liturgy – aesthetica [2011]


thrill jockey

Niby black metal, ale chwilami ci goście grają bardziej jak The Psychic Paramount niż jakieś zjeby z lasu. Najlepsze jest to, że niektóre numery w całości budowane są na motywach, które normalnie powinny stanowić kulminacyjny numer jakiegoś kawałka, który i tak uznalibyśmy za „zajebisty”. Do tego lekko schowany, nawiedzony wokal potęguje niecodzienny klimat płyty. Jak dla mnie, chyba najlepsza rzecz w tym roku obok „II”… The Psychic Paramount. O tym, że goście naprawdę potrafią zaskoczyć świadczy choćby kawałek nr… A zresztą sami sprawdźcie.

9 myśli na temat “liturgy – aesthetica [2011]”

  1. To chyba jakiś popularny zespół, bo jego „muzyka” pojawiła się na przykład w ostatnim „HCH”, trójkowej audycji Bartka Chacińskiego i Jacka Hawryluka.
    Zresztą z tego co wiem, mają zagrać na tegorocznym Offie – i od tego momentu wszyscy obecni tam hipsteri/hipsterzy przestaną wierzyć w boga

    Polubienie

  2. Świetna płyta! Dzięki, że o niej napisałeś. Na co dzień nie słucham takiej muzyki i nie znam się na niej, ale ten album do tego stopnia mi się spodobał, że bardzo poważnie się zastanawiam nad pojechaniem na OFFa, żeby zobaczyć ich w akcji. Tym bardziej, że kolesie kompletnie odbiegają od stereotypowego obrazu black metalowca. Zacząłem też czytać „Władców chaosu” o norweskim black metalu i mam zamiar zabrać się za dyskografię Venomu, Mayhem oraz innych klasyków gatunku.

    Początkowo 2 pierwsze kawałki wydawały mi się na jedno („diabelskie”) kopyto. Wkurzały mnie też te potępieńcze, zupełnie niezrozumiałe wrzaski wokalisty. Cóż, taka konwencja. Ale potem rozwaliły mnie numery 3 (brawurowy „Returner”) i 4 (transowy „Generation”). Kolejne kawałki też są bardzo dobre. Jak na moje ucho niektóre brzmią bardziej jak noise niż metal, ale przecież nieważna jest etykietka. Najistotniejsze, że to świetna porcja potężnej muzyki. Płyta w ogóle mi się nie nudzi, jest urozmaicona i rzeczywiście potrafi zaskoczyć, zwłaszcza tymi („anielskimi”) chórkami.

    Polubienie

    1. Dzieki za zaproszenie! Nie pije juz ponad pol roku… Nie obiecuje, ze bede na OFFie. Chcialbym jeszcze pojechac w lipcu (25-28) do Posen na PinkPunk Fest i nie wiem, czy mi dadza w robocie tyle urlopu…

      Polubienie

  3. Mędrcy zwykli pisać/mawiać, że abstynenci to ludzie o wyjątkowo nierozwiniętej wyobraźni – nie potrafią znaleźć powodu, by się napić. A tak w ogóle – na Offie istnieje możliwość zakupienia piwa, którego potem nie trzeba samemu wypijać. Bez obrazy

    Polubienie

  4. Sorry, ale co to za mędrcy, którzy nie mają dość wyobraźni, żeby zrozumieć, że abstynent to nie osoba, która nie ma powodu, żeby się napić, ale człowiek, który ma powód, żeby nie pić?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: