>Filmy [maj, czerwiec 2009]


>

Lucie Žáčková, Eva w filmie Słoneczne miasto

Perfume: The Story of a Murderer (Pachnidło: Historia mordercy; Francja, Hiszpania, Niemcy 2006; reż. Tom Tykwe). Głównym plusem tego filmu jest fakt, iż Tykwer odszedł od pretensjonalnej kieślowszczyzny znanej z jego wcześniejszych kawałków. Pozostał jednak sobą: film jest bardzo ładny, ale cokolwiek pusty. Jego główną wadą jest odtwarzający postać Grenouille’a Ben Wishaw – facet groźny i pociągający niczym Sławomir Sierakowski. Reasumując: film troszkę nudny, ale ogląda się go przyjemnie. No i pojawia się w nim Dustin Hoffman. [4-/6]

Sluneční stát (Słoneczne miasto; Czechy, Słowacja 2005; reż. Martin Šulík). Film porównywany z Goło i wesoło. Czy każdy film, w którym występują bezrobotni, musi być podobny do Full Monty? Jeśli już, to obraz Šulíka jest czymś pomiędzy Goło i wesoło a Poniedziałkami w słońcu de Aranoy. Ogląda się Słoneczne miasto świetnie, choć film siada w pewnym momencie. Ale zakończenie wynagradza wszystko. [4/6]

The Pledge (Obietnica; USA 2001; reż. Sean Penn). Czy głupek może nakręcić udany film? Może. The Pledge byłby jeszcze lepszy, gdyby nie niektóre ujęcia przypominające filmy z cyklu „To wydarzyło się naprawdę” puszczane po 20:00, ale i tak to kawał porządnego kina z kapitalnym Jackiem Nicholsonem w roli głównej. [4-/6]

La prima notte di quiete (Pierwsza spokojna noc; Francja, Włochy 1972; reż. Valerio Zurlini). Udany w sumie film, ze świetną rolą Alaina Delona. Choć z drugiej strony śmiesznie wygląda Delon w tym swoim płaszczu ważącym pół tony i wieczną fajką w zębach, gdy prowadzi zajęcia na uczelni. No i jeśli 40-latek traci głowę dla młodej laski, którą miało pół miasta, to chyba coś jest nie tak. Albo właśnie jest tak, jak powinno być. [4/6]

Revolutionary Road (Droga do szczęścia; USA, Wielka Brytania 2008; reż. Sam Mendes). Zawsze, gdy człowiek ma ochotę ponarzekać na kondycję współczesnego kina, pojawi się killer pokroju Gran Torino czy właśnie Revolutionary Road (pozdrowienia dla tego, kto wymyślił polski tytuł). Fenomenalna gra DiCaprio i Winslet. [6/6]

Death on the Nil (Śmierć na Nilu; Wielka Brytania 1978; reż. David Suchet). Niby fajnie się film ogląda, ale jest on niedorobiony scenariuszowo i jeśli chodzi o obsadę (Jane Birkin jako pokojówka?). Takie sobie, nie ma co się rozpisywać. [3/6]

Cztery noce z Anną (Francja, Polska 2008; reż. Jerzy Skolimowski). Duże rozczarowanie. Chaotyczny film, w którym niewiele widać. Może to i lepiej. [1/6]

Tam i z powrotem (Polska 2002; reż. Wojciech Wójcik). Zaskakująco dobry film. Kryminalna historia na tle koszmarnego PRL-u. Świetni Jan Frycz i Janusz Gajos oraz Olaf Lubaszenko, który swego czasu był naprawdę dobrym aktorem. [5/6]

Husbands (Mężowie; USA 1970; reż. John Cassavetes). Dawno temu, kiedy wydawało mi się, że kino jest czymś więcej niż rozrywką, jarałem się Cassavetesem. Możliwe, że tamte filmy rzeczywiście są świetne. Możliwe jednak, że dziś uznałbym je za chujowe, a Mężowie spodobaliby mi się 10 lat temu. Choć to mało prawdopodobne. [1/6]

Heartbrake Ridge (Wzgórze złamanych serc; USA1986; reż. Clint Eastwood). Nie jest to najlepszy film Eastwooda, ale ze względu na dialogi chce się do niego równie często wracać, jak do Brudnego Harry’ego. Seksistowskie określenie „męskie kino” jest tu jak najbardziej na miejscu. [4+/6]

Kate Winslet bierze prysznic nie używając wody

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.