>Filmy [wrzesień, październik 2009]


>

Il Camorrista (Kamorysta; Włochy 1986; reż. Giuseppe Tornatore).  Widziałem to już jakiś czas temu, ale zapomniałem o filmie Tornatore wspomnieć. To pełnometrażowy debiut Włocha. Niezły film, z dobrą rolą Bena Gazzary. Problem w tym, że część obsady gra tutaj, jakby przeniesiono ich z Tancerzy. Najciekawsza jest postać siostry głównego bohatera (Laura del Sol), w jakiś dziwny, uległy – choć nie jest pozbawiona dumy – sposób wiernej mu przez cały czas, niezależnie od sytuacji.  [4/6]
Secretary (Sekretarka; USA 2002; reż. Steven Shainberg). Historia lekko perwersyjnego związku sekretarki (fotka wyżej) mającej masochistyczne skłonności (mieć kiedyś taką) i jej pracodawcy (być nim). Świetne zdjęcia, intrygujący klimat i fantastyczna Maggie Gyllenhaal w roli głównej. [4/6]
Broken English (Złamany angielski; Francja , Japonia , USA 2007; reż. Zoe R. Cassavetes). Film córki Geny Rowlands i Johna Cassavetesa. Mimo szczerych chęci ciężko mi się wczuć w rolę kobiety szukającej miłości. Nie wiem, czy zmęczyłbym Broken English, gdyby nie świetna rola pięknej Parker Posey (fotka na dole). [3/6]
Proof (Dowód; Australia 1991; reż. Jocelyn Moorhouse). Dziwny trójkąt, w którego skład wchodzą: niewidomy fotograf (Hugo Weaving), przyjaciel, który opisuje mu, co znajduje się na zdjęciach (Russell Crowe) oraz gosposia mająca obsesję na punkcie tego pierwszego (fantastyczna Geneviève Picot). Może brzmi to dziwnie, ale film jest kapitalny. [4+/6]
Empire Falls (USA 2005; reż. Fred Schepisi). Dobry, telewizyjny film. Zwraca uwagę świetna obsada. W roli głównej Ed Harris, a najlepiej wypada Paul Newman, który wcielił się w dość nietypową dla swego emploi postać. [4/6]
Wallander: Sidetracked (Wallander: Fałszywy trop; Wielka Brytania, Szwecja 2008; reż. Philip Martin). Współczesny kryminał to zazwyczaj nie rzecz w stylu skądinąd świetnego Columbo. Morderstwo nie jest, jak tam, czymś, co się wydarza tylko po to, by kumaty detektyw mógł się wykazać. W Wallanderze przypomina raczej o tym, że świat, jakby się nad nim zastanowić, nie bardzo nadaje się do życia. Przygnębiający, świetny film. Choć mnie trochę trudno przyzwyczaić się do Kennetha Brannagha, bo twarz Wallandera ma dla mnie Kristen Hennriksen. Z drugiej strony, ten aktor, po przeczytaniu przeze mnie książki Mankella, też z początku mi nie podchodził. [4+/6]
Regarde la mer (Spójrz na morze; Francja 1997; reż. François Ozon ). Ten krótki i zapewne niedrogi film może się podobać: ma świetny, niepokojący klimat, który ewidentnie wciąga. Szkoda tylko, że punkt wyjścia dla całej historii jest idiotyczny. Nie wiem, jak głupi musiałby być ktoś, by wpuścić do domu osobę, która wygląda, jakby wróciła z rytualnego mordu, w dodatku niezadowolona, że był niedostatecznie krwawy. Chyba, że Ozon chciał w ten sposób pokazać absurdalność wielu horrorów. Chyba jednak nie. [4-/6]
Wallander – Luftslottet (Wallander: Zamki na piasku; Szwecja 2006; reż. Anders Engström). Wyjątkowo dołujący i chyba najlepszy Wallander, jakiego widziałem do tej pory. Ciekawie zostali sportretowani w nim zamożni ludzie. Trochę, jakby byli nieludzcy, z innej planety. [5/6]
The Curious Case of Benjamin Button (Ciekawy przypadek Benjamina Buttona; USA 2008; reż. David Fincher). Po świetnym Zodiaku – duże rozczarowanie. Pomysł na Ciekawy przypadek jest 100 razy lepszy od filmu, który okazał się być po prostu nudny. Dobrze chociaż, że dzięki Cate Blanchett udało mi się go obejrzeć do końca. [3/6]
Girl 6 (Dziewczyna nr 6; USA 1996; reż. Spike Lee). Nie jest to najlepszy film Spike’a Lee, ale tę historię dziewczyny na telefon, która nie poradziła sobie na filmowych castingach, ogląda się świetnie. W roli głównej bardzo dobra Theresa Randle. [4/6]
Irina Palm (Belgia, Francja, Luksemburg, Niemcy, Wielka Brytania 2007; reż. Sam Garbarski). Ciekawa historia (babcia robiąca handjob w klubie, by uzbierać na operację wnuka). Do tego bardzo dobra rola Marianne Faithful. Problem w tym, że zakończenie musiał wymyślić ktoś, kto wiedzę o świecie czerpał z filmów Disneya. [4-/6]
Wallander: Firewall (Wallander: Zapora; reż. Niall MacCormick). Tym razem Kurt walczy z cyberterrorystami. Odrobinę rozczarowujący odcinek. Problemem jest to, że współpracownicy Wallandera są pozbawieni wyrazu. Zupełnie inaczej, niż ma to miejsce w szwedzkiej serii. [4-/6]
Wallander – Blodsband (Wallander: Więzy krwi; Szwecja 2006; reż. Stephan Apelgren). Najciekawsze w tym Wallanderze jest to, że pojawia się w nim był chłopak Lindy, córki Kurta, zamieszany w przestępstwo. Bardzo dobry, niemal jak zwykle, odcinek serii. [4+/6]
Rok spokojnego słońca (Polska, USA, RFN 1985; reż. Krzysztof Zanussi). Przyznać się do tego, że Zanussiego lubi się bardziej niż np. Tarantino, to tak, jakby zadeklarować się jako zwolennik PiS. Ja akurat lubię reżysera Barw ochronnych, a ten film należy niewątpliwie do jego najlepszych obrazów. Problem polega na tym, że ledwo znoszę aktorstwo grającej tu główną rolę Mai Komorowskiej. Na dodatek jej filmowa miłość została w wyjątkowo mdły sposób zagrana przez Scotta Wilsona. Świetni są za to w rolach szumowin: Janusz Gajos, Jerzy Stuhr i Zbigniew Zapasiewicz.  [5-/6]
Exit (Wyjście; Szwecja 2006; reż. Peter Lindmark). Niezły thriller z Madsem Mikkelsenem. Jest niepokojący klimat, są nielogiczności scenariuszowe, jest wreszcie zaskakujące – jak dla kogo – zakończenie. [4-/6]
Interiors (Wnętrza; USA 1978; reż. Woody Allen). Allen w stylu Bergmana. Dobrze byłoby zrobić remake tego filmu – we współczesnych wnętrzach. [5-/6]
Righteous Kill (Zawodowcy; USA 2008; reż. Jon Avnet). Jestem jedną z nielicznych znanych mi osób, której ten film się podobał. Obejrzałem, nieźle się bawiąc i nie ględząc, że to nie Gorączka, choć – z drugiej strony – gdyby nie De Niro i Pacino, to pewnie na film Avneta nie zwróciłbym uwagi. Rzecz na pewno lepsza niż jej polski tytuł. [4-/6]
Blood Diamond (Krwawy diament; Niemcy, USA 2006; reż. Edward Zwick). Z jednej strony film Zwicka w wyrazisty i brutalny sposób ukazuje ważny temat – z drugiej irytuje jego hollywoodzkość. Przemiana głównego bohatera (niezły DiCaprio) jest niewiarygodna, postać Maddy Bowen – trywialna i w kiczowaty sposób zagrana przez Jennifer Connelly, a niektóre ze scen kojarzą się z banalnym kinem sensacyjnym. W szkole dostawało się czasem 4 z dwoma minusami. W sumie na tyle można by ocenić Blood Diamond. [4-/6]
Angel (Belgia, Francja, Wielka Brytania 2007; reż. François Ozon). Ozon bawi się (?) konwencją melodramatu. Uciechy z tego filmu tyle, co z lektury Wyborczej. [3-/6]
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha (Polska 1970; reż. Janusz Majewski). Z jednej strony rzecz nieco trąci myszką i irytuje nie najlepszą rolą Józefa Duriasza, z drugiej – Lokis to jednak udany film grozy, co – jak na polskie warunki – jest niemal cudem. [4-/6]
Kráska v nesnázích (Piękność w opałach; Czechy 2006; reż. Jan Hřebejk). Jeden Jan Hřebejk nakręcił więcej dobrych filmów niż wszyscy polscy reżysezy razem wzięci, jeśli by przejrzeć ich dokonania po upadku komuny. Piękność w opałach to prosta historia, ale scenarzysta Petr Jarchovský potrafiłby ciekawie opowiedzieć o Sebastianie Nowaku. Najciekawsza jest tu postać wujka Richiego (Jiří Schmitzer), naprawdę wyjątkowej mendy. Grająca główną rolę Anna Geislerová, nie jest może pięknością, ale ma więcej seksapilu niż jakakolwiek polska aktorka. Minus za beznadziejne piosenki pojawiające się w filmie. [5-/6]
Mýrin (Bagno; Islandia 2006; reż. Baltasar Kormákur). Ponury i dość obrzydliwy film. Zaczyna się obiecująco, gdy policjant mówi: „Typowa islandzka zbrodnia – brutalna i bezsensowna”. Potem jednak obraz okazuje się być subtelny jak felietony Ziemkiewicza. Francuzi robią takie filmy 1000 razy lepiej. [3/6]
Romper Stomper (Australia 1992; reż. Geoffrey Wright). Film sprzedający odważną tezę, że i naziole mają uczucia. Oglądanie tych debili (policjanci i Azjaci też nie są w filmie przedstawieni jako klony Gandhiego, więc jest to jakaś tam wartość obrazu Wrighta) przez kilkadziesiąt minut może być męczące. Uzależniony od heroiny Daniel Pollock, grający przyjaciela głównego bohatera (Russell Crowe), przed premierą filmu popełnił samobójstwo. [3+/6]
Spider (Pająk; Kanada, Wielka Brytania 2002; reż. David Cronenberg). Z Cronenbergiem problem jest taki, że świetne pomysły przekuwa na przeciętne filmy. Pająk jest akurat dobrym filmem, tyle że – jak na twórcę Muchy – dość banalnym. Co do roli Ralpha Fiennesa, jedni powiedzą, że „świetnie się wcielił”, inni – że gra jedną miną. [4-/6]

3 myśli na temat “>Filmy [wrzesień, październik 2009]”

  1. >moim zdaniem "Sekretarka" jest nieprawdziwa – takie skłonności do bycia poniżanym to chyba mają raczej szefowie, prezesi itp. czyli w życiu chyba byłoby na odwrót.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: