bakamono – the cry of the turkish fig peddler [1994] / ragnar axelsson

linki w komentarzach / links in comments

soundcloud

discogs

Lata 90. lubię m.in. za ogrom noiserockowych kapel nawet nie z drugiego, tylko co najwyżej trzeciego szeregu, które nadają się do słuchania. Noise rock, grunge, metal, szajba Butthole Surfers – czuć na kilometr, że Bakamono to lata 90.

Dwa longi, trzeci niewydany, przynajmniej jeden split i cztery single – całkiem fajny dorobek. Mieli też okazję zagrać z paroma ciekawymi kolegami po fachu.

Wydaje się, że skład Bakamono się nie zmieniał, a jednak płyty różnią się od siebie. Skłamałbym, pisząc, że każdą z nich przesłuchałem po 10 razy, ale The Cry Of The Turkish Fig Peddler podoba mi się najbardziej. Świetnie brzmi, trzeba powiedzieć.

Jeżeli chodzi o późniejsze zespoły Dana Martina, Eiso Kawamoto, Paula Hischiera i Seana Dorna, znam tylko Farflung trzeciego z nich, który słyszałem dawno temu. Kapela wciąż działa, w ubiegłym roku wydała płytę; zaraz sprawdzę, czy wartą uwagi.

(Mogę dopisać, że poznałem też Subzone, na płycie którego Dan Martin w trzech utworach gra na perkusji. Pojawia się też na Paranoid Landscape Helios Creed. Całkiem to przyjemne, a taki Stuck Inside to rewelacyjny numer ).

Na pytanie: „Do jakiej epoki chciałbyś się przenieść, mając maszynę czasu, odpowiadam: do lat 90. XX wieku”. Oczywiście z opcją swobodnego i szybkiego przemieszczania się po całym świecie.

(o)(o)

Ragnar Axelsson – dobry jest, skubany; trudno było wybrać zaledwie 10 zdjęć. No właśnie, widzę właśnie wywiad z Axelssonem i już widzę, że brak fotki ziewającego psa zaprzęgowego to poważny błąd, proszę więc kliknąć w ten link.

Czy to krajobrazy, czy ludzie, czy zwierzęta – Rax zachwyca.

W sumie do Bakamono bardziej pasowałby Claude Nori albo Malcolm Liepke, których też kopnie zaszczyt bycia na 10fs, ale nie mogłem się powstrzymać przed wrzuceniem Raxa.

%d blogerów lubi to: