Archiwum autora

still life – from angry heads with skyward eyes [1993] / phillip kaminiak

19/05/2018

linki w komentarzach / links in comments

ebullition records

discogs

to nie jest kraj dla starych ludzi

Mój dobry kolega śmiał się z mojego krzywego kutasa w niedzielę poprowadzi audycję radiową.

„DJ Niespotykanie Spokojny człowiek powróci. Dokładnie 20 maja od 10:00 będę w Studenckim Radiu Żak Politechniki Łódzkiej prowadził audycję w ramach specjalnego 59-godzinnego programu. Roboczy tytuł tego odcinka to «Emo hardcore rules big time!». Będzie to sentymentalny powrót do końcówki lat 90-tych i początku nowego wieku gdy hałasowały takie formacje jak m.in. On The Might of Princess, Julia, Car vs Driver, Engine Down i załączony band (oraz wiele innych)”.

Zapraszam. Ciekawe, czy DJ puści Still Life. Jak nie, ma wpierdol.

***

Phillip Kaminiak

avecaesar – long story short vol​.​I [2018]

12/05/2018

bandcamp

facebook


AveCaesar i groupie w środku

Ani słowa o grunge’u… Ani słowa o grunge’u… Ani słowa o grunge’u…

Co ja poradzę, że AveCaesar jednoznacznie kojarzy się mi z tym gatunkiem muzycznym (wiadomo, samo istnienie takowego gatunku muzycznego to kwestia dyskusyjna), choć przecież „Long Story Short vol.I”, mimo że to jedynie cztery piosenki, płynnie przemieszcza się po paru innych stylach. Nakierowuje mnie tak, a nie inaczej również ten cobainowski odrobinę, bardzo dobry zresztą wokal… Mnie się AveCaesar podoba, a mam wrażenie, że się z tego tłumaczę.

(Właśnie słyszę z boku, że może przy pierwszym odsłuchu to brzmi grunge’owo, ale przy drugim już nie, więc mam się trochę wysilić).

„Long Story Short vol.I” to cztery udane, rewelacyjnie brzmiące numery. Nazwijcie je jak chcecie. (W pierwszym mamy cytat ze „Stalkera” Tarkowskiego, tego od słów: „Umarł Mao Zedong. Błahostka, ale przyjemna”).

Więcej napiszę, jak wydadzą nowy LP. Obiecuję nie użyć słowa „grunge”.

the vandemark 5 – single piece flow [1997] / magda wosinska

05/05/2018

linki w komentarzach / links in comments

ken vandemark

discogs

Katowicki JazzArt Festival pozostawił we mnie niedosyt. Widziałem dobre rzeczy (i duński afrobeat), ale gdyby nie kończący imprezę koncert BNNT i A.L.T.E.R.C.O na dzień dobry (głównie dzięki gitarzyście nawiązującym do Franka Zappy; potem jakiś gość z dreadami zarżnął gig), żałowałbym wydanej kasy. Brakowało mi jakiegoś jazzowego wpierdolu – normalnej sekcji i saksofonisty z Kosmosu. Czegoś, co widziałem w tym roku w Łodzi – tria Vandemark/Tokar/Kugel. Z tym koncertem też był jednak problem.

(Ken Vandermark jest geniuszem i jeśli ktoś tego nie słyszy, niech idzie z Bogiem i Stingiem. To, co wyprawiał ten gość w The Vandemark 5, to mistrzostwo świata).

Koncert w łódzkich „Ciągotach i Tęsknotach” był dziwny, bowiem jest to restauracja. Nie dało się podejść pod scenę, gdyż stoły były rozłożone jak na jakimś weselu czy innej komunii. Stoisz z tyłu, zaczyna grać Vandermark, a po lewej widzisz jakąś wycieczkę pracowniczą. Gości, którzy próbują dobrze wyglądać, choć czas stawia na karku szósty krzyżyk, i panie, które, choć już raczej nie dadzą rady, chętnie poszłyby w jakieś tango. No więc z jednej strony cieszysz się, że widzisz tego Vandermarka, z drugiej – wkurwiasz, bo najebana Irena zagłusza sekcję rytmiczną.

Obyście trafili następnym razem na Petera Brötzmanna.

A płyta mistrzowska.

***

Część zdjęć Magdaleny Wosinskiej to jakieś udawane hipisy (zawsze lepsze niż prawdziwe), ale ogólnie na plus.

paide & fischerle presents doubts 2 [pawlacz perski; 2018]

28/04/2018

bandcamp

facebook

„«Doubts» to kompilacja, której naczelną zasadą jest poszukiwanie nowych rozwiązań dla wybranego gatunku muzycznego. W tym celu zapraszani są artyści i producenci muzyczni niezwiązani ze sceną i «analizowanym» w kompilacji gatunkiem. W pierwszej części Doubts głównym wątkiem było dub techno. Druga odsłona «Doubts» to próba reinterpretacji Chicagowskiego Footworka oraz tempa 160 BPM”.

O „Chicagowskim Footworku” oraz „tempie 160 BPM” miałem mniej więcej takie pojęcie, jak Szpakowski o piłce nożnej: gdy ma dobry dzień, Kovačicia nazywa Kovačeviciem, gdy gorszy – Messiego Maradoną. Postanowiłem jednak i tym razem, w przerwie między kolejnymi odsłuchami „Jericho Sirens” Hot Snakes, zmierzyć się z nowym materiałem wydanym przez Pawlacz Perski. Od razu też nabrałem ochoty na wspomnianą „jedynkę” – z interpretacjami dub techno.

Ze składankami często jest taki problem, że są zbyt eklektyczne i/lub nierówne. Na „Doubts 2” eklektyzm jest akceptowalny, a „nierówność” polega na tym, że kawałki dobre sąsiadują ze świetnymi. Całość pozostawia też uczucie niedosytu, gdyż numery chociażby Freeze, Mechu i Zemlera są po prostu zbyt krótkie.

Nie jest to jednak przypadkowo sklecona płyta, gdyż – jak sądzę – celowo na koniec wybrano Micromelancolié, z kawałkiem zahaczającym o kosmische Musik. Gdyby wsadzić ten utwór w inne miejsce, mógłby jedynie zburzyć strukturę „Paide & Fischerle presents Doubts 2”.

Mnie najbardziej przypadło do gustu to, co zrobili Maciej Maciągowski, Freeze, Hubert Zemler i Mech. Jak się to ma do „Chicagowskiego Footworku” i „tempa 160 BPM”, niech napiszą znawcy.

butterglove – the john morand session [1997] / danny lane

21/04/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

noisey

Kapela, która już w latach 80. grała math rocka. Pozostawiła po sobie singiel i wrzuconą przeze mnie, wydaną pośmiertnie, zajebistą płytę. Panowie z Butterglove grali m.in. w Honor Role i Kepone.

Singiel można kupić, „The John Morand Session” czasem chyba ktoś wrzuci na Discogs.

Jeden z kawałków Butterglove scoverował chicagowski zespół Wet Wallet.

O zespole fajnie napisał gość w linku powyżej.

***

Danny Lane. Niektóre zdjęcia są bardzo dobre, niektóre mają taki z lekka hipsterski, okołoofffestivalowy klimat. Ale Danny Lane zdecydowanie na plus.

artykuły rolne – dla taty / pin i zielony [2018]

19/04/2018

bandcamp

facebook

studio centrum

Z przyjemnością informuję o pojawieniu się nowych numerów Artykułów Rolnych – zespołu, który kilka razy zdążył tu zagościć.

Tak więc:
– świetna okładka;
– brzmienie inne niż dotychczas;
– podoba mi się znów motyw z na maxa prostym tekstem w drugim numerze (tak samo było w „Stacji Benzynowej” na płycie „Artykuły Rolne ²”.

Więcej, jak AR nagrają coś dłuższego.

welur – cały ten senny stuff [crunchy human children records; 2018]

11/04/2018

bandcamp

welur fb

crunchy human children fb

(Welur – nie jest to dobra nazwa. Choć lepsza niż Kaszmir).

Z radością stwierdzam, że coraz więcej młodych kapel z Polski świetnie brzmi. Welur gra – upraszczając – noise pop plus Sonic Youth, nim zaczął nudzić, plus Women. Jeżeli chodzi o taką muzykę, to bez dobrej realizacji studyjnej, nie ma szans na dobrą płytę. „Cały ten senny stuff” brzmi jak powinien, czyli – cytując klasyka – „odkurw gitar ma tu znaczenie stosunkowo zasadnicze”. Jest wokal, są bębny, bas też – ale głównie gitary (choć w piątym numerze bas wychodzi na przód; nieważne). Bardzo zgrzytliwe, wręcz nieprzyjemne dla ucha.

Czy to noise pop, czy soniczne odloty, czy womenowe dekonstruowanie tzw. alternatywnego rocka, zespół z Pabianic wypada w najgorszym wypadku bardzo dobrze, w najlepszym (dwa ostatnie numery) – doskonale.

Wiem, że z nowymi kapelami jest tak, że za tydzień mogą się rozpaść, za pół roku może je obrzydzić Piotr Stelmach, a za rok mogą nagrać materiał położony przez lepsze studio. W każdym razie kibicuję Welurowi. Obym niedługo mógł o nim napisać znów coś dobrego.

A o tym, że nie jest to zespół, jakich wiele, świadczy głównie końcówka ostatniego numeru. Tam towarzystwo idzie w naprawdę dziwne i niezwykłe dla polskiej alternatywy rejony.

Stary dziad jest pod wrażeniem.

crain – heater [1994] / vojta hurych

07/04/2018

linki w komentarzach / links in comments

parlour.net

discogs

Ten zespół z Louisville grał w latach 1989-1996, przewinęło się przez niego bodaj dziesięciu członków, związanych m.in. z takimi kapelami jak Matmos, The For Carnation, Rodan czy Dead Child.

Rewelacyjny post-hardcore, zresztą „Heater” to dużo ciekawszy materiał niż debiut „Speed”, który za bardzo zalatuje Fugazi. Okładka niezbyt zachęcająca, ale sama muzyka kopie idealnie. Za inżyniera dźwięku robił tu niejaki Whodini. Biorąc pod uwagę, jak rozwinął się Crain na drugiej płycie, trzeba żałować, że nie wydał trzeciej.

Crain rozpadł się podczas nagrywania trzeciej płyty. Gitarzysta Jon Cook zmarł w 2013 roku.

***

Vojta Hurych

trobecove krušne peći – 85 [1992] / larry sultan

31/03/2018

linki w komentarzach / links in comments

discogs

Wracamy do Chorwacji. Tym razem postpunkowe, zahaczające o no wave, Trobecove krušne peći (z bębniarzem Sexy, Ratko Daniloviciem, który na „85” akurat nie grał) – zespół, który gra do dziś. Materiał został wydany przez Kekere Aquarium w 1992, lecz nagrany – siedem lat wcześniej. Boże, jak to brzmi i w ogóle. Piękna płyta.

Nazwa jest, delikatnie rzecz ujmując, kontrowersyjna, gdyż za inspirację dla niej posłużył Metod Trobec, słoweński seryjny morderca, który gwałcił kobiety, zabijał, a następnie palił w piecu. Stwierdzono, że ma na koncie pięć ofiar, ale zapewne było ich więcej. W 2006 Trobec powiesił się w celi.

Trudno znaleźć coś na temat zespołu w sieci, a przecież wciąż działa. Podobnie jak Kekere Aquarium, które wydało „85”, a też chyba nie odkryło internetu.

Nie słuchałem jeszcze ostatniej płyty TKP, „Ether” (2017). Trochę się obawiam, że będzie kiepska. Różnie bywa ze starymi kapelami nagrywającymi coś raz na sto lat.

Chłopy są starsze od polskich panków, ale oczywiście lepiej grają. xD

***

Larry Sultan

obiekty – midnight city [invisible snake city records; 2018]

30/03/2018

bandcamp

facebook

Obiekty to zespół, w którym udziela się m.in. Bartosz Leśniewski z Artykułów Rolnych, noiserockowo-psychodelicznego składu, który bodaj trzy raz pojawił się na 10 fucking stars.

Spodziewałem się gitarowego noise/ambientu. Pewnie z uwagi na to, że Leśniewski wraz z Maciejem Nowackim nagrał materiał właśnie w tym klimacie, noszący tytuł… „Obiekty”.

Pierwszy numer, „Midnight City”, w sumie oscyluje w tych rejonach, choć jest też trochę „porządkowany” najpierw oszczędnymi, później bardziej zdecydowanymi bębnami. Utwór płynnie przechodzi w – przepraszam za wyrażenie – emocjonalny post-rock – gdy najpierw jedna gitara wciąż ambientowo plumka, a druga staje się cięższa. Po chwili pierwsza dołącza do drugiej.

Drugi kawałek, „Uber”, przypomina trochę to, co grają Artykuły Rolne, czyli połączenie noise rocka z psychodelią. Mniej więcej tak grał Mugstar, nim zaczął przynudzać. Obecnie lepiej posłuchać Obiektów.

To na tyle dobry materiał, że znalazłem dla niego czas między między dwudziestym dziewiątym a trzydziestym odsłuchem nowego materiału Hot Snakes.

Inna sprawa, że za każdym razem, gdy pan Leśniewski z którymś ze swych zespołów gra w Krakowie, ja akurat do miasta Grzegorza Turnaua nie mogę skoczyć, bo byłem parę dni wcześniej albo pojadę kilka dni później. Tym razem też będę parę dni po koncercie Artykułów Rolnych i duetu Leśniewski/Nowacki z Lonker See. Szkoda.

Aha, „Midnight City” świetnie brzmi. Wciąż nie jest to norma, jeżeli chodzi o gitarowe płyty z naszego kraju, ale zjawisko coraz częstsze.


%d blogerów lubi to: