sorry, thanks [reż. dia sokol, USA 2009] / eden [reż declan recks, irlandia 2008]

by

sorry thanks

Wyjazd z pracy na bezsensowne szkolenie (kusi mnie, żeby napisać też o bezsensie pracy, ale może poczekam, aż spadnie w III RP bezrobocie) pozwolił mi obejrzeć w hotelu dwa filmy z rzędu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio obejrzałem dwa filmy z rzędu. Oba wyemitował Sundance Channel, chyba najciekawszy kanał filmowy, odkąd Ale Kino i CBS Europa (wcześniej Europa Europa i Zone Europa) się popsuły.

„Sorry, thanks” to „typowe, amerykańskie kino niezależne”. Niby realistyczne, ale jednak nieco odrealnione z uwagi chociażby na sztuczne dialogi. Często tego typu filmy są bardzo dobre (przykład to rewelacyjny „Passenger Side”, też wyemitowany przez Sundance), o tym jednak nie da się tego powiedzieć. Kompletny brak poczucia humoru (mimo reklamowania filmidła jako „unromantic comedy” i nawiązania do Woody’ego Allena), postacie mniej ciekawe niż solowa płyta Davida Yowa, brak jakiejkolwiek puenty… Oczywiście można się wymądrzać, że film wspaniale ukazuje problem nudy i apatii, brak mi jednak wrażliwości lewicującego studenta kulturoznawstwa.

Świat, w którym kobiety chodzą do łóżka z kimś takim, jak Max Callahan (Wiley Wiggins), nie zasługuje na to, by przetrwać.

[2/6]

W hotelowym kiblu można sobie było podkręcić głos i słuchać dialogów z filmu. W sumie, lekko się wychylając, można też było na niego patrzeć. Miejsce w sam raz, by cieszyć się „Sorry, thanks”.

eden

„Sorry, thanks” to „typowe kino niezależne”, natomiast „Eden” to „skromny, poruszający dramat”. Dziwna sprawa: choć o bohaterach wiemy tyle, co o tych z filmu Dii Sokol, to jednak wydają się o wiele ciekawsi, może zwyczajnie żywi.

Typowa sytuacja: małżeństwo z długim stażem i kryzys. Ona (Breda Farrell) czuje się niekochana, on (Aidan Kelly) goni za ułudą. Na małej przestrzeni i wśród samych znajomych gąb trudno, żeby w końcu nie zrobił się z tego pierdolnik. A wszystko świetnie zrobione i zagrane. No i jest puenta: raczej niespodziewana i bo ja wiem, czy bardzo prawdopodobna? Chyba jednak trochę „Eden” na niej traci.

Ostatnio pomyślałem, że takich filmów już się nie kręci. No to jednak się kręci.

[5/6]

Wygląda na to, że warto oglądać Sundance Channel, założony przez Roberta Redforda.

Tagi: , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: