>Filmy – kwiecień

by

>

Jennifer Connelly


Following (Śledząc; Wielka Brytania 1998; reż. Christopher Nolan). Udany debiut Nolana. Śledząc wygląda jak celowo amatorska produkcja nawiązująca do estetyki filmu noir. [4-/6]

The Fly (Mucha; USA 1958; reż. Kurt Neumann). Film, delikatnie mówiąc, się zestrzał. Później Cronenberg uwspółcześnił tę historię. Dawno nie widziałem jego wersji, ciekawe, czy dziś też robi wrażenie. [3-/6]

Medvídek (Niedźwiadek; Czechy 2007; reż. Jan Hřebejk). Czegoś mi brakuje w w tym filmie mojego ulubionego czeskiego reżysera, ale nie umiem tego wyartykułować, a myśleć specjalnie nie mam ochoty. W każdym bądź razie bardzo mi się podobało, jak przez postać Vandy (Tatiana Vilhelmová) człapiącej po mieszkaniu w majtkach i fatalnej fryzurze, reżyser pokazał, jak zachowują się ludzie w związku, gdy już przestaje im na nim zależeć. [4-/6]

The Hulk (Hulk, USA 2003; reż. Ang Lee). Twórca Burzy lodowej kręci film o Hulku skaczącym jak Gumiś. Ang Lee musi być tak odważny skoro się pod tym czymś podpisał, że mógłby go odznaczyć Lech Kaczyński. Chyba raz w życiu zdarzyło mi się, że nie obejrzałem do końca filmu reżysera, którego uwielbiam. Był to Autobus Spike’a Lee. Hulka zmęczyłem chyba tylko z powodu Jennifer Connelly. [0+/6]

The Crow (Kruk; USA 1994; reż. Alex Proyas). Zaskakująco dobry film, aż dziwne, że zobaczyłem go dopiero teraz, skoro soundtrack poznałem niemal od razu, gdy się ukazał. Kruk jest lepszy, przykładowo, od ostatniego Batmana. [4+/6]

We Own Night (Królowie nocy; USA 2007; reż. James Gray). Nie tak dobry, jak poprzedni film Graya, Ślepy tor. Ogląda się przyjemnie, choć scenariusz jest schematyczny i naiwny, a Wahlberg i Duvall nie mają wiele do zagrania. Pierwszy z nich miał ciekawszą rolę w Ślepym torze. W tym samym filmie James Caan musiał się bardziej wykazać, niż Duvall w Królach nocy. [4-/6]

Gran Torino (USA 2008; reż. Clint Eastwood). Najlepszy film Eastwooda, obraz idealny. [6/6]

Lady Chatterley (Kochanek Lady Chatterley; Belgia, Francja, Wielka Brytania 2006; reż. Pascale Ferran) Statyczna adaptacja powieści D.H. Lawrence’a. Nuda w pięknych okolicznościach przyrody. Trudno znaleźć wytłumaczenie na to, po co powstał ten film, skoro niczego nie mówi o współczesności, a można było przecież zrobić coś więcej niż romans w zagajniku, bowiem zarówno postać Lady Chatterley (Marina Hands), jak i jej kochanka (Jean-Louis Coullo’ch) są ciekawe. Zwłaszcza z Parkina, który nie potrafi żyć wśród ludzi (mówi, iż praca w fabryce byłaby dla niego jak śmierć) można by więcej wycisnąć. [2/6]

Power (Żądza władzy; USA 1986; reż. Sidney Lumet). Przeglądam filmografię Lumeta – trzeba przyznać, że natrzaskał trochę tych filmów. Niestety, od pewnego momentu bardzo się oddalił od poziomu Pieskiego popołudnia czy nawet Sieci i Serpica. Power to nudnawa próba odsłonięcia kulis kampanii wyborczych. W roli głównej Richard Gere z wąsami. Mimo ciekawszych aktorów w obsadzie – Julie Christie, Gene’a Hackmanna i Denzela Washingtona – nie warto. [2/6]

Vicky Cristina Barcelona (Hiszpania, USA 2008; reż. Woody Allen). Po czym poznać, że kobieta zdradzi? Po jej płci. Najgorszy film Allena, najnormalniej w świecie oglądałem go z zażenowaniem – jakby znajoma osoba wysmarkała się na podłogę w miejscu publicznym. Słabe dialogi, pretensjonalna całość. Szkoda gadać. [1/6]


Rebecca Hall (Vicky w Vicky Cristina Barcelona)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: