debbie harry: face it [kagra; 2021]


W „Please kill me” Debbie Harry ukazana została jako stroniąca od kokainy nieśmiała dziewczyna, być może – obok Toma Verlaine’a i Elvisa Costello – jedyna normalna osoba w tym towarzystwie. W „Face It” Angela Tremble sama buduje swój obraz – ostrej punkówy, która kocha ten sport. Żadna ze mnie konserwa, ale trochę dziwnie się czułem, czytając teksty typu „przeleciałam go w budce telefonicznej”. I fakt, że autorka jest kobietą, nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby autobiografię napisał wspomniany wyżej Thomas Miller, też wolałbym nie dowiedzieć się, że np. „zerżnął kogoś w szafie”.

(o)(o)

Czasem głupek opowie historię z morałem (zazwyczaj nieświadomie), niekiedy osoba mądra kończy swe dzieło i nic z niego nie wynika. Debbie Harry jest niewątpliwie inteligentną starszą panią (1 lipca skończyła 77 lat), która przeżyła więcej niż zwykły śmiertelnik, lecz jej książka rozczarowuje. Ot, mamy ciąg zdarzeń – od dzieciństwa (to chyba najciekawszy fragment) po reaktywację Blondie – z którego niewiele wynika. To nie tak, że Debbie nie sili się na refleksję, to nie tak, że gada głupoty – po prostu jej dzieło jest nijakie. Im bliżej końca, tym gorzej. Nie pomaga też tłumacz.

Niby atrakcją są zdjęcia, ale ciekawsze znajdziesz na fanpejdżach poświęconych Blondie i Debbie Harry. Prace artystyczne fanów wokalistki to w większości koszmarki. No, ale fakt, że wokalistka zamieściła je w „Face It”, to miły gest.

(o)(o)

Czytałem gorsze biografie, ta mnie po prostu rozczarowała. Ale jeśli komuś nigdy za wiele kawałków o punku, CBGB, Ramonesach i Iggym, pewnie będzie zadowolony.

Może trochę przesadzam: opowieści o sesji zdjęciowej w spalonej kuchni (w sukience Marilyn Monroe!) i o współpracy z HR Gigerem czy Davidem Cronenbergiem mogą zaciekawić. Tak czy siak, całość jest trochę jak nudnawy film, który chce się jednak zmęczyć do końca (bo aktorka ładna albo muzyka dobra).

(o)(o)

Nie lubię kopać, ale muszę to napisać: Kagra to gówniane wydawnictwo. Liczba błędów, zwłaszcza interpunkcyjnych, które można znaleźć w „Face It”, po prostu poraża. Jeszcze gorzej było w „Decybelowym obszarze radiowym”. Wziąłem na chwilę do ręki „Wszyscy kochają nasze miasto”: pierwsze dwie-trzy strony i już żałowałem, że wydałem kasę na tę książkę. Dajcie sobie siana albo nauczcie się pisać po polsku.

6 na 10 dla Debbie, dwója dla Kagry.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: