various artists – 𝓈𝒶𝓁𝒶𝓉𝒶²²⁰⁵ (charity compilation for maciek)

zrzutka.pl

bandcamp

facebook

Julek Płoski z 𝓰𝓵𝓪𝓶𝓸𝓾𝓻.𝓁𝒶𝒷𝑒𝓁 polecił mi składankę „𝓈𝒶𝓁𝒶𝓉𝒶²²⁰⁵ (charity compilation for Maciek)”, na której można posłuchać… 109 wykonawców.

Sprawdzam, czy któryś z nich był u mnie na blogu. No i był, byli w sumie. di.Aria, Jakub Lemiszewski, Michał Olczak, OONDOOD, Wojtek Kurek, Fischerle… Innych wrzucałem również tu, na fejsie.

„𝓈𝒶𝓁𝒶𝓉𝒶²²⁰⁵” powstała dla kumpla Julka, Maćka,który uległ koszmarnemu wypadkowi. Cała kasa idzie dla niego. Warto wesprzeć kogoś, kto w dwa tygodnie obejrzał kilkadziesiąt filmów o Godzilli.

Oprócz polskich artystów na składance znajdziemy dumnych reprezentantów takich krajów jak Malawi, Gruzja, Czechy, Indonezja, Gruzja, USA, Ukraina, Rosja i pewnie innych też.

Z tego, co widzę, każdy z kawałków z ma status previously unreleased.

michał olczak – zgubiłem się [glamour.label; 2020]

michał olczak – facebook

glamour – bandcamp

glamour – facebook

Na Bandcampie jest więcej linków. Nie będę wszystkich tu wrzucał, warto w każdy kliknąć.

„No, nie dziwne, że się zgubił” – mógłby ktoś sucho napisać – „skoro co pięć minut gra co innego”.

(o)(o)

To pierwszy materiał z Glamour, za który się wziąłem. Warto było.

(o)(o)

Na Bandcampie wszystko na temat „Zgubiłem się” zostało ładnie podane w punktach. Tak ładnie, że w sumie pisanie o tym materiale jest niemal nietaktem, więc będę się streszczał.

(o)(o)

Tej takiej raczej bardziej pojebanej muzyki lubię przed napisaniem recenzji przynajmniej raz posłuchać jadąc tramwajem. Tym razem, z wiadomych względów, musiałem sobie tę przyjemność darować.

(o)(o)

O tym, że Michał Olczak lubi poskakać z gatunku na gatunek, świadczy już pierwszy utwór, „Pociąg do Białegostoku”. Najpierw połączenie czegoś w rodzaju muzyki sakralnej z gotyckim porno (albo moja wyobraźnia poszła w dziwnym kierunku), potem kończy się to jazzem.

Albo wsłuchajcie się w kapitalne „Pruszkowskie lumpeksy” – dzieje się tu więcej niż podczas ostatniego meczu Liverpool – Atlético. Nie są to jednak jaja, pretensjonalne „zabawy ze słuchaczem”. Całość jest spójna.

„Zgubiłem się” to w sumie coś, co nazwałbym – upraszczając – surową, brudną elektroniką zmieszaną z (free)jazzowymi wstawkami.

(o)(o)

Wciągająca, dużymi fragmentami kapitalna płyta. Mój faworyt to przedostatni na płycie kawałek „Za dużo”. Nie zmieniłbym w nim nawet sekundy.

(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)