Posts Tagged ‘tzw. experimental’

p*i*g (jakub monika lampart) – the impulse church [2017]

31/08/2017

linki w komentarzach / links in comments

bandcamp

fb1

fb2

P*I*G nie miałem do tej pory okazji usłyszeć, anonsowałem jedynie wspólny koncert z YC-CY i Ugorami.

„The Impulse Church” to niełatwy w odbiorze, ale więcej niż udany mariaż neofolku, industrialu trochę à la Throbbing Gristle, dźwięków, które tagujemy jako „experimental”, bo nie bardzo wiemy, co o nich pisać, „zimnej” lo-fi elektroniki, wykręconego post-rocka i Bóg wie czego jeszcze. Taki „Photoautotrophic Micropropagation Of Sperm Molecules In Sensual Impulse Of Creating” brzmi fragmentami jak improwizacja umierającego noiserockowca, któremu zachciało się grać jazz do industrialnego podkładu, ale nie umie albo nie ma sił.

Pod koniec lekka zamułka, ale tak czy siak „The Impulse Church” to bardzo dobra płyta.

Na Bandcampie są też inne nagrania, firmowane jako P*I*G.

sftw/hubbub – sftw/hubbub [2017]

22/08/2017

sftw/hubbub

centrum badania możliwości

Na gruzach Betanjehu powstał SFTW/HUBBUB (z miejsca minus za nazwę, której w życiu nie zapamiętam). Tak jak w przypadku starego zespołu odnośnikiem był (free)jazz, tak też jest w przypadku nowego, ale SFTW/HUBBUB nie przypomina Betanjehu.

Te trzy numery to ironiczny post-yass (niech stracę, wymyślając te tagi). Na dodatek dwa numery – „Jebać etos” i „Chujowy rap” – okraszone są żeńskim wokalem. Niby jaja, ale bez żenującego śmieszkowania.

No i jak człowiek przestanie się jarać tym, że dziewczyna z fajnym głosem używa słów, których nie ma w słowniku ludzi kulturalnych, to może usłyszeć, że jeżeli chodzi o stronę muzyczną tej EP-ki, to jest wery gud, a (może) będzie jeszcze bardziej.

Czekam na kolejny materiał.

betanjehu – 666 [2017]

27/07/2017

bandcamp

Kibicuję zespołom, które robią za underground undergroundu. Tak jak kibicowałem Betanjehu, który niestety zakończył działalność.

Zespół z Lublina poruszał się w różnych muzycznych rejonach: noise rock, free jazz, post-rock, psychodelia… Zawsze awangardowo, ale nigdy (przynajmniej nie kojarzę takich nagrań) nie było to eksperymentalne pierdzenie dla samego pierdzenia.

„666” to soundtrack do komiksu trębacza. Udane męczenie buły. I pamiętajcie: unikajcie grania z Afrojaxem.

nac/hut report – grey zone collapse nostalgia [2017]

18/06/2017

bandcamp

facebook

Popsuta elektronika, zamulające wokale, także obecność gitar, które wywołały we mnie skojarzenie, jakby jakiś przećpany DJ remiksował numery z indiepopowej składanki „C86”. Tak brzmi mniej więcej krakowski duet Nac/Hut Report. Oryginalnie niczym jego nazwa.

W wywiadzie dla „Dziennika Polskiego” dowiadujemy się od Brigitte Roussel bądź Li/ese/Li, że Nac/Hut Report lubi zniekształcać to, co ładne. Faktycznie tak jest: para miesza rzeczy popowe z noise’owymi. Wśród ulubionych zespołów wymienia: Royal Trux, Einstürzende Neubauten, Black Dice i Birthday Party. Sam, słuchając „Grey Zone Collapse Nostalgia”, pomyślałem o zespole Bjorna i Erica Copelandów oraz Aarona Warrena.

Dobrze by było, gdyby nowy materiał krakowskiego duetu okroić do ośmiu, góra dziesięciu numerów (raczej usunąć kilka ze środka, nie końca płyty). No ale nie sądzę, by Nac/Hut Report powstał po to, by spełniać zachcianki i się podobać.

leśniewski / nowacki – obiekty [music is the weapon; 2017]

16/06/2017

bandcamp

facebook

Bartosz Leśniewski gra w noiserockowo-psychodelizujących Artykułach Rolnych, które bodaj trzy razy gościły na 10fs. W duecie z Maciejem Nowackim (Kaseciarz) nagrał materiał, który można by określić jako delikatny gitarowy noise albo szorstki gitarowy ambient (nie brzmi to może przesadnie mądrze, ale chyba dość dobrze oddaje zawartość płyty).

Znam takich, którzy włączą i powiedzą, że nuda, bo to przecież „jakiś tam” Leśniewski i „jakiś tam” Nowacki. Ale gdyby coś podobnego nagrał O’Rourke albo ten ze Swans… jak mu tam… Gira, toby cmokali. Jak pisał Bukowski: „Gdy snoby się do czegoś przyssą…”. Dramat.

Sam często nie mam zaufania do tego typu muzyki. Jeżeli zespół gra noise/ambient, dobrze jest, jeśli dodaje do tego jakiś kontekst – jak np. świry z Sutcliffe Jügend. Wtedy – w nawale miliarda płyt z noise’em, ambientem, różnymi „experimentalami” – najzwyczajniej w świecie łatwiej odróżnić jednego artystę od drugiego.

„Obiekty” zdecydowanie dają radę. Z przypominającego Sonic Youth „Obiektu#1” duet przechodzi w trzy 10-minutowe utwory. Nad „Obiektem#2” początkowo unosi się duch eksperymentalnych nagrań J. Spacemana, by potem przejść w… No właśnie. Pisanie o tego typu muzyce to faktycznie jest tańczenie o architekturze. Siedzieć cicho i słuchać – to najlepsze wyjście.

„Obiekty” bardzo ładnie się wwiercają w czachę. Mam nadzieję sprawdzić, jak Bartosz i Maciej sprzedają je na żywo.

so slow – 3t [unquiet records; 2017]

12/05/2017

unquiet records.pl

bandcamp unquiet rec.

facebook unquiet rec.

bandcamp so slow

facebook so slow

soundlcoud


fot. Janek Fronczak

Z zespołem So Slow byłem dotąd słabo zaznajomiony. Ich dwóch płyt nigdy nie wysłuchałem dokładnie, a na koncert offfestiwalowy po prostu się spóźniłem. Na dodatek musiałem szukać w tłumie znajomego lewusa i nie widziałem praktycznie ani kawałka.

Do „3T” podszedłem nieufnie. Gdy widzę, jak gitarowe ansamble używają słów typu „tryboluminescencja”, to obawiam się, że będę miał do czynienia z czymś nadętym. Taki grzech nadmiernej poważki przydarzył się chociażby Starej Rzece czy którejś z kolei Alamedzie.

So Slow zresztą – poniekąd muzycznie, poniekąd „duchowo” – sytuuje się w rejonach zamieszkiwanych przez zespoły Kuby Ziołka.

Zawartość „3T” to czad ożeniony z ambientem, dalekimi echami etno, beatem techno, jazzem i co tam jeszcze usłyszysz. Jeśli miałbym porównać warszawski zespół z innym, to na myśl przychodzi mi świetny, a u nas raczej mało znany włoski Dead Elephant.

So Slow – czy to trzymając się gitarowej roboty, czy idąc w tereny odległe od rocka – przekonuje od początku do końca na swojej trzeciej płycie.

limited liability sounds – an homage to luciano berio [cromlech records; 2017]

19/04/2017

cromlech records

lls

facebook


fot. Cyprian Wieczorkowski

Prosty ze mnie chłop, więc nie będę się rozpisywał na temat nowego materiału Limited Liability Sounds, poświęconego Lucianowi Berio, awangardowemu włoskiemu kompozytorowi, o którym możecie poczytać chociażby na Bandcampie LLS.

„An Homage To Luciano Berio” zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie. Zazwyczaj rzeczy otagowane jako „ambient”, „noise”, „experimental” po pięciu minutach wyrzucam z dysku, gdyż są śmiertelnie nudne; w tym wypadku jest inaczej. Płyta nagrana przez Adama Mańkowskiego jest intrygująca, wciąga niepokojącym klimatem, nie nudzi ani przez chwilę – nawet ponadsiedemnastominutowy „Chants Parallèles (sons fixés)” nie jest wyjątkiem; więcej – to chyba najbardzoiej frapująca część płyty.

W ubiegłym roku pisałem o „LKLTS”, wspólnym – zdecydowanie udanym – dziele LLS i Kordiana Trudnego. Płyta przeszła bez echa. Mam nadzieję, że z „An Homage To Luciano Berio” będzie inaczej.

ugory – padlina [2017]

25/02/2017

10fuckingstars-wordpress-com

bandcamp

facebook

Kolejny udany materiał Ugorów, choć – jak dla mnie – zespół trochę za bardzo tym razem skacze po krzakach i sąsiadach (patrz: tagi). Przykładowo po „szatańskim” „Dnie odzywającym się do mnie” nagle mamy postrockową miniaturkę „Łąki nadnoteckie”, a po chwili „podwodny” ambient itd.

Niezmiennie kibicuję, słucham z przyjemnością, ale czekam na bardziej spójny materiał zespołu Marcela Gawineckiego.

space streakings – 7-toku [1994] / chi

03/01/2017

10fuckingstars-wordpress-com

linki w komentarzach / links in comments

facebook

skin graft

discogs

10fuckingstars-wordpress-com

Japoński zespół noiserockowy (ale, podkreślmy, japoński zespół noiserockowy), stworzony ponoć przez czterech gości robiących gry. „7-Toku” zostało nagrane przez Steve’a Albiniego, który poleciał w tym celu do Japonii.

Wystarczy spojrzeć na ksywy członków zespołu: Captain Insect, Kame Bazooka, Karate Condor, Screaming Stomach. Wiadomo, że to musi być dobre.

Po dwóch płytach nagrali jeszcze – wspólnie z Mount Shasta, jako Shakuhachi Surprise – trzeci album, który zresztą kiedyś wrzuciłem na blog. Na „Space Streakings Sighted Over Mount Shasta” nie było już Captaina Insecta. Tak jak i na zamykającej chyba dyskografię Space Streakings siódemce „Taco Beya / Lift Up 65000”.

Nie wiem, czy ktokolwiek ze Space Streakings grał gdzieś później.

***

Chi

1

2

3

4

5

6

faro – roma [2016]

09/12/2016

10fuckingstars-wordpress-com

bandcamp

Ciekawe, czy zdarzają się jacyś scenowi weterani, którzy cieszą się, że: „o, Robert Iwanik, Krzycz”, a potem włączają takie Faro i zastanawiają nad tym, co tu się odpierdala.

***

Faro to Robert Iwanik plus goście. „Roma” powstała przy udziale takich postaci jak: Grażyna Auguścik, Doug Scharin (Codeine, HiM, Rex, June of 44, Enablers), Eugene S. Robinson (Oxbow), Darin Gray (Dazzling Killmen, You Fantastic!, Grand Ulena, Jim O’Rourke, On Fillmore, Chikamorachi, Tweedy), Dawud Mateen (Alchimia) i Przemysław Drążek (Krzycz, Rope, Mako Sica). Nie jest to jednak tzw. supergrupa, a wizja Roberta, zrealizowana przy pomocy znakomitych znajomych i przyjaciół.

***

„Roma” może w pewnym stopniu przypominać „Aurorę” Alchimii – fenomenalną, zeszłoroczną płytę innego projektu, za którym stoi Iwanik. Faro jest jednak bardziej, powiedzmy, abstrakcyjne i mroczne, a sam materiał o wiele dłuższy, niż to, co znalazło się na „Alchimii”, więc początkowo może wydawać się rozlazły i nużący. Sprawdziłem na sobie: jeśli dać „Romie” szansę – ta wciąga.

***

Na szczęście to już nie te czasy, gdy trzeba było się nagimnastykować, żeby przybliżyć czytelnikowi to, co znajduje się na płycie; dziś wystarczy wejść na Bandcamp.

***

„Roma” Faro to materiał, który najpierw mnie – w porównaniu z „Aurorą” Alchimii – rozczarował, ale teraz wiem, że będę do niego wracał.


%d blogerów lubi to: