Posts Tagged ‘sutcliffe jügend’

traktuj słuchacza jak idiotę, on ci to wynagrodzi potem

29/12/2017

linki w komentarzach / links in comments

Rok 2017 będzie mi się kojarzył przede wszystkim z genialnym „Twin Peaks. The Return” (inny wybitny serial to „The Deuce”). Także z moją pierwszą próbą samobójczą, która miała miejsce podczas próby obejrzenia „Trainspotting 2”.

Choć kino przegrywa z serialami, to muszę stwierdzić, że widziałem w ciągu ostatnich 12 miesięcy co najmniej dwa filmy, które mocno dały mi po łbie: „Manchester by the Sea” i „Perfetti sconosciuti”.

A że ta jakże potrzebna strona dotyczy głównie muzyki, wrzucam listę 20 płyt, które najbardziej spodobały się mi w 2017 (składanki i wznowienia nie zostały wzięte pod uwagę). Kolejność nie do końca przypadkowa, ale też trudno powiedzieć, żebym zarwał kilka nocy układając zestawienie.

Sutcliffe Jügend, „Shame”
USA/Mexico, „Laredo”
The Hand, „Vol. 3”
No Balls, „More Is More”
Baxter Stockman, „Haul”
Brainbombs, „Inferno”
Shannon Wright, „Division”
Piernikowski, „No Fun”
Lotto, „VV”
Columbus Duo, „À temps”
Queens of the Stone Age, „Villains”
Yowie, „Synchromysticism”
Com Truise, „Iteration”
Przyzwoitość, „Przyzwoitość w czasie rzeczywistym”
Slowdive, „Slowdive”
Zgniłość, „Siedmiościan”
Richard Pinhas, „Reverse”
The Brian Jonestown Massacre, „Don’t Get Lost”
Trans AM, „California Hotel”
White Suns, „Psychic Drift”

To nie był wybitny rok, jeżeli chodzi o polską muzykę, poprzedni był lepszy. Wystarczy przypomnieć „Lines” Zimpela, LAM, „Elite Feline” Lotto czy płytę Furii o dziwacznym tytule. Za granicą podobnie, ale, jak zwykle, było czego słuchać. Było trochę dobrego emo – albumy Sutcliffe Jügend czy Shannon Wright czasem chwyciły za serce, a czasem za jaja. Mnie osobiście martwi nieco fakt, że najlepsze rzeczy nagrywają zazwyczaj ludzie starsi ode mnie. Przydałby się ktoś młody, kto by pozamiatał.

Jeżeli chodzi o najlepsze koncerty, nie mogę nie wspomnieć o Protomatyrze (Wrocław) z tym abnegackim brzydalem na wokalu oraz o THAW (Katowice). Ta kapela po prostu urwała dupę swoim brzmieniem.

Aha, jeżeli chodzi o książki, przede wszystkim „Nieprzysiadalność” – wywiad rzeka Rafała Księżyka z Marcinem Świetlickim.

To tyle. Podsumowania to jednak straszna nuda.


Dedykuję ten utwór moim dwóm znakomitym kolegom, dzięki którym dochodziłem do siebie po Off Festivalu jakieś dwa tygodnie

sutcliffe jügend – when pornography is no longer enough [1998] / karolina urbaniak

25/08/2016

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

unlabel.net

discogs

1

Paul Taylor i Kevin Tomkins po raz trzeci na moim blogu. Wcześniej wrzucałem Bodychoke i Inertię. Sutcliffe Jügend, grający power electronics, to najbardziej radykalna ze znanych mi rzeczy angielskiego duetu. Wydają płyt od groma, więc naprawdę trudno mi robić za eksperta, jeżeli chodzi o dyskografię tej dwójki.

Trzeba przyznać, że ten materiał to jakaś tam forma pojebania: od doskonałego tytułu płyty, przez tytuły kawałków, po samą muzykę (w bardziej niż inne przystępnych fragmentach lekko zalatującą Bodychoke).

W tym roku starsi panowie z Sutcliffe Jügend wydali trzy płyty. Na „Mask” można zobaczyć zdjęcie Karoliny Urbaniak. A to kilka jej innych fotek:

1

2

3

4

5

6


%d blogerów lubi to: