>rec: Mitch & Mitch with their Incredible Combo – XXII Century Sound Pioneers


>

(Lado ABC, 2010)

Przez Mitchów zostałem zmiażdżony swego czasu na Off Festiwalu. Ich koncert był jednym z najlepszych w bogatej już historii tej imprezy. Później widziałem ich w katowickim Cogitaturze. Nie zrobili na mnie już takiego wrażenia, bowiem niektóre grepsy się powtarzały. Ale i tak niesamowicie dołożyli do pieca, gdy nagle, na pełnej poważce zagrali In the Meantime Helmeta. Potem nabyłem płytę 12 Catchy Tunes – wkładka do CD okazała się ciekawsza niż muzyka.

Gdy okazało się, iż kapela Macia Morettiego najpierw wystąpiła na „Święcie Bytomia”, a potem w Trójce ze Zbigniewem Wodeckim, trochę straciłem nią zainteresowanie. XXII Century Pioneers miała dać odpowiedź na pytanie, czy Mitche stali się zespołem dla rolników i babci klozetowych.

To, co podoba mi się w tej płycie (nagranej w poszerzonym składzie: dęciaki dają naprawdę bardzo dużo tej muzyce), to to, iż mogła powstać gdziekolwiek (oczywiście nie licząc Górnego Śląska). Mitch & Mitch tworzą muzycy, o których można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że są pozbawieni tożsamości. Tak więc to, że dźwięki zawarte na tym LP nie kojarzą się z określonym miejscem na Ziemi (czy to z, powiedzmy, Paryżem czy też z Paryżewem), czynią tę płytę – paradoksalnie – ciekawszą niż zeszłoroczny Paristetris, który mógł zostać uznany za jeszcze jedną rzecz z cyklu: „Patrzcie, ten Macio nie dość, że zajebiście gra, to jeszcze jakim jest jajcarzem”. A zazwyczaj ci, którzy bardzo chcą brzmieć, jakby byli nie stąd, kopiując trendy na Zachodzie modne jakieś 3 lata temu, kojarzą się nie z Zachodem i otwartością, a z zapachem kapusty gotowanej przez sąsiada. Kosmopolityzm Mitchów wypada naturalnie jak zmierzła baba na poczcie.

To, co imponuje, może być też jednak uznane za wadę. Leci muzyka (można mieć wrażenie, że to mitchowskie wersje soundtracków do starych filmów), jest przyjemnie, ale drugiego dna jakoś nie czuć. Ciężko tej płyty nie polubić, ale chyba równie trudno – jeśli akurat nie jest się dziennikarzem, który właśnie się zorientował, że Mitch & Mitch są na topie – jest się nią zachwycić.

Dawno temu, w programie „Łapu Capu” w Canal+ pokazano autentyczną scenkę. Starsze małżeństwo: ona trzyma dwie ciężkie siaty, on nie niesie niczego. „Kocha pan swoją żonę?” – pyta reporter. „Bo ja wiem? Jest, bo jest” – odpowiada jej mąż.

Dzięki fenomenalnemu, 9-minutowemu Volcano oraz także rozbudowanemu Dinomatendo nie można płyty Mitchów zbyć cytatem z tego starego grzyba.

Marcin Wandzel

[4-/6]

kup

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: