Archive for the ‘dl’ Category

neutrino – motion picture soundtrack [1999] / neal slavin

04/05/2019

linki w komentarzach / links in comments

discogs

reptilian records

Wrzuciłem niedawno zespół Pencil, który wydał m.in. split z Big’n. Dziś pora na Neutrino, które tworzyli: Carl Saff z Pencil oraz Brian Wnukowski z Big’n i Dave Bychowksi (Bychowski?) z… No właśnie, z czego? Zaraz też mi się przypomina Pryzbylewski z „The Wire”, wyglądający trochę jak John Frusciante, który pewnie miał być Przybylewskim.

Tak mi teraz „Motion Picture Soundtrack” siadła z rana, że mogłaby do wieczora lecieć. Druga i ostatnia zarazem płyta Neutrino wyszła tylko na CD. Pierwszy LP można kupić w Reptilian Records.

(o)(o)(o)

Neal Slavin – bardzo ciekawy fotograf. Wybrałem kilka zdjęć z cyklu „When two or more”. Slavin miał też poważniejsze projekty – choćby zdjęcia Portugalii z czasów dyktatury Salazara.

wracam do domu i włanczam muzykę [3/2019] (gruzja, health, zyanose, american football)

03/05/2019

Znalazłem jeszcze jakieś pisane w marcu notki nt. czterech płyt. No to wrzucę.

Uploady, nie licząc polskich wykonawców, do łatwego znalezienia.

(o)(o)(o)

gruzja – i iść dalej [godz ov war productions; 2019]

Okazało się, że przyszłość tajemniczej Gruzji, która do pewnego momentu zasłynęła głównie suchym jak randka księgowego kontem na Facebooku, zależała od tego, jak na seksistowskie wideo do utworu „Opuść mnie” zareaguje Przemek Gulda, poważny dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Czy poda ważne osobistości naszej sceny muzycznej, stojące za Gruzją, do sądu, czy weźmie tę emanację artystyczną w ironiczny nawias. Wziął, a próbował dojechać PRO8L3M.

Zostawmy na boku politykę, zajmijmy się muzyką. Przecież to ona jest najważniejsza, choć nie ona zabiera nam dwie trzecie wypłaty.

„I iść dalej” to surowy black metal. Przyjemna płyta. Brudna, ale nie brzmi jak wysryw nagrany w garażu wujka Andrzeja. Choć może dać do myślenia fakt, że najlepszym fragmentem tego materiału jest cytat z Maanamu. No chyba, że armijny „Jego głos”. Trzeba byłego Budzego wziąć na wokal.

Swoją drogą, ciekawe, jak ten materiał odbierają metale. Ostatnio miałem kontakt z nimi w 1995 roku. Zaczepili mnie na przystanku autobusowym, jeden wziął do ręki zakupioną na czad-giełdzie „Mać Pariadka” i śmiał się, że czytam ruski magazyn. Żryjcie Gruzję.

Oprócz fajnej – nie licząc „Ilu nas było?” – płyty Gruzji Godz ov War wypuścili również na rynek piękną koszulkę zespołu. Nie obrażę się, jeśli mi ją ktoś sprezentuje.

(o)(o)(o)

healthvol.4 :: slaves of fear [loma vista; 2019]

Gdy na scenę wskoczył lekko egzaltowany gość o takich gabarytach, że zmieściłby się w T-shircie niedożywionego dziesięciolatka, nawet nie zdążyłem się ironicznie uśmiechnąć. Tak szybko zaczął napierdalać zespół HEALTH na tym lepszym, bo mysłowickim Off Festivalu. Miało to miejsce aż 10 lat temu.

Podobała mi się jedna albo dwie z wczesnych płyt HEALTH, potem zupełnie zapomniałem o tym zespole. Chłopaki z Echo Park wpadli chyba do szufladki z napisem: „na płytach to nie to samo, co na koncercie”, i tyle.

„Vol.4 :: Slaves of Fear” to pierwszy materiał HEALTH od czasu ścieżki dźwiękowej do „Maxa Payne’a 3”, jaki miałem przyjemność przyswoić.

Z noise rockiem, choć tak jest często tagowane, HEALTH nie ma wiele wspólnego. Muzyka zawarta na „Vol.4…” to w cięższych momentach właściwie industrial, w lżejszych – rock industrialny czy electro. Irytować może maniera wokalisty, choć ma zasadniczy wpływ na pewną oryginalność zespołu.

Dlaczego ta płyta mi się podoba, zwłaszcza numer „Strange Days” (aż szkoda, że nie trwa jeszcze z minutkę)? Nie mam pojęcia. Słodka czekolada umiejętnie doprawiona solą.

(o)(o)(o)

zyanosechaos bender 1.1 [zyanose; 2018, 2019 / distort reality; 2019 / d-takt & råpunk records; 2019]

12 maja jadę na drugi dzień Into The Abyss, głównie po to, by zobaczyć Godflesh. Ale w sumie nie wiem, czy nie cieszę się bardziej z możliwości pójścia na koncert ZyanosE, który odbędzie się dzień później, też we Wrocławiu.

Japońscy punkowcy mają na pewno ciekawą biografię. Niestety ich strona jest jedynie zakrzaczkowana, więc trudno coś o nich więcej powiedzieć. Po skorzystaniu z tłumacza google pojawiło się coś takiego:

„Sklep Levis Morioka jest bardzo piękny.
Cały salon ma bardzo spokojną atmosferę.
Czuję się spokojny wyrafinowany, nie będąc zbyt fantazyjny
To był salon”.

W każdym razie wrócili do grania po jakiejś tam przerwie i zaatakowali w ubiegłym roku bardzo udanym materiałem „Chaos Bender”. Teraz, tzn. w 2019, ukazał się on – bez kawałków live – na winylu. Czy jakoś tak.

Japońskie zespoły często nie są normalne, nie jest też normalny ZyanosE. Niby jest to HC, jakich wiele, ale brzmienie „Chaos Bender” jest wręcz obrzydliwe. W sumie to noise’owy rzyg.

Co ciekawe, przez chwilę może się wydawać, że w ostatnim, i chyba najlepszym, numerze sympatyczni Azjaci cytują nasz Kobong.

(o)(o)(o)

american footballamerican football [polyvinyl records; 2019]

Przed reaktywacją American Football byłem fanem tego zespołu, teraz jestem fanem tylko pierwszej płyty. Do dziś lubię włączyć „jedynkę”, kojarzącą mi się ze starymi czasami, końcem wakacji, lekkimi, ale niegłupimi filmami itp.

Obecnie American Football z zespołu, który smutnawo plumkał coś pomiędzy emo a indie rockiem, i co nawet chwilami miało też swój urok na pierwszym po reaktywacji LP z 2016 roku, zamienił się w emerycki band grający coś, co brzmi jak jakiś rock oazowy.

Naprawdę trudna jest do strawienia ta płyta. Jakby spotkać wakacyjną miłość sprzed lat, wyglądającą obecnie jak Ksenomorf.

Trzy gwiazdki na pięć możliwych, przyznane przez punknews.org, są nieuzasadnioną uprzejmością.

(o)(o)(o)

martim monitz – alba

bastard disco – china shipping

grzegorz bojanek – pure

columbus duo – schein

próchno – próchno

club alpino – cxvi

przepych – regresarabas

(o)(o)(o)

Czekam na kolejne płyty do recenzji. Bardzo lubię to wyczuwalne rozczarowanie artysty faktem, że nie uznałem jego nagrań za nowe „From The Lion’s Mouth” albo „The Velvet Underground & Nico”.

rowland s. howard ‎– pop crimes [2009] / will brown

27/04/2019

linki w komentarzach / links in comments

rowland s. howard

fat possum

Rowland S. Howard, czyli jedna z najciekawszych twarzy (można to traktować dosłownie) w historii rocka.

Trafiłem na wybór jego dziesięciu najlepszych płyt autorstwa Macieja Kaczmarskiego i jakoś mi się przykro zrobiło, bo i życie Howard miał przejebane, i nikt nawet komentarza nie zostawił. No cóż, trzeba o jakichś taconafidach, podsiadłach i innych fajfusach niemytych pisać.

Piękna jest ta płyta. Od razu mnie kupiła obecnością Jonnine Standish z HTRK w pierwszej piosence. „Pop Crimes” ukazała się chwilę przed śmiercią Rowlanda S. Howarda.

***

Will Brown

drunks with guns – drunks with guns [1987; 1995] / laurent benaïm

20/04/2019

linki w komentarzach / links in comments

twitter

facebook

discogs

Zespół mający jedną z lepszych nazw w historii rocka. Coś dla fanów Brainbombs, Clockcleaner czy No Trend. Brudne i pojebane, ale w sumie dość przystępne.

Dość trudno się połapać w dyskografii Drunks with Guns, może dlatego, że co trzecia płyta nosi nazwę zespołu. To, co wrzuciłem, to reedycja płyty „Drunks with Guns” – pierwszego LP przyjemniaczków z St. Louis, figurująca na Discogsie jako kompilacja. No, ale ów pierwszy LP też chyba można nazwać kompilacją.

Co ciekawe, Drunks with Guns reaktywowali się i 5 maja 2018 r. zagrali w Chicago – po trzydziestoletniej przerwie.

Old is the new young.

Ciekawostka: wokalista zespołu, Mike Doskocil (żeby ludzie dali mu spokój, zmyślał, że ma AIDS), grał wcześniej w zespole White Pride. Prowokacyjna nazwa zaowocowała tym, że naziole zaczęli wydawać demo White Pride bez zgody kapeli, a ta z naziolstwem nie miała nic wspólnego.

***.

Czasem z rozrzewnieniem wspominam dawne czasy, gdy pracowałem w księgarni, której asortyment w dużej części stanowiły książki o sztuce. Fajne było rozpakowywanie dostaw i sprawdzanie nowości. Np. Taschena, który wydał teraz album ze zdjęciami Laurenta Benaïma. Mogliby dodawać do każdego egzemplarza płytę Drunks With Guns.

pencil – skantron [1994] / peter bialobrzeski

13/04/2019

linki w komentarzach / links in comments

discogs

Bardzo fajny zespół, którego bodaj dwóch członków grało w innym bardzo fajnym zespole Neutrino, który też tu pewnie kiedyś wrzucę. Pencil poznałem dzięki splitowi, który wydali z wariatami z Big’n.

Nie ma to jak sentymentalny powrót do lat 90.

„Skantron” teoretycznie można tanio kupić na winylu na Discogsie, ale jakiś cymbał z Polski… „nie sprzedaje do Polski”.

***

Peter Bialobrzeski

wzmianki o czterech płytach: adam mańkowski II kirszenbaum II ascending order II nac/hut report

08/04/2019

Chętnie zrecenzowałbym każdą płytę, jaką dostaję, ale to może dopiero wtedy, jak przestaną kręcić seriale, wydawać książki, zlikwidują Ligę Mistrzów itd. Albo jak do „redakcji” 10fs dojdzie kilka osób.

Poniżej kilka materiałów, których uważnie wysłuchałem i które mi się spodobały, ale na to, żeby o nich napisać, nie miałem czasu albo zabrakło po prostu odpowiedniego impulsu, typu: „chuj tam, siadam i piszę”.

***

adam mańkowski – dźwięki z offu [attenuation circuit; 2018]

Kolejny, intrygujący materiał Adama Mańkowskiego, który kilka razy, w różnych wcieleniach gościł na 10fs (tu, tu, tu i może gdzieś jeszcze).

„Dźwięki z offu” to jedna z nienapisanych recenzji w ubiegłym roku. Płyta poświęcona pamięci Grzegorza Królikiewicza, zmarłego w 2017 r., związanego z Łodzią reżysera, scenarzysty, profesora sztuk filmowych i pedagoga. Sama płyta jest, jak pisze Adam, „autorskim projektem muzycznym, który stanowi próbę subiektywnej interpretacji ogromnego bogactwa doświadczeń, jakie niesie ze sobą filmowy debiut Grzegorza Królikiewicza – film «Na Wylot»”.

***

kirszenbaum – stypa komedianta [karrot kommando; 2019]

Biorąc pod uwagę tytuły piosenek („Franz puKafka”, „Siedem minut w Tybecie”) pomyślałem, że to jakiś post-yass będzie. A to folk, ale niezwykły. Postfolk?

Polecam dziwne historie opowiadane przez tę, jak widzę, coraz częściej pojawiającą się tu i ówdzie kapelę, która zdobyła III nagrodę na 21. Konkursie Muzyki Folkowej „Nowa Tradycja”.

„Klezmerski post-rock”, „Wyspiański na mefedronie” – trzeba przyznać, że Karrot Kommando ładnie nam tu to wszystko opisało.

***

ascending order – peace be with u [enjoy life; 2018]

Nie będę kłamał, że wszystko, co wydaje Enjoy Life, wywołuje mój entuzjazm, ale ten ambient jest więcej niż przyjemny. Druga wizyta Ascending Order na 10fs.

***

nac/hut report – wszystko jeszcze jest [crunchy human children records; 2019]

Muzyczne dziwadło, które już gościło na 10fs, znów atakuje. Co tu mamy? Wciągające połączenie połamanego noise’u z dream popem? Mnie tak to brzmi. Ja to lubię, są tacy, co lubią jeszcze bardziej.

columbus duo – schein [dead sailor muzic; 2019]

05/04/2019

bandcamp

dead sailor

spacefest


Zdjęcie z Klubu Desdemona, autor nieznany

Columbus Duo poleciało w kosmos.

Miałem ułożoną w swym pustym łbie prawie całą recenzję tego materiału i nagle ktoś zapytał, czy może zrecenzować „Schein” dla 10 fucking stars. „Oczywiście!” – odpowiedziałem. Recenzji nie dostałem, a to, co miałem w głowie, wywietrzało. Średnio się pisze drugi raz o czymś, co z grubsza miało się ułożone.

***

Gdy rozmawiałem z Irkiem Swobodą z Columbus Duo przed wydaniem ostatniego, studyjnego LP „À Temps” (2017), powiedział, że będę nim zaskoczony. Kolega, który miał okazję widzieć duet na żywo, stwierdził, że panowie teraz to właściwie krauta grają. Na wspomnianej płycie zmiany były widoczne, ale nie radykalne, jednak „Schein” faktycznie ukazuje inne oblicze duetu: wpływ Kosmische Musik jest słyszalny, już bębny w pierwszym numerze, „BSS”, charakteryzuje krautowa motoryka. W piątym utworze, „BTT”, słychać echa Neu!

Na Bandcampie czytamy, że „Instrumentarium wcześniejszego albumu [„À Temps”] – perkusja, sampler, oscylator – zostaje tu zachowane i poddane próbie grania na żywo”. Próba okazała się więcej niż udana.

***

Ciekawe, dokąd popłynie Columbus Duo na nowej, studyjnej płycie. Jeśli krautowym kursem, na pewno się nie zmartwię. Jeśli go zmieni – też. Jestem pewny, że znów będzie co najmniej intrygująco.

***

„Schein” nie ukazał się niestety na żadnym fizycznym nośniku.

ghosts and vodka – addicts and drunks [2003] / simone rosenbauer

31/03/2019

linki w komentarzach / links in comments

sixgunlover

bandcamp

Ponoć mężczyzna powinien mieć hobby, żeby nie zwariować albo się nie zapić. Od lat moje hobby to wynajdywanie kapel noise-, math- i postrockowych bądź emowych czy posthardcore’owych, które grały krótko i nagrały singiel albo dwa, EP-kę lub – to szczyt szczęścia – LP. Sprawdza się, kto grał w takiej kapeli i znajduje kolejne, i tak dalej, i tak dalej.

Biorąc pod uwagę, że do takich rozkmin pasuje każda ilość piwa, a widząc, że nie da się rady kupić choćby jednej setnej ze znalezionych płyt, można zwariować – w tezie o hobby jako antidotum na alkoholizm lub pierdolca pojawia się pewna luka.

Ghosts and Vodka wydali tylko jeden LP oraz singiel i składankę, którą wrzuciłem (LP + 7″ + bonusowy numer). Nie jest to w sumie złym rozwiązaniem, jeżeli chodzi o zespół mathrockowy. Z tymi bywa tak, że męczą podobne motywy na zbyt wielu płytach.

W SixGunLover można kupić „Addicts and Drunks”, „Precious Blood” nie jest już dostępny (w sumie, jaki sens byłby to wznawiać, pewnie każdy i tak wziąłby kompilację). Emo, Oh wydało to na kasecie w 2017 r., ale zmieniło się chyba w Ten Toes Records i na Bandcampie nie widzę tego materiału.

***

Simone Rosenbauer

„Złamane kody, masz lody lody lody”. Wspaniały pomysł pani Simone.

rex – c [1996] / helen levitt

22/03/2019

southern records

discogs

W Rex udzielał się m.in. Doug Scharin z Codeine czy June of 44, więc nie ma mowy o szalonych solówkach rockmana czy o skaczącym małpoludzie w bandanie. Slowcore, post-rock, folk – pięknie się wlecze ta płyta. Najbardziej podoba mi się chyba trzeci numer, 10-minutowy „New Son”. Albo „New Dirge”. Zresztą po co wybierać, skoro całość rozpierdala.

Rok po roku Rex wydał trzy płyty. Dyskografię kończy split z Songs: Ohia.

***

Helen Levitt. Chwilowo znudziłem się współczesną, wykoncypowaną fotografią. Pora na klasykę.

 

wracam do domu i włanczam muzykę [2/2019] (tk echo, the telescopes, buzzcocks, homeless cadaver, dynasonic)

16/03/2019

Zapał do recenzowania nowych rzeczy zgasł. Na dodatek niechcący usunąłem post i teraz muszę go odtwarzać.

Nie było w tym roku na razie płyty, która by mnie wywaliła z kapci, ale to cisza przed burzą. W sumie nie taka znowu cisza, bo wyszły już naprawdę dobre rzeczy, a sprawdzając w tej chwili kolejne nowości, stwierdzam, że to pewnie znów będzie miażdżący rok.

Tradycyjnie płyty – oprócz polskich – do ściągnięcia. Pliki, tradycyjnie, nie są przechowywane na blogu.

[1/2019]

***

tk echotk echo [dischord records; 2019]

Zespół, w którym gra m.in. Chris Richards z bardzo lubianego przeze mnie Q and Not U. Co tworzy TK Echo? Upopiony post-hardcore albo upopiony math-rock? Złośliwy powie, że trzeci numer, „You Lost Your Watermark”, brzmi jak Foreigner. Wpływ na to ma klawisz, dość zaskakujący, że tak to ujmę.

Podczas pierwszego odsłuchu miałem bardzo negatywne odczucia. Teraz nabrałem chyba ochoty na więcej (ta self-titled to tylko trzy kawałki), choć nie do końca wierzę w to, że TK Echo dałoby radę utrzymać moją uwagę na dużej płycie. Oby zespół poszedł drogą wyznaczoną przez drugi numer, „Era”.

(o)(o)(o)

the telescopesexploding head syndrome [tapete records; 2019]

Pisałem ostatnio o innej legendzie shoogaze’u i jej nowej płycie – o Swervedriver i „Future Ruins”. Fajne, ale raczej do zapomnienia.

The Telescopes poruszają się w innej estetyce – to raczej narkoodlot Spacemen 3 niż alternatywny rock. Stąd łatwiej trafić w rejony nudnego impro, ale też trudniej ugrząźć w rockowej mieliźnie.

Przez tę angielską kapelę przewinęło się niemal tyle osób, ile przez łóżko Lou Reeda, ale na straży wciąż stoi Stephen Lawrie. No i wciąż pokazuje, że muzyka jest tą dziedziną życia, w której wiek nie stanowi żadnej wymówki. Bardzo przyjemny lot.

(o)(o)(o)

buzzcocksanother music in a different kitchen [domino records; 1978, 2019]

„Dalej kocham Clash, ciągle lubię Ramones” śpiewał słynny GWpunk, ale najbardziej i w ogóle to jednak Buzzcocks – dośpiewuję ja. Domino wypuściło zremasterowaną reedycję pierwszego LP zespołu z Manchesteru i jest to, kurde, arcydzieło.

„Fast Cars”, „Sixteen”, „Fiction Romance”… Mógłbym cały dzień pisać o tej płycie. Co ja gadam – o całej płycie. O samym „Sixteen” mógłbym się produkować cały dzień. Ale ględzić na temat tych kawałków nie ma sensu. Równie dobrze można by pisać o tym, że „Obywatel Kane” został dobrze nakręcony, a Rembrandt równo kładł farbę.

An’ I hate modern music
Disco boogie pop
They go on an’ on an’ on an’ on an’ on
How I wish they would stop

(o)(o)(o)

homeless cadaver – fat skeleton [iron lung records; 2019]

Staram się jak mogę, ale do tej pory nie udało mi się trafić na słaby materiał wydany przez Iron Lung. Dwa numery z – tym razem idealnie wykorzystanym – klawiszem. Buja jak inny punkowy singiel, który niedawno opisywałem – „HEADS” Hanka Wooda and The Hammerheads. Czekam na dużą płytę.

Niestety nie znalazłem żadnego info na temat Homeless Cadaver.

(o)(o)(o)

dynasonic – #1 [dym records / don’t sit on my vinyl; 2019]

Post-rock, dub i co tam jeszcze, wszystko spójne i transowe. „#1” kojarzy mi się trochę z „Elite Feline” Lotto, co jest najlepszym możliwym skojarzeniem, jeżeli chodzi o polską muzykę ostatnich lat.

Materiał wyszedł na winylu (Don’t Sit On My Vinyl; wyprzedany), kasecie i mp3 (Dym Records). Mam nadzieję, że będzie tego więcej. Zajebista rzecz, zwłaszcza strona B.

O Dynasonic dowiedziałem się z Trójki, której prawie nie słucham, no i dzięki temu kupiłem limitowany winyl. Warto było.


%d blogerów lubi to: