děti deště – love and piss [2008] / sára saudek

>

 Był polski zespoł, który wydał koncertówkę o podobnym tytule. Jak się komuś nie spodobało demo Děti deště, które wrzuciłem na bloga, to niech koniecznie sprawdzi „Love and Piss” – to noise rock czystej wody. 

Powoli kończymy z Czechami. Jeszcze tylko raz się pojawią, potem chyba przeniesiemy się do Szwecji. I nie będzie to kolejna płyta Brainbombs.
***
Sára Saudek. Ta pani działa na mnie mniej więcej jak jej mentor.

>děti deště – love and piss [2008] / sára saudek

>

Myślałem, czy by nie założyć profilu na fejsbuku. Może komuś chciałoby się go prowadzić? Ja nie mam czasu, a moja współpracownica ma swoje, niezbyt pochlebne, zdanie nt. „serwisów społecznościowych”
Do rzeczy. Był polski zespoł, który wydał koncertówkę o podobnym tytule. Jak się komuś nie spodobało demo Děti deště, które wrzuciłem na bloga, to niech koniecznie sprawdzi „Love and Piss” – to noise rock czystej wody. 
Powoli kończymy z Czechami. Jeszcze tylko raz się pojawią, potem chyba przeniesiemy się do Szwecji. I nie będzie to kolejna płyta Brainbombs.
***
Sára Saudek. Ta pani działa na mnie mniej więcej jak jej mentor.

>děti deště – poslední fext [2006?]

>

W zeszłym roku wrzuciłem parę kapel włoskich, teraz przybliżę nieco scenę czeską. Być może nie wszyscy wiedzą, że nasi południowi sąsiedzi (cóż za nieoklepane sformułowanie) mają dużo dobrych zespołów parających się math-. noise- czy też eksperymentalnym rockiem. Wiele z nich nagrywa dla Silver Rocket.
Zaczniemy od praskiego zespołu Děti deště, który 15.01 można zobaczyć własnie w Pradze (zagrają również Kiss Me Kojak i Lyssa). Zespół wśród swych inspiracji wymienia m.in. Fudge Tunnel, Godflesh, Karp, Lightning Bolt, Todd, godheadSilo i Melvins. Ta epka kojarzy mi się chwilami z niezłą zeszłoroczną płytą My Disco
Po licznych zmianach składu i ośmiu latach istnienia w 2008 roku Děti deště wydali pierwszy album „Love and Piss” (komuś z czymś kojarzy się ten tytuł?). To był już prawdziwy noise rock, który na pewno pojawi się na 10 fucking stars.
Zaprosić czeskie zespoły na tegoroczny Off Festival – to byłoby coś. Pewnie skończy się jednak (Katowice dają więcej kasy niż Mysłowice, gdzie Offy odbywały się wcześniej) na jakichś gwiazdach, które zaspokoją gusta naszych „hipsterów”.

***
Jan Saudek. Słynny, może najsłynniejszy, czeki fotograf. Mnie nie rusza jego twórczość – pewnie jestem w mniejszości. Fotki pochodzą z działu „The best of” na jego stronie.

%d blogerów lubi to: