>mnoda – materiał archiwalny [2010]

>

Dostałem od Łukasza Cholewickiego z zespołu Mnoda ich materiał; po przesłuchaniu stwierdziłem, że warto wrzucić go na bloga. Chłopaki grają coś, co ktoś ładnie nazwał avant-punkiem, a co ja wrzucam dla porządku w szufladkę post-punk. Ważnym elementem na płycie jest saksofon, co przynosi chwilami nowofalowe skojarzenia. Mam nadzieję, że grając już bez tego instrumentu, Mnoda dalej ma pomysł na swoją muzykę. Jeśli ktoś lubi np. The Ex, to być może polubi Mnodę. Zresztą kapela przyznaje się do inspiracji twórcami „Catch My Shoe”. Zapraszam do ściągania płyty, a najlepiej jej kupowania (za jedyną dyszkę + koszt wysyłki). Na majspejsie można zobaczyć, jak „Materiał archiwalny” został wydany.
Mnoda pisze o sobie:

„(…) trio z Poznania, które porusza się gdzieś pomiędzy noise’em, post-punkiem i fejk jazzem.

Płyta podsumowuje okres 2007-2009, gdy zespół funkcjonował w czteroosobowym składzie z saksofonem.” Miłego słuchania.

PS. Jeśli ktoś chce, żebym wrzucił materiał jego kapeli na bloga, niech pisze na stirner77@gmail.com. Oczywiście wrzucę tylko to, co mi się spodoba.

>clockcleaner – auf wiedersehen [2010]

>
tracklista/buy

megaupload / mediafire

clockcleaner

Słabo znam Clockleanera (2002-2009); miałem kiedyś płytę tej kapeli i w ogóle mi się nie spodobała. Do tej pory ten nieistniejący już zespół z Filadelfii kojarzył mi się głównie z masywnymi łydami Karen Horner. Ta pożegnalna płytka (Load Records) jest jednak rewelacyjna, więc i skojarzenie się zmieniło. Szczególnie trzeci numer to majstersztyk. Jedyne, co mi przeszkadza, to irytujące uczucie, że muzyka z „Auf Wiedersehen” kojarzy mi się z inna kapelą, tyle że nie wiem z jaką.
***
Bonus: Sante D’Orazio. Polecam jego stronę, na której można znaleźć dużo fotek. Niektóre są świetne, niektóre to kicz – aż się człowiek zastanawia, czy to ten sam facet pstrykał.

>bananas at the audience / kabu ki buddah – alerte au macaque en ferraille [2002]

>
tracklista:
nozzle & puzzle (kkb) / belly dancer (bata) / the strange feeling of being under the influence of kkb (bata) / better dancer (kkb)

sharebee / mediafire (192 kbps)

attheaudience.free.fr

kkb myspace

sk records

BATA

KKB

Postanowiłem sprawdzić, co słychać u moich ulubionych noiserockowych żabojadów z Dopplera. Okazało się, że zespół się rozpadł. Życie.

Doppler gościł już tu dwa razy, wrzucam więc splita innych kapel z SK Records (z ich strony można ściągnąć składankę z kapelami, które wydają). Bananas at the Audience też już nie istnieją, Kabu Ki Buddah wciąż gra.

Wszystkie duże płyty BATA można ściągnąć z ich strony. Najpierw trzeba wejść w dział „Dyskografia”, następnie kliknąć w jakikolwiek album, a potem w głośnik.

***
Bonus: Jennifer Tzar

>nomeansno / mass appeal – look, here comes the wormies / s.s. social service [1980]

>
tracklista:
nomeansno (john wright – bębny, klawisze, wokal; rob wright – bas, gitara, wokal) – look, here comes the wormies
mass appeal (ray carter – bas, wokal; j. wright – bębny; r. wright – gitara) – s.s. social service

sharebee / mediafire (192 kbps)


Fajny singiel. Pierwszy numer brzmi nowofalowo i jest rewelacyjny. Nie mam pojęcia, kim jest
Ray Carter. Podejrzewam, że to po prostu Rob Wright.

***
Bonus: są kanadyjskie zespoły, niech będzie kanadyjski fotograf – Yousuf Karsh





>the fall – the complete peel sessions 1978-2004 [2005]

>
Zostało mi w zanadrzu parę postów, szkoda by było ich nie wrzucić.

tracklista

disc 1 / disc 2 / disc 3 / disc 4 / disc 5 / disc 6

buy

The Fall będzie jedną z gwiazd OFF Festivalu. Co tu pisać: legenda, Mark E. Smith itd., itd. Nie jestem ich wielkim fanem, ale niemal zawsze słucham tej kapeli z przyjemnością. Mam tylko nadzieję, że na koncercie nie skupią się na tegorocznej płycie Your Future, Our Clutter, bo raczej trudno uznać ją za arcydzieło.

Wrzuciłem jedynie takie zdjęcia, na których widać Elenę Polou, partnerkę najbrzydszego wokalisty rockowego na świecie (odkąd Shane McGowan wstawił sobie zęby; update: ponoć znów je stracił), Marka E. Smitha. Jak to napisał Krzysztof Varga w jednym z ostatnich felietonów: „Jedyny poważniejszy wniosek, jaki się nasuwa po tej projekcji (tekst dotyczy filmu o Serge’u Gainsbourgu – dop. mój), przeraża swoją banalnością: możesz być brzydki, ale jeśli jesteś wielkim artystą, to będziesz miał najpiękniejsze kobiety świata. Nie powiem, jest to refleksja dość budująca. Choć jej piękno burzy nieco świadomość, że oprócz tego, że wielki, to musisz być jeszcze strasznie sławny.” Według mnie refleksja jest dość smutna, a nie budująca.

Może jestem słaby w uszach, ale początek Contraflow z płyty nr 6 brzmi jak „Spacer do strefy zero” Strachów Na Lachy.

>Mi Ami – African Rhythms [2008]

>


TRACKLISTA:
1. African Rhythms
2. Feel You
3. Clear Light
Jacob Long – bas
Damon Palermo – bębny
Daniel Martin-McCormick – gitara, wokal
Dwunastka rewelacyjnej kapeli, w której gra dwóch gości ze śp. Black Eyes. Szybka wrzuta, bo czasu mało, a o Mi Ami napiszę jeszcze przy podsumowaniu roku.

 
Bonus # 7

Może nie wybitne, ale na pewno ładnie stojące w opozycji do tego, co za oknem, fotki Bruno Poinsarda.

black eyes – black eyes [2003]

TRACKLISTA:

1. Someone Has His Fingers Broken
2. A Pack of Wolves
3. Yes, I Confess
4. On the Sacred Side
5. Nine
6. Speaking in Tongues
7. Deformative
8. King’s Dominion
9. Day Turns Night
10. Letter to Raoul Peck

dl

BUY

Black Eyes to jeden z najlepszych zespołów we wspaniałej historii Dischord Records. Kapela istniała w latach 2001-2004 i w fenomenalny sposób poruszała się w postpunkowej estetyce. W ich muzyce jest niewiarygodna energia. Tego trzeba posłuchać. (Zabrzmiało jak z jakiejś chujowej reklamy.)

JeśLi ktoś nie słyszał Black Eyes, a zna rewelacyjną płytę Mi Ami Waterports, wydaną w tym roku przez Quarterstick Records, to na pewno od razu rozpozna specyficzny wokal Daniela McCormicka. Innym byłym członkiem Black Eyes, grającym obecnie w Mi Ami, jest Jacob Long.

>Kolaboranci – Ciało i drewno [1992]

>
Tracklista:
1. Plecy
2. Braterska krew
3. P.P.T.Ś.
4. Kapłan (mowa pierwsza)
5. Opowieść rękodzielnika
6. Kościoły
7. Kapłan (mowa druga)
8. Bez tytułu (1986)
9. Tylko nie miej pretensji
10. Wolność?
11. Poświęcenie dziecka wszechświatowi
12. Wystarczy wzrok
13. Widocznie tak powinno być
14. Piosenka miłosna
15. Jestem
16. Jak ja
17. Tatuś
18. Cóż by było

Przemek Thiele – głos
Jacek Chrzanowski – bas
Lech Grochala – perkusja
Wojtek Wójcicki – gitara

Download (128kbps)



Kolaboranci to najlepszy zespół post-punkowy w historii polskiego rocka. Zainspirowani Dezerterem stworzyli własny styl, a ich szczytowym osiągnięciem była płyta „Ciało i drewno” z 1992 roku (do CD zostały dodane: świetny cover „Dad” NoMeansNo i, niestety, słaby numer „Cóż by było). Po jej wydaniu kapela rozpadła się. Reaktywacja nastąpiła (już bez Jacka Chrzanowskiego, który dziś gra w Heyu i… Dezerterze) 3 lata później. Efekt: bardzo dobra płyta „Kukieł”. Później znów nastąpił rozpad i powrót w 2006 roku. Nie wiem, jak sytuacja wygląda obecnie.

Charyzmatyczny wokalista i autor doskonałych tekstów Kolaborantów, Przemysław Thiele, wydaje również solowe płyty. Większość z nich można ściągnąć z jego strony.

%d blogerów lubi to: