce. Zagadywał słowo „wypierdalać” pojawiające się w refrenie. Fajny klimat, dziś nie do powtórzenia.

***

Martim Monitz nie odniesie zapewne sukcesu, bowiem to, co robi, zupełnie nie pasuje do dzisiejszych czasów. Właśnie takie mam wrażenie: że anachroniczność (to nie zarzut) zespołu, raczej mu nie pomoże. Nie jest cool – jak współczesna knajpa w peerelowskim klimacie bądź chujowa fryzura z minionych lat, modna przez chwilę akurat dziś.

***

Muzyka, jeśli ktoś zna Ciastko bądź inne zespoły, w których grali panowie z Martima Monitza, może zaskakiwać: jest poukładana i normalna. Niepokojąca, zimna (można odnieść wrażenie, że mimo dość dużej przystępności tych dźwięków, ostatnią osobą, o której myślą muzycy, jest słuchacz), ale zaskakująco mało radykalna. Gitary brzmią rewelacyjnie – to chyba największy plus płyty.

***

Teksty, idealnie wkomponowujące się w niewesołe dźwięki, nie dają spokoju. Są trochę jak połączenie odrobinę chorej wyobraźni i eskapizmu Marcina Pryta z bolesną lakonicznością Kazimierza Ratonia.

***

Dlatego też rozczarował mnie nieco ciekawy wywiad z Piotrem Szczepańskim. Cóż to za banalna (i niesprawdzalna) hipoteza: „wszyscy umrzemy”? Przeżywam sztukę z nadzieją, że jednak nie; że – jak śpiewał Budzyński – nie jestem stąd.

***

Jest dopiero luty. Chciałbym, żeby rok 2015 przyniósł wiele lepszych płyt niż „Martim Monitz”, ale szanse na to są znikome.

Marcin Wandzel


Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: