va – wohlstand [1994] / jérémie mazenq

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

– Puściłbyś coś fajnego.
– No dobra.

Świetna składanka z niemieckimi i japońskimi zespołami noise’owymi oraz noiserockowymi, a także takimi raczej trudnymi do sklasyfikowania (mój ulubiony numer to Omoide Hatoba coverujący Pistolsów), jakiś brudny blues też się przypałętał. Są tu rzeczy znane i bardzo znane (między innymi Merzbow, Melt-Banana, Surrogat, Zeni Geva), jak i takie, których nie słyszałem wcześniej (na przykład Kissfreak Steven. Violent Onsen Geisha czy Sielwolf). Chyba sześć zespołów z „Wohlstand” gościło już na moim blogu.

Niemieccy artyści są raczej poukładani, a japońscy – raczej pojebani. Ktoś powie, że to stereotypowy osąd. No ale jak się posłucha „Wohlstand”, trzeba przyznać, że coś – poza wyjątkami – w tym jest.

Lata 90., wiadomo. Dziś takich składanek już nie ma.

***

Jérémie Mazenq

1

2

3

4

5

6

omoide hatoba – kinsei [1995] / akihiro furuta

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

1

Za czymś takim mogą stać chyba tylko Japończycy. Jest tu niemal wszystko: coś w rodzaju hip hopu, dub, noise rock itd. Jeden wielki pierdolnik, ale w sumie chwilami nawet dość przebojowy. Wszystko trzyma się kupy, nie ma tu bezsensownego popierdywania i wokali Pattona.

Omoide Hatoba to zespół Seiichiego Yamamoto z Boredoms. Zawsze mnie to dziwiło, że Japończycy mają po 50 zespołów i wydają milion płyt.

Poniższy numer dobrze ukazuje pojebanie tej grupy, ale bynajmniej nie całe bogactwo „Kinsei”:

***

Akihiro Furuta podesłany przez Biedrzyna:

1

2

3

4

5

6