>"ja to w ogóle nie słucham polskich zespołów", cz. 1


>

Napisała do mnie pewna studentka i autorka undergroundowych filmów (ostatnio nakręciła 3-minutową ekranizację „Wojny i pokoju”). Lubi zapisywać krótkie przemyślenia na temat nowych płyt i poprosiła, bym udostępnił jej swoje łamy raz w miesiącu. Nazwa cyklu wzięła się z wypowiedzi jej koleżanki, która myślała też, że Steve Albini to basista Radiohead. Będą się pojawiać również leaki, sorry panie i panowie. Zobaczymy, czy ten rok przyniesie nowe „Spiderland” albo „At Action Park”.
***
Alex Zhang Hungtai z Tajwanu, który nagrał lo-fi mogące się chwilami kojarzyć z Suicide (w 2-3 utworach). Jeśli chcecie kogoś nabrać na to, że macie nieznane nagrania duetu Alan Vega – Martin (!!!) Rev, polecam. Fajna płyta.

Twórca tego bloga pokazał mi numer starego magazynu „Outside”, w którym recenzent zastanawia się, czy to, co gra Earth, można nazwać muzyką. Dziś brzmią zupełnie inaczej – o wiele bardziej spokojnie, ale nie powiedziałabym, że mniej intrygująco. Trzeba spokojnie usiąść i skupić się na muzyce granej przez Earth. Zdecydowanie warto, niesamowicie wciąga. To może być jedna z najlepszych płyt 2011.

Mogwai – Hardcore Will Never Die, But You Will (Rock Action Records / Sub Pop)
Z nudów. Łabędzim śpiewem klasycznego, gitarowego post-rocka były „Hawk is Howling” Mogwai oraz „Hymn to the Immortal Wind” Mono. Oczywiście śmierć tego gatunku muzycznego ogłoszono już wcześniej, ale ja jednak radziłabym dokładniej przyjrzeć się tym dwóm płytom. „Hardcore” to potwornie nudny album, niemal pozbawiony ciężkich gitar, które w muzyce Szkotów są najważniejsze. Nie jest dobrze, gdy tytuł płyty (dość efekciarski) jest lepszy niż muzyka.

„Miałaś puścić Radiohead!” Muzyka na „The Wörld is Yours” nie jest zbyt fascynująca (choć, w sumie, czy to nie krzywdząca opinia wobec tego bezpretensjonalnego rokendrola?), ale nad wszystkim czuwa Głos Lemmy’ego. Jak ktoś to ładnie ujął: „rockownia wpisana w geny”. „Nienawidzę reggae, naprawdę. Nie oznacza to jednak, że działam we Froncie Narodowym.” – powiedział kiedyś pan Kilmister. Czy można go nie lubić? Kiedyś nakręcę film „Lemmy na Jamajce”.
cdn.
audrey horne

2 myśli na temat “>"ja to w ogóle nie słucham polskich zespołów", cz. 1”

  1. >po przeczytaniu wczoraj tego posta(i wzmianki o an action park)z wczoraj na dziś przyśnił mi się Steve Albini grający Ptaki czują jesień Ewy Braun.dziękujębardzo pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: