Posts Tagged ‘chaos w mojej głowie’

adwent – raz sie żyje [extinction records / chaos w mojej głowie; 2012]

13/09/2014

adwent_razSie_Zyje-400x400

bandcamp („niebezpieczne skrzyżowanie” do pobrania za darmo)

extinction records

chaos w mojej głowie

pasażer records

 

Gdyby było więcej takich pankowych kapel jak Adwent, może nigdy nie oddałbym legitymacji.

Zespół istnieje długo, ale nigdy chyba nie osiągnął popularności adekwatnej do poziomu, jaki reprezentuje (no cóż, jest z Kędzierzyna-Koźla). Zresztą nie wiem, od wielu lat mam dość ograniczony kontakt z tzw. sceną.

„Raz sie żyje!” to płyta (warto odnotować fakt, że pojawia się na niej Anna Zajdel z El Bandy, która śpiewa jeden swój, tak sądzę, tekst oraz „Balladę bezbożną” Rafała Wojaczka) lepsza od poprzedniej (bardzo dobrej) – „Niebezpiecznego skrzyżowania”. Jest bardziej spójna, nie ma słabszych numerów (może poza „W wagony”; nie do końca przekonuje mnie też ponowne nagrywanie starych numerów – w tym przypadku „Królewicza”, choć ta wersja jest chyba lepsza od tej ze „Skrzyżowania”). Brakuje też tutaj fragmentów regowych, co niektórzy uznali za zaletę. Panowie grają naprawdę zdrowy punk i nie zgadzam się, że Adwent to głównie teksty. Muzyka zdecydowanie daje radę (choć czasem nie podoba mi się „brzęczące” brzmienie basu) i gdyby liryki były nieco gorsze niż są, pewnie też parę razy włączyłbym „Raz sie żyje!”.

No właśnie, teksty. Niby dotyczą spraw nie raz i nie dwa wałkowanych przez pankowe zespoły, ale widać, że pisał je ktoś, kto nie dość, że potrafi przeczytać książkę, to jeszcze zrozumieć jej treść. Nawet programowa antyreligijność i antyklerykalizm, które zazwyczaj wzbudzają we mnie odruch wymiotny, tu mnie nie drażnią. Z polskich punkowych poetów chyba jedynie Szymon z Whitmana dorównuje Kubie Kowalskiemu z Adwentu. (Autor jest tak elokwentny, że aż przegadał kapitalny skądinąd kawałek „Playboye vs króliczki”). :)

Nawet najprostszy przekaz jest oryginalny:

(…) jutrzenki wrzask i jeszcze raz: stul pysk!

wypełniaczka poleceń
poleceń wykrzykacz
ja znam to niedobrze
i chce mi się rzygać

O płycie Adwentu miałem napisać ponad rok temu (pozdrowienia dla Kuby Kunysza), ale jakoś nie mogłem się za to zabrać. Może dlatego, że miałem w planach ambitny tekst o tym, dlaczego zmęczył mnie punk, głównie pod względem, powiedzmy, ideowym, ale i muzycznym. (W pewnym sensie sam Adwent o tym śpiewa: te wszystkie drobne, obrzydliwe złośliwości/ niech każdy radzi sobie sam/ twój mały hermetyczny świat/ nie przewiduje wtrąceń ni naleciałości// przegryzłem twoją mydlaną bańkę/ mam złą wiadomość: nie jesteś punkiem). Ale słuchając rewelacyjnej płyty Adwentu, stwierdziłem w końcu, że nie tym razem. Ponarzekam kiedy indziej, bo „Raz sie żyje!” (najbardziej rozpierdala chyba „Suomi” z naprawdę genialnym tekstem) przypomniało mi gówniarskie czasy, gdy jarałem się nagraniami Apatii, Guerniki y Luno czy Liberum Veto. Kiedy każda nowa płyta (a raczej kaseta) była wydarzeniem.
I tylko teksty mogłyby być lepiej zapisane (po kiego grzyba tyle wykrzykników?!), bo świetnie się ich słucha, ale gorzej czyta.

turysta (zbędne wykrzykniki usunąłem w tym i we wcześniejszych kawałkach)

czoło mi bije niebezpiecznie równym
rytmem co same podejrzane bzdury
wystukuje w moją głowę
myślę sobie: dobre sobie
ktoś już za mnie poukładał świat

mam mózg do zmielenia fatalnie się wyceniam
kupuj teraz! łap frajera! łap!

mam prawa człowieka
wszak każdy kto się rodzi ma
i cieszę się szalenie
i służę uniżenie
zasady znam

ceaseless desolation – nothingness [chaos w mojej głowie, 2013]

31/08/2013

1

bandcamp

fb

chaos w mojej głowie

Wydawca dorwał mnie na hipsterskim festiwalu, wręczył swą niedźwiedzią łapą płytę i głosem nieznoszącym sprzeciwu rzekł: „Ma być recenzja”. Wrodzona uczciwość nie pozwoliłaby mi pochwalić czegoś, co mi się nie podoba, więc miałem nadzieję, że „Nothingness” okaże się dobrą płytą.

ceaseless desolation

Nigdy nie załapałem się na crust. Do dziś jedyną crustową płytą, jakiej słucham, jest Nausea i jej „Extinction”. Nie porwał mnie nawet Doom, mający status wręcz kultowy. Niektórzy za crust uznawali moje ukochane Niech Będzie? i kasetę „Ciekawość cierpienia” (może dlatego, że chłopaki coverowali Pissed), ale ten materiał to po prostu punk. No chyba że za crust uznać „Abyś wiedział, że nigdy nie przegrasz” Guerniki y Luno. Wtedy mamy już dwie płyty z taką muzyką, do których wracam.

Nie załapałem się też na black metal. Może wpływ na to miała lektura metalowych zine’ów. Ja pierdolę, wolałbym chyba słuchać Jarosława Kuźniara. Przypomniało mi się, jak gość, który nagrywał jako Wierzba, stwierdził, że metalowiec jest po prostu głupszy od przeciętnego człowieka. Coś w tym jest. Pamiętam, jak jacyś metale zaczepili mnie po czad-giełdzie, żebym im pokazał, co czytam. Akurat miałem „Mać Pariadka”, więc ci w rechot, że po rusku. No, ale czego się spodziewać po gościach w skórach i w za ciasnych gaciach.

1

Czemu o tym piszę? Dlatego, że twórczość Ceaseless Desolation określana jest jako „blackened crust”. Może i jest ta płyta trochę blackened, ale jak dla mnie to crust, i tyle.

Nie rozumiem, dlaczego zespół nazywa się Ceaseless Desolation (koszmarnie, swoją drogą), płytę tytułuje też z angielska, ale tytuły kawałków i teksty ma w języku polskim. A te wypadają nieźle. Coś jakby połączenie punkowej depresji z lirykami Kazimierza Ratonia. „Nieustająca dewastacja”, „Dwunożna autodestrukcja”, „Poroniony raj”, „Bez szczęśliwego zakończenia”… Mogliby jeszcze zrobić cover kawałka zespołu Czosnek „Depresja skrada się cicho siejąc spustoszenie w mojej głowie”.

A muzycznie? Takiego jebnięcia chciałem. Wwierca się to w czachę, chwilami dając wytchnienie dołującymi fragmentami filmów (nie mogłem skojarzyć, czyj to głos w „Egzystencjalnym szumie”, i co to za film, a to przecież Gustaw Holoubek w „Pętli” Hasa) albo sludge’owymi zwolnieniami. Pyszne jak fotki Chase Lisbon, które wrzuciłem pod postem z płytą Sicbay. Poza dość kuriozalnym wokalem w „Nieustającej dewastacji” płyta nie ma słabych punktów.

„Nothingness” to świetny materiał (czuję chwilami w tym Stuck on Ceiling) – i ładnie wydany – który można ściągnąć za friko z Bandcampa. Aż mnie łeb rozbolał. I o to chodzi.

[4+/6]

chaos w mojej głowie nr 7

30/06/2012

1

CHAOS W MOJEJ GŁOWIE Nr 7, czerwiec 2012, 104 strony!!!
W środku wywiady:
NEXT VICTIM,
BAGNA (Białoruś),
DRIP OF LIES,
MEINHOF (UK),
MONDO GECKO (Izrael),
LAST LEGION ALIVE (Belgia),
FEAR OF EXTINCTION (Czechy),
WE ARE IDOLS,
ADWENT,
ALI AGCA (Hiszpania),
CEASLESS DESOLATION,
WATCHING ME FALL
Ponadto rozmowy: Greg Bennick z zespołu TRIAL, Bezkoc – wydawca największego zina „Pasażer” oraz Ryszard Dąbrowski – twórca komiksowej postaci Likwidatora.
Kolumny autorskie na ośmiu stronach: Jambeer, Ex-Pert z INKWIZYCJI, Rafał z zina „Wschód słońca”, Diskris, Jarek z MEINHOF, Bocian z THE BOLD AND THE BEAUTIFUL, Paweł z No Sanctuary i Pablo.
Do tego garść artykułów:
– O co rzeczywiście toczy się walka pod hasłem ACTA?
– Śmieciowa energia – alternatywne wykorzystanie odpadów
– Jest późno, ale nie za późno… – zbiegli nazistowscy zbrodniarze
– Niech pną się pnącza – jak zazielenić pnączami swoje otoczenie
– O czym śnił elektryczny Dick – pisarz sf Philip K. Dick
– Jak przygotować do druku okładkę i wkładkę płyty czyli zrób to sam
– ELBA zostaje! – ostatnie wydarzenia na warszawskim skłocie
– El Chopo w Mexico DF – relacja Grzestera
– Vagina Dentata Fest – feministki nie gryzą
– Dwie dekady sceny DIY punk w Polsce – wypowiedzi ludzi ze sceny
Na koniec HAŁAS W NASZYCH GŁOWACH – w tym numerze wspomnienie holenderskiej grupy B.G.K.
Punk na żywo – relacje koncertów z Polski i zagranicy
Makulatura – recenzje zinów i prasy niezależnej
What’s that noise! – osiem stron recenzji muzyki

cena 15zł + 2 zł poczta

wydawcą Chaosu została Caramba
pod ich mailem oraz naszym chaoswmojejglowie@o2.pl lub przez formularz na www.chaoswmojejglowie.pl możecie zamówić sobie zinka
W sprawie wymian piszcie do Zośka

u nas możecie także kupić promo pakiet czyli Chaos nr 5, 6,7 za 25zł + poczta
jest też drobna obniżka stuffu na naszej stronie

***

Świetny kawałek, świetny tekst (ostatnia zwrotka mistrzowska). Szkoda tylko, że „klip” jest żenujący – wsadzenie do niego Ratzingera i Rydzyka to straszna bieda.

chaos w mojej glowie nr 6, 12.2011

26/12/2011

„Już niedługo, już za momencik, po nowym roku (drukarnia zapewnia nas, że po 5-6 stycznia) ukaże się numer Chaosu w mojej głowie.”

W numerze znajdziecie wywiady z:
Guntanamo Party Program
Alert Alert!!
Cast in Iron
[peru]
PAnikos
Suffering Mind
Life Scars
Collina
S.A.T.A.N

Info o zespołach
Violent Action i Matka Teresa

W tym numerze rozpoczynamy nowy cykl artykułów wspominkowych o świetnych zespołach pt. HAŁAS W MOJEJ GŁOWIE, gdzie poczytacie sobie artykuł o Włochach z Wretched

wywiad z Alkiem z hard-core.pl
wywiad z Uszatym z NNNW/CZOSNEK
wywiad z DIY artystką Kasią Niemiro [DOGSTAIL]

Kolumny JAMBERA, JARKA MEINHOFF, BOCIANA (cieszymy się z powrotu Boćka), PABLA

Prodigus nauczy Was, jak zrobić DIY koszulkę

Artykuły :
Zakaźny walka trwa
Sieć pod lupą państwa
Jak pokochałem świat po bombie atomowej
GMO zabije nas powoli
Prywatność w internecie
Mieszkam w Polsce

Recenzje

całość na 60 stronach przejrzystego składu
10zł + 2zł poczta

Chaosa możecie zamawiać na specjalnie przygotowanej stronie Chaosu
http://chaoswmojejglowie.pl/
lub po prostu pod mailem chaoswmojejglowie@tlen.pl

Generalnie nie wymieniamy się, ale wiadomo – są wyjątki, jeśli coś nas zainteresuje.

Lecz jeśli weźmiesz ziny w większych ilościach za gotówkę, otrzymasz korzystne rabaty.”


%d blogerów lubi to: