circus lupus – solid brass [1993] / bob sala

17/03/2017 by

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

dischord

O Circus Lupus dowiedziałem się chyba z zina „Corek”. Spodobała mi się nazwa i z miejsca chciałem posłuchać tego zespołu. Miałem wtedy – mieszkając na wygwizdowie, nie mając żądnych znajomości – na to takie szanse, jak teraz Kazimiera Szczuka na zostanie modelką Hajmana.

Gdy po latach włączyłem Circus Lupus, wpierw byłem lekko rozczarowany, żeby po chwili stwierdzić, że te nerwowy mix post-punka i post-hardcore’a wspaniale kopie.

Pierwsza płyta, „Super Genius”, może i lepsza (?), ale gdy parę lat temu postanowiłem wrzucić Circus Lupus, były to czasy, gdy tego typu blogi miały jeszcze sens, a „jedynka” tej kapeli była o wiele łatwiejsza do znalezienia niż „dwójka”. Niech więc będzie.

Zespół pochodził z Madison w Wisconsin, ale jest w nim coś w chuj brytolskiego. Mnie się kojarzy troszkę z The Fall.

***

Bob Sala. Ależ bym został takim Salą, Ferrarim czy Hajmanem.

the fix – jan’s rooms [1981], vengeance [1981] / ren hang

10/03/2017 by

linki w komentarzach / links in comments

touch and go records

Wrzuciłem niedawno świetny, ale chyba zapomniany Blight, który tworzyli obok wokalisty The Meatmen, Tesco Vee, dwaj goście właśnie z The Fix. Zespół nie wydał za wiele, ale na pewno ich EP-ka (zwłaszcza ona) i singiel warte są poznania. Daj Panie Boże zdrowie, żeby dziś tak grały hardcore'owe i punkowe zespoły.

Ren Hang – świetny chiński fotograf, który niestety odszedł w wieku 29 lat. Cierpiał na depresję. „Zazwyczaj fotografuję znajomych, gdyż obcy ludzie wywołują u mnie stres”.

renhang.org

instagram

ugory – padlina [2017]

25/02/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

bandcamp

facebook

Kolejny udany materiał Ugorów, choć – jak dla mnie – zespół trochę za bardzo tym razem skacze po krzakach i sąsiadach (patrz: tagi). Przykładowo po „szatańskim” „Dnie odzywającym się do mnie” nagle mamy postrockową miniaturkę „Łąki nadnoteckie”, a po chwili „podwodny” ambient itd.

Niezmiennie kibicuję, słucham z przyjemnością, ale czekam na bardziej spójny materiał zespołu Marcela Gawineckiego.

blight – blight [1983] / william klein

17/02/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

touch and go

10fuckingstars-wordpress-com

Zespół założony przez dwóch gości z The Fix, Steve’a Millera i Marka Achtenberga, oraz wokalistę Meatmen, Tesco Vee. Zagrali jedynie kilka koncertów, wydali jedną EP-kę i demo na kasecie. W 2006 roku Touch and Go wydało kompilację z numerami Blight.

Punk, hardcore, proto-noise rock (?) oraz dziwaczne w tym kontekście brzmienie basu – trochę jak w starym The Cure.

***

William Klein

1

2

3

4

5

6

richard pinhas, oren ambarchi – tikkun [2014] / garry winogrand

04/02/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

richard pinhas

oren ambarchi

cuneinform records

10fuckingstars-wordpress-com

Od dawna chciałem wrzucić na blog Orena Ambarchiego. Nie wiedziałem jednak, którą płytę wybrać, bowiem Australijczyk wydał – solowo bądź grając z innymi artystami – ponad 60 albumów. Dodajmy do tego single oraz EP-ki i wyjdzie liczba porównywalna z natężeniem tweetów Lisa o Kaczafim.

Niech będzie „Tikkun”, wybitny materiał, który Ambarchi nagrał ze swoim starszym, też genialnym kolegą, Richardem Pinhasem. Wystarczy spojrzeć na dyskografię Francuza: również się nie opierdala.

A „Tikkun” to piękny kraut.

***

Garry Winogrand

1

2

3

4

5

6

chavez – gone glimmering [1995] / mateusz hajman

28/01/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

facebook

matador

10fuckingstars-wordpress-com

Na pierwszym LP Chavez znajduje się niemal wszystko, co najlepsze w gitarowych graniu lat 90. Ten miks tzw. alternatywnego rocka z posthardcore’em, przyprawiony math rockiem, pięknie kopie po ponad 20 latach. Gitary brzmią jak Pan Bóg przykazał. Można powiedzieć, że „Gone Glimmering” w dużym stopniu zbiera do kupy to, co w muzyce lat 90. lubię najbardziej.

Po dwudziestu jeden latach Chavez wydał nowy materiał, EP-kę „Cockfighters”. Oby to było słuchalne.

***

Mateusz Hajman. Głośne, brainbombsowe „YES!” dla tego pana.

1

2

3

4

5

6

avecaesar – growing [2017]

22/01/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

facebook

W długim wywiadzie, którego udzielił mi Radek Sławuta, perkusista AveCaesar (ukaże się w lutowym numerze pisma „Teraz Rocku”), usłyszałem, że jego zespół nie gra grunge’u.

No nie wiem. Wystarczy, że wchodzi wokal w pierwszym numerze, „Silence for volunteers”, i ja z miejsca słyszę grunge, Nirvanę, te klimaty. To żaden zarzut. Zespół Cobaina, Grohla i Novoselica był jednym z najwybitniejszych w historii, a AveCaesar to żaden post-grunge-chujwieco-revival, lecz szczerze brzmiąca, autonomiczna propozycja.

Zespół czerpie z najlepszych tradycji amerykańskiego, gitarowego grania. „Growing” przypomina mi nie tylko o wspomnianej Nirvanie, ale też chociażby o melancholijno-depresyjnym rocku Rein Sanction. Gitara brzmi czasem też wręcz emowo. Gdy jest skontrastowana z gęstymi bębnami, daje to fajny efekt.

Pisząc o wcześniejszym materiale wrocławian, „Training for utopia”, trochę narzekałem na to, że nie ma basu. Tym razem nie przeszkadza mi jego brak. Może nawet bez niego muzyka AveCaesar brzmi bardziej surowo i oryginalnie.

Można się przyczepić, że nie ma na „Growing” żadnego hitu (najbliżej tego miana mógłby być zamykający album „Youth Diving”), ale wiadomo: lepsza płyta z ośmioma udanymi, równymi numerami niż z jednym „Smells Like Teen Spirit” i siedmioma kasztanami.

Bardzo dobry materiał.

***

Premiera „Growing” nastąpi 17 lutego. Na Bandcampie można ściągnąć za darmo albo kupić za co łaska poprzednią płytę.

john frusciante & josh klinghoffer – a sphere in the heart of silence [2004] / parker posey

08/01/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

record collection

john frusciante

10fuckingstars-wordpress-com

Wiater i śnieg walili mnie w pysk, a ja zadumałem się nad tym, jaką drogę artystyczną przeszedł mój ulubiony – obok Kwaska i Kinga Barbecue – gitarzysta, John Frusciante. Ostatnią nagraną przez niego rzeczą, która bardzo mi się podobała, była EP-ka „Letur-Lefr”. Fru arcyciekawie opowiada o muzyce elektronicznej, ale ja tego jakoś nie kupuję.

To, co gra teraz, w jakimś tam stopniu zostało zapowiedziane ponad dekadę temu na „A Sphere in the Heart of Silence”, elektroniczno-rockowej płycie nagranej wspólnie z Joshem Klinghofferem, który zastąpił zresztą Frusciante w roli głównego gitarzysty Red Hot Chili Peppers. Klinghoffer jest także świetnym perkusistą, który wraz z Frusciante i Joe Lallym z Fugazi współtworzył wybitny skład Ataxia.

Mnie „A Sphere In The Heart Of Silence” wchodzi jak nowy Jarmusch, choć może pod koniec – gdy Josh przejmuje wokal – trochę za bardzo to jęczące. Niby nie tak dawno wyszła ta płyta, a jednak – mam wrażenie – w zupełnie innej epoce.

***

Jest coś takiego jak mit seksownej bibliotekarki. Nigdy na takową nie trafiłem. Ostatecznie porzuciłem wszelkie nadzieje, dzwoniąc do biblioteki i pytając o „Miłość w czasach zarazy”. Damski głos, pytający: a kto to napisał?, ostatecznie pozbawił mnie złudzeń.

W genialnym serialu „Louie” najbardziej utkwiły mi w pamięci niezwykłe odcinki z Parker Posey, która albo pracowała w bibliotece, albo tam przychodziła. A zapewne było tak, że pracowała w księgarni lub tam przychodziła.

1

2

3

4

5

6

space streakings – 7-toku [1994] / chi

03/01/2017 by

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

facebook

skin graft

discogs

10fuckingstars-wordpress-com

Japoński zespół noiserockowy (ale, podkreślmy, japoński zespół noiserockowy), stworzony ponoć przez czterech gości robiących gry. „7-Toku” zostało nagrane przez Steve’a Albiniego, który poleciał w tym celu do Japonii.

Wystarczy spojrzeć na ksywy członków zespołu: Captain Insect, Kame Bazooka, Karate Condor, Screaming Stomach. Wiadomo, że to musi być dobre.

Po dwóch płytach nagrali jeszcze – wspólnie z Mount Shasta, jako Shakuhachi Surprise – trzeci album, który zresztą kiedyś wrzuciłem na blog. Na „Space Streakings Sighted Over Mount Shasta” nie było już Captaina Insecta. Tak jak i na zamykającej chyba dyskografię Space Streakings siódemce „Taco Beya / Lift Up 65000”.

Nie wiem, czy ktokolwiek ze Space Streakings grał gdzieś później.

***

Chi

1

2

3

4

5

6

burninghole – cøaxial [music is the weapon; 2016]

23/12/2016 by

10fuckingstars-wordpress-com

bandcamp

facebook

music is the weapon

10fuckingstars-wordpress-com

Jeszcze jeden udany materiał z Music is the Weapon. „Solowy projekt Pawła Plotty (…) to połączenie ambientowych przestrzeni i eksperymentalnej warstwy rytmicznej z eterycznymi, shoegazowymi piosenkami”, czytamy na stronie wydawcy. Pasuje, choć opis dotyczy wcześniejszych nagrań.

Wcześniejszy materiał Burninghole, „Songs for the Stoned Lovers”, rownież dostepny na Bandcampie.


%d bloggers like this: