campingsex – 1914! [1985]

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

10fuckingstars-wordpress-com

„Kolejna zrzynka z Sonic Youth”, może ktoś pomyśleć. Prawda jest taka, że ten materiał zainspirował Thurstona Moore’a.

Wrzucałem niedawno płytę o przydługim tytule – zespołu Mutter, który powstał po rozpadzie Campingsex. Na „1914!” mamy noise rock ożeniony z post-punkiem. Świetna rzecz. Szkoda tylko, że ceny płyty też niczego sobie.

Gdyby ktoś miał poszerzone „1914!”, wydane w 2006 roku, proszę o info. Chętne też przytulę materiał live z 1984 roku.

***

Oto efekt wpisania w wyszukiwarce nazwy zespołu.

10

11

12

13

14

15

mutter – ich schäme mich gedanken zu haben die andere menschen in ihrer würde verletzen [1990] / thomas karsten

10fuckingstars-wordpres-com

linki w komentarzach /links in comments

muttermusik.de

facebook

10fuckingstars-wordpres-com

Zespół, który poznałem dzięki zajebistej składance „Wohlstand” – z niemieckim i japońskim noise’em i noise rockiem. Można na niej znaleźć m.in. Surrogat, Merzbowa, Zeni Geva oraz Party Diktator. No i Mutter.

„Ich schäme mich Gedanken zu haben die andere Menschen in ihrer Würde verletzen” to pierwszy LP Niemców; całkiem niezły. Mamy na nim noise rock ożeniony z industrialem plus parę wstawek pozornie od czapy, które jednak nie zarzynają całości.

Mutter gra do dziś. Niestety, zespół wyewoluował w rejony czegoś, czego nazwanie „indie rockiem”, byłoby niezasłużonym komplementem. Do włączenie po raz kolejny ich płyty z 2014 roku, „Text und Musik”, skłoniłaby mnie jedynie pokaźna gratyfikacja finansowa. Ale „Ich schäme…” warta jest poznania. W sumie dużymi fragmentami jest po prostu zajebista.

***

Thomas Karsten. Jezu, jakie to jest złe. Aż musiałem wrzucić na blog. A i tak wybrałem co lepsze fotki. E, ładnie wkomponowało się w post i nie wygląda tragicznie. :)

1

2

3

4

5

6

va – wohlstand [1994] / jérémie mazenq

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

– Puściłbyś coś fajnego.
– No dobra.

Świetna składanka z niemieckimi i japońskimi zespołami noise’owymi oraz noiserockowymi, a także takimi raczej trudnymi do sklasyfikowania (mój ulubiony numer to Omoide Hatoba coverujący Pistolsów), jakiś brudny blues też się przypałętał. Są tu rzeczy znane i bardzo znane (między innymi Merzbow, Melt-Banana, Surrogat, Zeni Geva), jak i takie, których nie słyszałem wcześniej (na przykład Kissfreak Steven. Violent Onsen Geisha czy Sielwolf). Chyba sześć zespołów z „Wohlstand” gościło już na moim blogu.

Niemieccy artyści są raczej poukładani, a japońscy – raczej pojebani. Ktoś powie, że to stereotypowy osąd. No ale jak się posłucha „Wohlstand”, trzeba przyznać, że coś – poza wyjątkami – w tym jest.

Lata 90., wiadomo. Dziś takich składanek już nie ma.

***

Jérémie Mazenq

1

2

3

4

5

6

%d blogerów lubi to: