Spaceheads – st (Red Note, 1995)

a2564074926_2

Spaceheads to zespół z UK, ale tym razem nie mam nic do powiedzenia na temat ich okładki. Chociaż bardzo mi się podoba i są tam chłopki z trąbkami i czymś.

Na discogs napisane jest, że „Spaceheads are a duo mixing trumpet & electronics with drums & percussion”. Dodałbym do tego moje ulubione słowo; tym razem nie jest to „plecha”, ale „transowość”.

Napiszę jeszcze, że nie ma na tej płycie nic ciężkiego, nieprzyjemnego, ani schyłkowości (?) ani egzystencjalnych smutków, to po prostu dobra zabawa, czysta radość.

O zespole przeczytałem dawno temu w czasopiśmie „Produkt”. Chociaż traktowało o komiksie, był tam dział z recenzjami płyt, dowiedziałem się stamtąd między innymi o Shellac, Supersilent, Ice, Fall Silent, soundtracku do Wampirycznych lesbijek. Pamiętam też artykuł o Nine Inch Nails, pisanym przez fana, w którym kolega autora umieścił wtrącenia, sugerujące, że NIN to nędza. koledzy bywają niedobrzy.

0000059763_20

Mindflayer – It’s Always 1999

It's_Always_1999

Mindflayer to zespół założony przez Briana Chippendale’a (Lightning Bolt, Black Pus) oraz Matta Brinkmana (Forcefield). Zespół gra muzykę monotonną i hałaśliwą, a płyta ma okładkę w kolorze zielonym. Polecam.

Artur Rumiński / Łukasz Ciszak – split (wounded knife, 2013)

935643_325220170938147_1644993757_n

Druga kaseta z Wounded Knife opisana na naszym blogu.

Tym razem jest to split – Artur Rumiński, którego postać przybliżyłem tutaj, zajmuje stronę B, stronę A zajął Łukasz Ciszak. Łukasz jest, podobnie jak Artur, gitarzystą, który upodobał sobie eksperyment z dźwiękiem oraz improwizację. Współpracował z Arszynem, XV Parówkami, Maćkiem Szymczukiem oraz Grzegorzem Zawadzkim. Odpowiada również za label sqrt, w którym wydawali między innymi: Arszym, Emiter, Blue Sabbath/Black Fiji.

Materiał Łukasza ma duże możliwości generowania w słuchaczu niepokoju. Pomimo oszczędności użytych środków, tego, że pozornie niewiele się tutaj dzieje, Ciszak potrafi tworzyć gęsty, przytłaczający nastrój. Natomiast na stronie Artura znajduje się muzyka hipnotyczna, rozmyta, odprężająca, pozbawiona ciężaru obecnego na solowym wydawnictwie. Materiał Łukasza kojarzy mi się z niedawno opisywanym Rope – „muzyka z dziwnego horroru”, natomiast to, co zagrał Artur, przywodzi na myśl Super Minerals oraz jeden z projektów Broadricka – Final.

Poza tym chciałbym wyznać, że „plecha” to ostatnio moje ulubione słowo i wszystko z plechą mi się kojarzy, a opisywany tutaj split wywołał we mnie wspomnienie pływających nitek oraz ciemnej, zielonej plechy na żywych roślinach, bądź zmurszałej, powalonej kłodzie, co jest na pewno świetną rekomendacją.

Kasetę można obejrzeć i kupić poniżej:

http://woundedknife.com/cut2/

oraz posłuchać tutaj:

http://arturruminski.bandcamp.com/album/split-w-lukasz-ciszak

http://lukaszciszak.bandcamp.com/

Duy Gebord – what does it mean when my vomit’s blue

3117160912-1

Z rzyganiem na niebiesko nie ma żartów. Na hyperrealu przed tym ostrzegali.
Duy Gebord znany jako Radek Sirko to młody muzyk i literat ze Śląska. Płyta jest taka, jak tagi, które ją opisują: dzieje się na niej bardzo dużo, brzmi to jak przekrój przez muzyczne fascynacje Radka.  Wśród tagów jest między innymi „noise rock”, którego się nie doszukałem, są tutaj za to: cyfrowe szumy, dziwaczne loopy, szczątkowe melodie, brejkorowe beaty, ambientowe pady, a w ostatnim numerze pojawia się przebojowy, black metalowy riff. Oprócz tego, okładka przedstawia nowoczesny monitor LCD, a w tytule jednego z utworów  znajduje się słowo „kot”, co jest, moim zdaniem, bardzo ważne.

http://duygebord.bandcamp.com/

Marcin wrzuca czarno-białe zdjęcia z gołymi kobietami, więc też postanowiłem wrzucić jakieś moje znalezisko, choć nie wiem, kto jest autorem i co to zdjęcie oznacza, na pewno coś bardzo niedobrego dla rodzaju ludzkiego.

nie wiem

Artur Rumiński – st (wounded knife, 2013)

20830_10200266396476101_1781862047_n

Artur Rumiński to sosnowiecki gitarzysta związany ze święcącym pierwsze sukcesy THAW (niedawno wydany debiut płytowy z kapitalnym artworkiem autorstwa Marcina Łojka, twórcy labelu newnihilism), tytułowany, nie wiedzieć dlaczego, zespołem blackmetalowym. Artur gra również w ARRM oraz Sun for Miles. Od niedawna gitarzysta Furii, zespołu, który ma piosenki o tym, że są to koła. Przez jakiś czas przebywał w stanach zjednoczonych, gdzie uczestniczył w obrzędach masonów wspomaganych przez Neurosis. Neurosis, ludzie w dziwnych szatach oraz tajne zakony i obrzędy są tutaj wskazówką, w jakich rejonach muzycznych poruszają się kolejne projekty Artura. Będą nią również zespoły z Southern Lord: granie ciężkie i powolne, ocierające się o eksperyment i improwizację. Tak, jak grzyby wytwarzają plechę o budowie nitkowej, tak Artur działa konsekwentnie, a jego kolejne projekty, wydawnictwa i koncerty trzymają równy, wysoki poziom.
Na kasecie wydanej przez Wounded Knife znajduje się 40 minut muzyki: pierwszy utwór to rytualne, przeciągające się w nieskończoność, rozmyte sprzężenia oraz pojedyncze dźwięki perkusji. W drugim utworze ta taktyka budowania nastroju zostaje uzupełniona przez monotonne, powolne riffy. Tendencyjne skojarzenia z Barn Owl, Earth, Sunn oraz Nadją z jednej strony, a z drugiej, z niektórymi, dronowymi wydawnictwami z Not Not Fun.

72827_325220214271476_1096954752_n

Kaseta, co się ostatnio w Polsce zdarza, jest wydana ładnie.

Do posłuchania tutaj:

Artur Rumiński – st

Do kupienia na fizycznym nośniku:

Wounded Knife

Niebawem pojawi się recenzja drugiego materiału wydanego przed Wounded knife.

Rope – Heresy, and Then Nothing but Tears

46347_350

Post naprawiony, link w komentarzach.

Zespół założony po rozpadzie szczecińskiego Krzycz. W Polsce (jak poinformował mnie Marcin) powstała epka „Fever”, następnie kontynuowali swoją działalność w stanach, w Chicago, gdzie powstały dwie płyty. „Heresy…” to druga z nich, pierwsza, „Widow’s first dawn” została wyprodukowana przez Albiniego. Nie wiem, jak brzmiał pierwszy album, ale „Heresy” nie ma nic wspólnego z hałaśliwością „Traumy”, nie ma to w zasadzie już nic wspólnego z noise-rockiem (a przynajmniej z tym, jak ten gatunek definiuję). Na myspace zespołu widnieje informacja, że grali „Avant-Moodswing-Rock”. Tak, czy inaczej Rope już nie istnieje. Jeśli ktoś ma jakieś informacje, co robią teraz ludzie z Krzycz/Rope, to niech da znać w komentarzu.

Lost Parts Stinging Me So Cold

wideoklip stworzony przez fana, który najlepiej charakteryzują słowa pewnego wiersza:

Powiedziałem: jest czyste i ważne./Powiedziałem: jest jasne i pierwsze.

tearist – living: 2009-present/We were so turned on

Na zespół Tearist składa się metalowa rura, mikrofon, delay, syntezator, dziewczyna i chłopak. To co grają, brzmi jak oszczędny w środkach synth pop z dźwiękami uderzania metalowej rury, co jest bardzo fajne.

Tearist razy dwa

Jason Crumer – Hum of an imagined environment/Rez Epo – Xantp

Tym razem noise trochę innego rodzaju – co jakiś czas będzie się on pojawiał na tym blogu.

Jason+Crumer++live

Jason Crumer. „Hum of an imagined environment” to bardzo dobra płyta do słuchania podczas długich spacerów, w czasie odwilży, po bardzo błotnistych drogach.

Hum of an imagined environment

ayuAU

Rez Epo – laurka dla mojego ulubionego projektu noisowego (na ostatnich materiałach nie do końca noisowego) z Polski, operującego, oprócz standardowych dla noise środków, dronowo-kosmicznymi dźwiękami oraz gładzią szpachlową.

Xantp

Abstinents, Kurws

Wczoraj byłem na koncercie wyżej i niżej wymienionych:

EPkę The Abstinents, zapakowaną w tackę na mięso, można nabyć na allegro za 20 zł. Kasa ze sprzedaży idzie na leczenie córki znajomego zespołu.

Kawałek z płyty „Dziura w getcie”, wydana przez Oficynę Biedota, z okładką autorstwa Janka Kozy.