fleshworld ‎– the essence has changed, but the details remain [this charming man records; 2019]


fleshworld

bandcamp

facebook

spotify

(o)(o)

this charming man

bandcamp

facebook

(o)(o)

unquiet records


fot. Woda i Pustka

Panowie z Fleshworld napisali, że grają „blackowy post-hardcore”. Gdy muzyka jakiegoś zespołu opisywana jest słowem „blackened”, z góry zakładam, że będzie do niczego. Mam wrażenie, że wielu artystów „ublackowia” swoją twórczość, bo jest po prostu banalna i nie mają na nią pomysłu. Tym razem tak nie jest, o czym za chwilę.

Acha. Mało to istotne, ale niezbyt podoba mi się nazwa „Fleshworld”. Kojarzy mi się z zespołami, które piszą o sobie, że grają „mieszankę różnych stylów”, trochę grunge’u, trochę metalu, trochę nie wiadomo czego. Tym razem tak nie jest, o czym za chwilę.

Kiedy już zdążyłem się lekko uprzedzić do Fleshworld, włączyłem płytę i… od razu mi przeszło. „The Essence Has Changed, but the Details Remain” (bardzo udana okładka Denisse Ariany Pérez) to niezwykle przyjemny dla ucha wpierdol. Osiem dość długich, nieschodzących poniżej czterech minut, kawałków, bardzo dobrze nagranych w Monochrom Studio pod okiem Haldora z Satanic Studio.

To nowocześnie brzmiący hardcore, ale nie odhumanizowany, jak wiele tego typu współczesnych pozycji, które mimo emocjonalnego charakteru, robią wrażenie nieco sztucznych, jakby zagranych przy użyciu poradnika „HC dla zaawansowanych” .

Czuć na „The Essence Has Changed” energię, którą zapewne krakowianie potrafią „sprzedać” na żywo. No, jest w tym sporo szatana, zwłaszcza w moim chyba ulubionym „Out of Context”.

Ta płyta to nie tylko 40 minut energetycznego napierdalania, ale też parę smaczków, dzięki którym słychać, że prędkość emisji dźwięku to nie jedyne, co interesuje Fleshworld.

***

Parę miesięcy temu słuchałem dość dużo HC, także wielu klasycznych rzeczy, więc generalnie rzecz biorąc, były to płyty co najmniej dobre (poza jednym wyjątkiem). Nie mam szczególnie emocjonalnego stosunku do tego typu muzyki (poza emocore’em, he he), więc moja ocena nowych płyt z tego gatunku nie jest obciążona sentymentem do starych (może jedynie Minor Threat to kapela, do której żywię wyjątkowe uczucia). I stwierdzić mogę, bez obciążenia myśleniem, że „kiedyś to się grało”, że Fleshworld na tle (często klasycznych – powtarzam) kapel, które katowałem niedawno, wypada świetnie. Teraz przydałoby się sprawdzić, czy daje radę na żywo.

***

„The Essence Has Changed, but the Details Remain” wydał – na CD i LP – niemiecki label This Charming Man, mający w swym katalogu m.in. Die Nerven, Heads. czy Viagra Boys.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: