lód 9 – grawitacja [wyd. własne; 2019]


bandcamp

facebook

soundcloud

Rockowa (?) awangarda z Katowic. Prędzej bym się spodziewał, że Michael Douglas i Catherine Zeta-Jones zamieszkają na Koszutce.

(o)(o)

Lód 9 (od razu przyszła mi ochota, żeby odświeżyć sobie „Kocią kołyskę” Kurta Vonneguta) to jedna druga innego arcyciekawego składu z Katowic, Ciśnienia. Można powiedzieć, że oba zespoły to zespoły postrockowe (cokolwiek to znaczy).

Ciśnienie gra post-rock kojarzący się, przykładowo, z Explosions in the Sky czy This Will Destroy You, ale ciekawszy i – zabrzmi to niezgrabnie – bardziej poszukujący od tego, co robią te amerykańskie grupy (do których mam słabość – żeby nie było). Widziałem tę ekipę kilka razy na żywo i uwierzcie: potrafi niebanalnie przypierdolić. Pamiętam koncert Ciśnienia w katowickiej Sixie, przed Lonker See: wypadło nie gorzej, a przecież autorzy „One Eye Sees Red” to wybitna grupa koncertowa.

(o)(o)

Lód 9 to zupełnie inny klimat. Post-rock, który powstał – znów to głupio zabrzmi – jako swoisty anty-rock (Rafał Księżyk pisał o kapelach tego nurtu w artykule noszącym znamienny tytuł „Gitary do pieca”). Jego najwybitniejszym (a na pewno najpopularniejszym) przedstawicielem było chicagowskie Tortoise.

Dodałbym do tego awangardę rockową spod znaku grup Faust (ten Perona i Zappiego) i Gong – i mamy, mniej więcej, to, co reprezentuje sobą Lód 9. A przynajmniej to, jak ja go odbieram. Może jeszcze dorzuciłbym progresywny rock spod znaku Thinking Plague. Oczywiście bardziej idzie mi o podejście do grania, o – przepraszam za wyrażenie – dekonstrukcję rockowej formuły, niż o jakieś wielkie podobieństwo muzyczne. Choć ten Faust faktycznie chodzi mi po głowie; ogólnie rzecz biorąc, ma „Grawitacja” w sobie wiele z krautrocka.

(Jak zasugerował muzyk pewnego zespołu, który codziennie powinien bić pokłony Gang of Four: szukanie porównań źle świadczy o recenzencie).

Inne skojarzenie to… nasze Kury – ale nie pastiszowe, tylko awangardowe (vide ta część „Nie martw się, Janusz”, gdy panowie przestają parodiować Nosowską, bo to ponoć panią z reklamy banku parodiowali, i zaczynają napierdalać). Można więc powiedzieć, że yass dotarł do Katowic 30 lat później (tytuł drugiego numeru, „Rozczarowanie [popijam wodę z kałuży]”, brzmi zresztą wybitnie yassowo).

Eksperyment wykonany i nad wyraz udany. Męczą mnie tylko – i nie bardzo je łapię – te klesze (od „klechy”, nie od „The Clash”) wokale w „Przepoczwarzeniu” i „Aokigaharze”.

Gdybym miał wskazać najmocniejsze punkty płyty, byłyby to wspomniane „Rozczarowanie” oraz ostatni numer, pięknie męcząca, wręcz maniakalna „Grawitacja II, III, IV”.

(o)(o)

Może kiedyś, dzięki takim zespołom jak Lód 9 i Ciśnienie, Śląsk nie będzie się kojarzył z koszmarkami typu Dżem czy Kat.

(o)(o)

Materiał na CD wydał sam zespół.

Jeden komentarz na temat “lód 9 – grawitacja [wyd. własne; 2019]”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.