dynasonic – bootleg [czarny kot rec. / dym recordings; 2020]

dynasonic

dym recordings


fot. Paweł Zanio

Ledwo co wymienialiśmy z kolegą opinie, który materiał Dynasonic lepszy (według mnie „#1”, według niego #2”), a tu cyk – pojawił się „Bootleg” (po drodze był jeszcze „#1 Remixed”, który niespecjalnie – chyba jak każdy remix – mi podszedł).

W press kicie czytamy, że to najlepsze nagrania naszych dubwave’owców. I całkiem możliwe, że nie jest to standardowa śpiewka artystów: „najlepsze jest to, co najnowsze”.

„Bootleg” składa się z dwóch utworów. Najpierw mamy „#D3”. Taki sam tytuł nosi kawałek otwierający wspomnianą #2” i nie jest to niedopatrzenie, bowiem mamy do czynienia z wydłużoną wersją „otwieracza” zielonej płyty. Zresztą nie o samą długość tu chodzi, tylko o twórcze rozwinięcie.

„D7”, zaczynający się niczym jakiś horror ambient, przez jedną trzecią, nim bas nie zaczyna wprowadzać porządku, ukazuje inne, noise’owe oblicze Dynasonic.

***

„Bootleg” znajduję nie jako „odrzuty z sesji, tylko pełnoprawne, choć krótkie, wydawnictwo Dynasonic.

I czekam na kolejny materiał. Ciekawe, czy panowie zagrają coś, co będzie trzymać stały (i poziom), czy zrobią jakąś woltę stylistyczną (może wspomniane, nieco odmienne, „D7” wskazuje kierunek?).

Jeśli stary cap, który słyszał już wszystko, jest ciekawy, co nowego nagra jakiś zespół, świadczy to o jego, zespołu, wyjątkowości. A wydany na przezroczystym winylu „Bootleg”, te 16 minut z okładem, to jedno z najciekawszych wydawnictw tego roku.

***

Czarny Kot Rec. wydał wspomniany winyl, Dym Recordings – kasetę, a pliki cyfrowe – to nie żart – mają swoją premierę na Soulseeku.

(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)

PS Konsekwentnie budowany wizerunek Dynasonic to też ciekawy temat. Może zostanie pociągnięty przy kolejnej okazji.

dynasonic – #2 [instant classic – lp, cd; dym recordings – mc; 2020]

dynasonic

instant-classic.com

instant classic – bandcamp

instant classic – facebook

dym recordings

To ostatnia płyta wydana przez Instant Classic przed zawieszeniem działalności. Miejmy nadzieję, że panowie szybko wrócą. Popatrzmy, kogo wydawali: BNNT, ARRM, Wacław Zimpel, Alamedy, Kristen, Alchimia, Lotto, Dynasonic… Miazga.

(o)(o)

Żeby trio złożone z Mateusza Rychlickiego, Adam Sołtysika i Mateusza Rosińskiego (nie zapominajmy o gościnnym, ale ważnym udziale Marcina Ciupidry) dołączyło do moich ulubionych polskich wykonawców, wystarczył jego pierwszy materiał, zeszłoroczny „#1”. Potem zobaczyłem występ Dynasonic na OFF Festivalu. Okazało się, że na żywo też daje radę, choć wolałbym przekonać się o tym, co panowie potrafią, w jakimś klubie.

(o)(o)

Pisałem o „#1”, że kojarzy mi się trochę z wybitną płytą Lotto, „Elite Feline”. W związku z tym, że rozczarowała mnie (może dlatego, że dałem jej za mało czasu) zeszłoroczna epka Lotto, „Pix”, materiał Rychlickiego, Sołtysika i Rosińskiego był dla mnie jak znalazł.

(o)(o)

Dynasonic to projekt dobrze przemyślany, wręcz wykoncypowany. Po pierwsze, panowie sami wymyślili nazwę tego, co grają (i to chwytliwą – „dubwave”), po drugie – popatrzmy też na tytuły płyt, utworów, okładki (bardzo ładna ta zieleń)… Ktoś tu miał na siebie pomysł i się go trzyma.

(o)(o)

Słuchając „#2” (jako gość dołączył do składu Łukasz Rychlicki z Lotto, ale akurat podczas słuchania „dwójki” ani razu o autorach „Elite Feline” nie pomyślałem) któregoś wieczoru, pomyślałem, że ta muzyka (czy raczej jej niektóre fragmenty) brzmi trochę tak, jakby instrumentalne kawałki z bonusowych płyt deluxe editions Stereolab zostały dopieszczone przez twórców „Dots and Loops”. Może ktoś uzna to skojarzenie za zupełnie od czapy, ale chyba każdy, kto uważnie słuchał najlepszych płyt zespołu Tima Gane’a i Lætitii Sadier, zauważył bogactwo rozwiązań brzmieniowych i generalnie ich pomysłów na granie. Tak, porównanie do – czy raczej przywołanie – Stereolab to komplement.

(o)(o)

Na „#1” mieliśmy dwa utwory, na „#2” – cztery, jednak nowy, 25-minutowy materiał jest jedynie odrobinę dłuższy od debiutanckiego. Rychlicki mówi, że woli krótkie albumy i nie rozumie, że ktoś może nagrywać coś, co trwa 60 minut. Ja akurat po „#1” miałem poczucie, że płyta jest zbyt krótka, że fajnie byłoby „dorobić” jeszcze około kwadransa. W przypadku nowego materiału już tak nie uważam, jest w sam raz. Może po prostu przez to, że jest podzielony na cztery kawałki, wydaje mi się dłuższy po prostu niż „jedynka”.

(o)(o)

Mix dubu, post- i krautrocka, trans jak na „#1”, lecz bardziej różnorodny – taki jest nowy materiał Dynasonic. Świetnie się „#2” odbiera na słuchawkach, ten bas jest obłędny, perkusyjna robota też robi wrażenie.

(o)(o)

Instant Classic przed zawieszeniem działalności pożegnał się z nami w najlepszy z możliwych sposobów.

(o)(o)

Na zakończenie pół żartem, pół serio trzeba powiedzieć, że prekursorem dubwave’u w Polsce był zespół… Aya RL. Posłuchajcie utworu „Ulice miasta”, żeby się przekonać. Wpadła na to moja żona, ja nie mam takich błyskotliwych skojarzeń.

(o)(o)

Instant Classic wydał „#2” na winylu i CD, Dym Recordings – na kasecie.

(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)(o)

wracam do domu i włanczam muzykę [2/2019] (tk echo, the telescopes, buzzcocks, homeless cadaver, dynasonic)

Zapał do recenzowania nowych rzeczy zgasł. Na dodatek niechcący usunąłem post i teraz muszę go odtwarzać.

Nie było w tym roku na razie płyty, która by mnie wywaliła z kapci, ale to cisza przed burzą. W sumie nie taka znowu cisza, bo wyszły już naprawdę dobre rzeczy, a sprawdzając w tej chwili kolejne nowości, stwierdzam, że to pewnie znów będzie miażdżący rok.

Tradycyjnie płyty – oprócz polskich – do ściągnięcia. Pliki, tradycyjnie, nie są przechowywane na blogu.

[1/2019]

***

tk echotk echo [dischord records; 2019]

Zespół, w którym gra m.in. Chris Richards z bardzo lubianego przeze mnie Q and Not U. Co tworzy TK Echo? Upopiony post-hardcore albo upopiony math-rock? Złośliwy powie, że trzeci numer, „You Lost Your Watermark”, brzmi jak Foreigner. Wpływ na to ma klawisz, dość zaskakujący, że tak to ujmę.

Podczas pierwszego odsłuchu miałem bardzo negatywne odczucia. Teraz nabrałem chyba ochoty na więcej (ta self-titled to tylko trzy kawałki), choć nie do końca wierzę w to, że TK Echo dałoby radę utrzymać moją uwagę na dużej płycie. Oby zespół poszedł drogą wyznaczoną przez drugi numer, „Era”.

(o)(o)(o)

the telescopesexploding head syndrome [tapete records; 2019]

Pisałem ostatnio o innej legendzie shoogaze’u i jej nowej płycie – o Swervedriver i „Future Ruins”. Fajne, ale raczej do zapomnienia.

The Telescopes poruszają się w innej estetyce – to raczej narkoodlot Spacemen 3 niż alternatywny rock. Stąd łatwiej trafić w rejony nudnego impro, ale też trudniej ugrząźć w rockowej mieliźnie.

Przez tę angielską kapelę przewinęło się niemal tyle osób, ile przez łóżko Lou Reeda, ale na straży wciąż stoi Stephen Lawrie. No i wciąż pokazuje, że muzyka jest tą dziedziną życia, w której wiek nie stanowi żadnej wymówki. Bardzo przyjemny lot.

(o)(o)(o)

buzzcocksanother music in a different kitchen [domino records; 1978, 2019]

„Dalej kocham Clash, ciągle lubię Ramones” śpiewał słynny GWpunk, ale najbardziej i w ogóle to jednak Buzzcocks – dośpiewuję ja. Domino wypuściło zremasterowaną reedycję pierwszego LP zespołu z Manchesteru i jest to, kurde, arcydzieło.

„Fast Cars”, „Sixteen”, „Fiction Romance”… Mógłbym cały dzień pisać o tej płycie. Co ja gadam – o całej płycie. O samym „Sixteen” mógłbym się produkować cały dzień. Ale ględzić na temat tych kawałków nie ma sensu. Równie dobrze można by pisać o tym, że „Obywatel Kane” został dobrze nakręcony, a Rembrandt równo kładł farbę.

An’ I hate modern music
Disco boogie pop
They go on an’ on an’ on an’ on an’ on
How I wish they would stop

(o)(o)(o)

homeless cadaver – fat skeleton [iron lung records; 2019]

Staram się jak mogę, ale do tej pory nie udało mi się trafić na słaby materiał wydany przez Iron Lung. Dwa numery z – tym razem idealnie wykorzystanym – klawiszem. Buja jak inny punkowy singiel, który niedawno opisywałem – „HEADS” Hanka Wooda and The Hammerheads. Czekam na dużą płytę.

Niestety nie znalazłem żadnego info na temat Homeless Cadaver.

(o)(o)(o)

dynasonic – #1 [dym records / don’t sit on my vinyl; 2019]

Post-rock, dub i co tam jeszcze, wszystko spójne i transowe. „#1” kojarzy mi się trochę z „Elite Feline” Lotto, co jest najlepszym możliwym skojarzeniem, jeżeli chodzi o polską muzykę ostatnich lat.

Materiał wyszedł na winylu (Don’t Sit On My Vinyl; wyprzedany), kasecie i mp3 (Dym Records). Mam nadzieję, że będzie tego więcej. Zajebista rzecz, zwłaszcza strona B.

O Dynasonic dowiedziałem się z Trójki, której prawie nie słucham, no i dzięki temu kupiłem limitowany winyl. Warto było.

%d blogerów lubi to: