help me lord, help me jesus

spiritualized

20 /12

W 2012 – wybitnie chujowym roku, który mam nadzieję, że jeszcze nie zdechł, a wciąż jest gwałcony 12-calowym gwoździem – wyszło mnóstwo dobrych płyt, choć – szczerze mówiąc – nie śledziłem nowości tak dokładnie, jak kiedyś. No i nie słuchałem ambitnie zespołów, które lubię, ale nie mogłem się do ich dzieł przekonać. Może kiedyś dowiem się, czy „Emergence” Pluma faktycznie jest takie przeciętne, a „The Seer” Swansów nudne, czy też zabrakło mi do tych płyt cierpliwości. Za późno też poznałem fantastyczny, zdaje się, LP Raime „Quarter Turns Over A Living Line”. No ale to podsumowanie to głównie po to, żeby za rok-dwa móc sobie przypomnieć, co wyszło w 2012. Nie jakaś nadęta lista 50 albumów, za którą zawsze idzie pytanie: czemu dana płyta jest na miejscu 34., a nie 35.?

Po jednym kawałku z 15 płyt. Im niżej, tym lepiej. Prawie wszyscy artyści z tego zestawienia używają gitar elektrycznych, więc chyba nie ma sensu tego ściągać.

***

Gdyby ktoś chciał współtworzyć bloga (jak widać, sam mam coraz mniej zapału) – zapraszam. Zapewniam pełną „swobodę artystyczną”, ale w granicach rozsądku – bootleg Kult: „Live in Spodek” raczej nie przejdzie.

%d blogerów lubi to: