rex – c [1996] / helen levitt

southern records

discogs

W Rex udzielał się m.in. Doug Scharin z Codeine czy June of 44, więc nie ma mowy o szalonych solówkach rockmana czy o skaczącym małpoludzie w bandanie. Slowcore, post-rock, folk – pięknie się wlecze ta płyta. Najbardziej podoba mi się chyba trzeci numer, 10-minutowy „New Son”. Albo „New Dirge”. Zresztą po co wybierać, skoro całość rozpierdala.

Rok po roku Rex wydał trzy płyty. Dyskografię kończy split z Songs: Ohia.

***

Helen Levitt. Chwilowo znudziłem się współczesną, wykoncypowaną fotografią. Pora na klasykę.