wojt i vreen – kandibura [2012]

by

1

Moja niechęć do pisania recenzji zbiegła się z tym, jak dostałem od Mateusza Kunickiego, czyli Johanna Vreena płytę „Good luck ro-Man, good luck Witch”. Nawet o niej tu nie wspomniałem. Vreen podesłał mi mimo tego płytkę, którą nagrał wraz z Wojtem. „Kandibura” jest, jak sam napisał, „nieźle nagrana, miła do słuchania”.

Muzyka zawarta na płycie opisywana jest m.in. jako folk i lo-fi. No cóż, prawie każda muzyka, w której słyszymy gitarę akustyczną, nazywana jest folkiem. Co do lo-fi, to może jestem słaby w uszach, ale słychać tego na „Kandiburze” tyle, co na płytach Pink Floyd (o, właśnie zauważyłem, że sami panowie też tak otagowali swoje dzieło na bandcampie. Może ja po prostu słabo kumam ten termin). Z drugiej strony, trzeba przyznać, że muzykę Wojta i Vreena, choć jest bardzo tradycyjna i nie ma w niej miejsca na eksperymenty, trudno jednoznacznie zakwalifikować. Mnie to, co robią obaj panowie, najbardziej przypomina… The Beatles.

Kiedyś bym pewnie nie zadał sobie trudu, żeby kilka razy przesłuchać taką płytę. Dziś robię to z przyjemnością (tylko czasem angielski wokalisty brzmi kiepsko, zwłaszcza w „Tell Me”). I nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Stałem się „bardziej dojrzałym odbiorcą” czy zdziadziałem? No ale kiedyś śmiałem się z Beatlesów, teraz ich słucham z przyjemnością (może poza niemiecką wersją „I Wanna Hold Your Hand”).

Zastanawiałem się, czy „czwórka” to nie za dużo. Ale chyba dwa najlepsze numery na płycie – „All This Changes” i „Sin” (zwłaszcza ten drugi) – podpowiadają, że jednak nie. Nie zmienia to faktu, że z nagrań Vreena, które poznałem do tej pory, najbardziej podeszła mi płyta In The Name Of Name.

A tak w ogóle to był to udany rok dla polskiej muzyki. O czym jeszcze napiszę.

[4/6]

Radio Rodoz (znajdziecie tam też inne przydatne linki)

Tagi: ,

Komentarze 2 to “wojt i vreen – kandibura [2012]”

  1. kovac2 Says:

    a propos Pink Floyd to okładka trochę jak zmęczone/zchilloutowane?, a może po prostu beztrosko zdychające Atom Heart Mother

  2. 10fuckingstars Says:

    Coś w tym jest. Cały czas z czymś mi się okładka kojarzyła i pewnie dlatego wspomniałem akurat o Flojdach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: