annna – kwiat paproci [somnolent shelter records, 2013]


934682_450438855039799_1808098604_n

To pierwszy przypadek, gdy artysta osobiście wręczył mi swą płytę, a potem zapytał, czy byłbym łaskaw ją zrecenzować. Do tej pory wysyłano je pocztą albo podsyłano na mejla. Zdarzyło się też, że sam musiałem kupić CD, a potem go zrecenzować na prośbę wydawcy (skandal).

***

Annna niestety nie jest kobietą. A może i lepiej. Wszak „Wszystkie kobiety są złe”, jak śpiewali Rafał Kwaśniewski i Lux Interior.

***

Muzyką, która najlepiej czyści uszy, jest płyta Brainbombs „Genius And Brutality – Taste And Power”. Powiedzmy, że „Kwiat paproci” brzmi, jakby seryjny zabójca, narrator na płytach szwedzkich pojebów, stracił nad sobą kontrolę (oraz głos).

***

Problem z noise’em polega na tym, że nie operuje konkretem. Oczywiście są kapele, które do swych pozanoise’owych poszukiwań (może chcą po prostu zaistnieć wśród większej ilości odbiorców) dodają rytm i narrację (opisywane jakiś czas temu Wolf Eyes i Hair Police). Co zrobić jednak z Annną? Czy podoba mi się ta płyta, bo Annna to mój kolega? Czy podoba mi się niezależnie od tego faktu? Albo może inaczej: czy chciałoby mi się poświęcić czas tej płycie, gdyby nie nagrał jej ktoś, kogo znam?

***

Podoba mi się też, przykładowo, „Modern Jester” Aarona Dillowaya, którego nie znam. A mój znajomy gra w zespole operującym konkretem zwrotka-refren. Sympatyczny gość, ale w życiu nie słyszałem większej chujni i w życiu nie napisałbym czegoś pozytywnego na temat tego, co gra jego kapela.

Taki jest właśnie noise. Nie wiesz, czy Aaron Dilloway to wybitny artysta współczesny, czy hochsztapler. Dlaczego akurat Merzbow to najsłynniejszy muzyk noise’owy?

Muszę przyznać, że gdy próbuję odpowiedzieć na te pytania, czuje się głupszy niż prof. Hartman.

Nie znam się na noise’ie, ale w muzyce Annny słychać, że to nie tak, że autor włączył jakieś dziwne urządzenie i poszedł cyklinować parkiet albo pobiegać po lesie.

Za trzecim przesłuchaniem słyszę tu smaczki, których nie dostrzegłem wcześniej, ale nie chce mi się o nich pisać, bo zaraz zacznę udawać erudytę, a ci zawsze są żenujący („Znasz The Dead C? No to nie możesz lubić Red Hot Chili Peppers!”).

***

A „Kwiat paproci” warto kupić chociażby dla kawałka „Milosc Szmaragd i Krokodul”. Oraz miłego wytchnienia, jaki daje utwór nr… 97 (po zripowaniu cedeka do mp3).

W Somnolent Shelter Records powinno zostać jeszcze kilka egzemplarzy.

[4/6]

***

bandcamp

fb

somnolentshelter.art.pl

Jeden komentarz na temat “annna – kwiat paproci [somnolent shelter records, 2013]”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.