>5 niedocenionych płyt


>

Podsumowanie roku za nami. Pomyślałem, że warto wrzucić 5 wybranych przeze mnie płyt, które nie pojawiły się na żadnej z nadesłanych list ulubionych albumów (na mojej zresztą też), a zdecydowanie im się to należało.
***

Wenezuelczyk, którego poznałem dzięki featuringowi na „Red Rainbows” Noveller. W jakiś sposób wpisuje się w modę na „drone’y, ambienty i experimentale”, ale – w przeciwieństwie do 90 proc. artystów poruszających się w tych rejonach – nie nudzi.

mf

 ***

Noise punk nieco ujarzmiony, więc nie nuży po 3 kawałkach. Nie jest jednak pozbawiony czadu – posłuchajcie chociażby numeru „Network”, który przerabia indie-jelonki na karmę dla kotów.

***

Ciekawe, czy u nas ktoś w końcu nagra bezpretensjonalną płytę z lekko garażowym rockiem. W sumie, co za różnica – zawsze zostają ci Australijczycy (obecnie pracują nad kompilacją z numerami live i kawałkami z siódemek).

mf

***
Z każdym przesłuchaniem coraz bardziej podoba mi się ta płyta. KK to zespół wybitny, nie gorszy od najlepszych kapel w historii niemieckiej awangardy rockowej, a u nas niedoceniany, a może nawet dość słabo znany. Pewnie nazwę mają za trudną.
***

Nigdy nie byłem fanem łączenia lo-fi z psychodelią (wolę brzmienie, jakie osiągnęli White Hills na swej ubiegłorocznej self-titled), ale ta płyta jest baaaaaaaaaaardzo dobra i mogłaby trwać ze 2 dni dłużej. Nawet powrót autobusem z Katowic może być dzięki niej w miarę przyjemny.

mf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: