Posts Tagged ‘dezerter’

fuck the king!

29/12/2014

103520-sheen-gallery-0006-img-0040-2-full-480w

(o)(o)
(o)(o)
(o)(o)

Znów na koniec roku przygotowałem składankę: po jednym (w przypadku Watery Love – dwa) kawałku z 15 ulubionych płyt (najlepsze na końcu). Znów było czego słuchać. Możecie sobie sprawdzić. Noise rock, punk, indie pop, funk, retarded rock – dla każdego coś miłego.

Kilka płyt rozczarowało, najbardziej „Two” Owls. Nie kupuję (dosłownie i w przenośni) też wzbogaconych reedycji moich ulubionych albumów: self-titled American Football i „Spiderland” Slint. Wiem, że gdy oba zespoły grały w latach 90., to zostały olane, a teraz sprzedają komplety biletów na swoje koncerty i że im się to należy, ale nie zmieni to mojego zdania: te „deluxe editions” są przekombinowane, by nie rzec: chujowe. Modę na to rozpoczął chyba Sonic Youth.

Najbardziej szkoda mi jednak kapitalnego bloga „The Elementary Revolt”. Jego raczej nikt nie zastąpi. Oprócz różnych crustów i screamów, można tam było znaleźć od groma noise rocka, a także taką perełkę, jak chociażby francuska Dalida. Ogólnie rzecz biorąc, blogi zdychają, coraz mniej do czytania i ściągania, ale warto niektóre odwiedzać. Na przykład ten.

Piosenka roku: The Growlers, „Good Advice” (najfajniejszy moment: jak koleś gra na wężu).

Życzę wszystkim udanego 2015 roku; zwłaszcza tym, którym chce się tu coś od czasu

Trzymajcie się.

„złote zegarki świecą po oczach blaskiem, który spać nie daje po nocach”

18/05/2013

1

Mam lekko spóźniony zapłon, bo dopiero teraz uświadomiłem sobie, że Człowiek Z Twarzy Podobny Do Stopy w sposób genialny udowodnił ponadczasowość tekstów Dezertera. :)

w kraju, gdzie normą jest nienormalność

dezerter, hard work, minority w megaclubie (katowice, 26.04.2013)

27/04/2013

1

MegaClub jest tak chujowym miejscem, że nie poszedłbym tam nawet się wysrać, gdyby mnie przycisnęło. Jego klimat sprawia, że idealnie nadawałby się do torturowania jeńców. Dodatkowe atrakcje koncertowe: piwo za 10 zł i brak możliwości wyjścia na papierosa na zewnątrz. Miałem wrażenie, że z klimy w palarni zacznie się ulatniać gaz. Beznadziejne miejsce.

Sam koncert natomiast bardzo dobry. Wreszcie przed Dezerterem nie zagrały koszmarki pokroju Zabili Mi Żółwia czy The Billa, a dobre, hardcore’owe kapele. Krótkie występy Minority i Hard Work potwierdziły tezę, że hc to muzyka, którą raczej trudno zepsuć na żywo. Kapele z tego nurtu są często strasznie podobne do siebie, ale akurat w przypadku tych dwóch śląskich załóg jest inaczej.

Dezerter zaczął od „Tchórzy”, skończył chyba na „Ku przyszłości”. Niemal wszystko brzmiało rewelacyjnie (ktoś się postarał, bo w regowym fragmencie „Jeśli chcesz zmieniać świat” dał pogłos na bębny i wokal). Mnie zmiotło „Nie ma zagrożenia” i zaskoczyło, że w setliście pojawił się kawałek „Nic nowego”. Nie zabrakło mojej ukochanej „Uległości”, a Robal pokazał, że mistrzowsko napierdala na swojej gitarze. Dla mnie bomba.

dezerter

hard work

minority

Apokalipsa wg św. mnie

09/04/2013

Nie umieram jeszcze
Jeszcze krew we mnie płynie
Jeszcze móżdżę swoim mózgiem
Sprzedawcy ludzkich sumień
Odpowiedzą za zdradę
Powieszę ich na mym zlekceważeniu
Rozstrzelam ich wybaczeniem

Nieświadomi swoich poczynań
Chcą mnie zagryźć na ulicznym widzeniu
A ja śmieję się w duchu
Z bajek zasłyszanych od osób publicznych
Władza to jedyna godna sprawa (ha ha ha)
Władza to zwycięstwo i swędzenie palców

Nie umieram jeszcze
Tylko społeczeństwo się wyniszcza
Zwierzęta zdychają
Lasy usychają
Nie umieram jeszcze
Jeszcze krew we mnie płynie
Tylko dookoła życia coraz mniej

Apokalipsa
Ha ha ha

na dwóch dobrych koncertach byłem…

03/10/2012

…wszyscy członkowie obu zespołów są starsi ode mnie. Jebać Off Festival.

 


%d blogerów lubi to: