pontiak – living [2010] / walter chandoha

linki w komentarzach / links in comments

pontiak

thrill jockey

10 lat temu wiązałem wielkie nadzieje z nowymi kapelami psychodelicznymi. Dawały ją takie płyty jak „jedynka” i „dwójka” Wooden Shjips, self-titled White Hills, jedyny materiał Coconuts, któryś z longów Eternal Tapestry, „On Patrol” Sun Araw…

Po chwili oczywiście okazało się, że jakość poszła w ilość. Wystarczy spojrzeć na dyskografie White Hills czy zwłaszcza Eternal Tapestry – napierdalają tych płyt jak dżezmeni. Dziś rzadko zdarza się jakiś materiał zespołu parającego się psychodelią, którego nie zbywam wzruszeniem ramion. A tegoroczny White Hills… No cóż, po raz drugi raczej go nie włączę.

„Nowa psychodelia” nie zniknęła. Po prostu zaczęła nudzić, zjadać własny ogon itp. Przychodzi do głowy myśl, że nie można zrobić rewolucji, opierając się na tradycji, ale zaraz przypomina się banalny przykład Nirvany i człowiek orientuje się, że jednak można.

Z tamtego, złotego okresu neopsychodelii wrzucam „Living” – fantastyczną płytę Pontiaka. To surowy, minimalistyczny, miejski psychodel, ożeniony ze stonerem, folk-rockiem Neila Younga czy nawet noise rockiem, niemający wiele wspólnego z hipisowskimi klimatami.

(o)(o)

Walter Chandoha (1920-2019) – gość, który zrobił ponoć 90 tys. zdjęć kotów.

Miał swoją stronę internetową, ale ta jest już niestety nieczynna. Znak czasów – wszystko jest na Facebooku, Instagramie, Pintereście i innych gównach, zwykłe strony internetowe padają. Ostatnio np. zniknęła świetna stronka o Brainbomsach.

Zawsze gdy wrzucam coś o kotach, czuję się nie w porządku wobec swojego psa. Właśnie odkryłem, że Chandoha był też wybitnym fotografem tych czworonogów, więc nadrobię następnym razem.

%d blogerów lubi to: