columbus duo – expositions [deadsailor muzic; 2014]

30/08/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

dead sailor muzic

bandcamp

soundcloud

serpent.pl

columbus_w_windzie

Mało mnie obchodzi, na niewiele czekam, ale akurat nowe płyty Columbus Duo to coś, co mnie jeszcze rusza. To jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) zespołów Polsce. Tworzący go bracia Irek i Tomasz Swoboda grali kiedyś w wybitnym noiserockowym składzie Thing.

„Expositions”, wydana tylko na winylu, to piąta płyta Columbus Duo (były jeszcze: album „Columbus Meets Arszyn” oraz inny self-titled – kwartetu Columbus Ensemble). Do twórczości obu panów pasuje określenie, jakiego John Peel użył wobec The Fall: They are always different; they are always the same (mnie akurat płyty zespołu Marka E. Smitha zlewają się w jedną całość).

Nazwałbym muzykę na „Expositions” post-rockiem, gdyby ten termin nie był tak niekonkretny (post-rock to przecież i Mogwai, i Tortoise). Ta muzyka brzmi trochę tak, jakby po śmierci rocka muzycy próbowali, improwizując, wskrzesić tę formułę i uznali, że nie warto iść dalej, bo jest ciekawsza niż tradycyjny układ: wokal – bas – gitara – bębny plus zwrotka – refren (podobne wrażenie mam, słuchając Storm & Stress). Podczas jednego z odsłuchów płyty miałem wrażenie, że mogłaby służyć jako soundtrack do powieści Cormaca McCarthy’ego, potem już to odczucie nie pojawiło się.

Można by muzykę z tej płyty nazwać „szorstkim ambientem”. Na przykład ostatni – rewelacyjny – numer brzmi jak spotkanie ambientu z noise’em.

Trzeba też zaznaczyć, że to nie są odklejone eksperymenty dla wybranych. Takie „B36” mogłoby trafić (jeśliby takowa istniała) na jakąś okołoambientową listę przebojów.

Columbus Duo nagrało kolejną piękną płytę. I gdybym miał się do czegoś przyczepić, to do braku tego uwodzicielskiego męskiego wokalu, znanego z wcześniejszych albumów, oraz hitów na miarę „Motherfucker” i „Pleasure”. ;) A tak na poważnie, ciekawe, czy panowie nie doszli do momentu, w którym jedynie jakaś wolta może sprawić, że następne wydawnictwo nie będzie nudnawe. Oczywiście mogą mieć to w głębokim poważaniu. Funkcjonują w końcu na własną modłę, nie schlebiając gustom ani mainstreamu, ani undergroundu. Bez artystowskiej wyniosłości i bez dawania dupy.

lake of dracula – lake of dracula [1997] / synchrodogs

23/08/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

skin graft records

discogs

lake of dracula

Zespół, w którym udzielał się m.in. Al Johnson z U.S. Maple, co trochę słychać na płycie. Nie jest to „klasyczny” noise rock, ale posłuchajcie chociażby basu w „Memories of Me”. Kapitalna płyta.

***

Synchrodogs

1

2

3

4

5

6

the gordons – the gordons 1st and future shock ep [1981; 2007(?)]

15/08/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

flying nun records

gordons 1980

Nowozelandzki zespół, który przeobraził się później w bardziej znany Bailter Space (jego muzykę określono m.in. jako – uwaga – „atmospheric noise rock”). BS gra zresztą do dziś. Obecnie w Nowej Zelandii self-titled Gordonsów uznany jest za klasyk, za coś, co po trzech dekadach wciąż ma wpływ na gitarowe granie.

Na tę reedycję składają się pierwszy LP zespołu i EP-ka „Future Shock” (obie płyty ujrzały światło dzienne w 1981). Na pierwotnej, chyba wyłącznie kasetowej, reedycji pojawiły się te same numery, ale wymieszane.

Na okładce figurują nie „The Gordons”, a „Gordons”. Zresztą na stronie Flying Nun Records obowiązuje druga wersja nazwy zespołu.

Brak informacji o dacie wydania tego wznowienia (ale chyba był to rok 2007). Podany jest tylko rok pierwotnego wydania obu płyt – 1981. Wspomniana kaseta ukazała się w 1988.

The Gordons pochodzili z miasta o dość niesamowitej nazwie – Christchurch.

Christchurch-cathedral-after-the-earthquake
Katedra ChristChurch po trzęsieniu ziemi w chyba 2011

***

Nie znam ciekawych nowozelandzkich fotografów, więc zostajemy u nas: Joanna Piotrowska.

1

2

3

4

5

6

lizzy mercier descloux / rosa yemen – press color [2003]

12/08/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

lizzymercierdescloux.com

0

człowiek ma tyle szczęścia w życiu, że gdyby wsiadł na statek, byłby to zapewne achille lauro.

lizzy mercier descloux – mojej ulubionej kobiecej postaci ery post-punka – życie nie rozpieściło: rak załatwił ją w minutę osiem.

na tę płytę składa się nie tylko „press color” (1979) lizzy mercier descloux (z bonusowymi kawałkami), ale i ep-ka (1979) rosa yemen – duetu, w którym artystka występowała z d.j. barnesem.

kończą się już artyści, których chciałem wrzucić na bloga. pora się powoli zwijać.

1

2

4

5

6

odmieniec – pełnia [2014]

22/07/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

bandcamp

Jakiś czas temu zamieściłem recenzję płyty Odmieńca: pozytywną, ale trochę zgryźliwą. Jakub Czyż, który odpowiada za „Taniec ducha”, zamiast – jak na artystę przystało – napisać, że mnie zajebie, podesłał nowy kawałek.

Gość porusza się w rejonach muzycznych, w których łatwo o nudę: post-rock, ambient itp., ale zazwyczaj udaje mu się ominąć mielizny, co wzbudza mój szacunek, bo zazwyczaj gdy słyszę kolejne postrockowo-ambientowe smęty, mam ochotę wyskoczyć przez okno.

Trudno w przypadku „Pełni” wyciągać jakieś kategoryczne wnioski, bo to jeden kawałek, ale skręt Odmieńca w stronę neofolku (czy jak tam to nazwać) dobrze wróży.

crust – crust [1994]

19/07/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

discogs

10fuckingstars.wordpress.com

kolejny zespół z trance syndicate (najpierw nazywali się mud honey). ich ep-ka, „sacred heart of crust”, była pierwszym wydawnictwem labelu kinga coffeya (butthole surfers). crust brzmi trochę jak skrzyżowanie pain teens z distorted pony plus elementy, powiedzmy, kabaretowe. grali w sumie długo: od 1987 do 1997. ogólnie rzecz biorąc, mieli trochę pecha, np. john hawkins został pchnięty nożem. wrócili w 2004 na jeden koncert.

piękne czasy:

***

to był naprawdę ładny mundial.

1

FBL-WC-2014-KOR-RUS-FANS

3

4

FBL-WC-2014-MATCH05-COL-GRE-FANS

6

crunt – crunt [1994] / gregg segal

12/07/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

crunt1

zespół z trance syndicate, w której katalogu widnieją tak wspaniałe nazwy jak distorted pony, johnboy czy pain teens.

crunt tworzyli kat bjelland (babes in toyland), stuart gray (lubricated goat) i russell simins (jon spencer blues explosion). bjelland i gray byli małżeństwem. gdy się rozstali, crunt się rozpadł. ponoć przyczyną był romans graya z kristen pfaff. redakcja 10fs nie pochwala, aczkolwiek rozumie.

ta płyta co prawda nie wznieci pożaru, ale jej zawartość to solidny „alternatywny rock” lat 90. z grunge’owymi naleciałościami (co zrozumiałe). a ja lubię lata 90. muzyka była fajniejsza, filmy były fajniejsze, dziewczyny były fajniejsze itd., itd.

***

gregg segal. lubię taki zamierzony kicz. gość robił też zdjęcia amerykanów pozujących na tle śmieci, które były przyczynkiem do jakichś lewackich rozkminek o konsumpcjonizmie (na końcu jedno z nich). jebać lewaków. od jakiegoś czasu bardziej mi działają na nerwy niż tzw. prawicowcy.

1

2

3

4

5

6

Wiersz doraźny

Wkurwić lewaka, obśmiać mentalnego pedała:
całe moje zadanie. A wieczność natychmiast
pyta: „A co ze mną?”. Poczekaj, kochana.
Bo przyjdzie czas na wieczność,
lecz najpierw koniecznie
obśmiać lewaka, wkurwić mentalnego pedała,
niska poezja, niewielkie zadania.

cheater slicks – refried dreams [1999] / antoine d’agata

21/06/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

linki w komentarzach / links in comments

tumblr

in the red recordings

discogs

10fuckingstars.wordpress.com

wydawało mi się, że to znany zespół, ale chyba jednak nie. jak cię ktoś spyta, czym się różni garażowy rock od normalnego, puść mu cheater slicks. piękne.

teraz te nowe zespoły, razem z tym całym protomartyrem (choć to fajna grupa), mogą cheater slicks possać pałkę.

***

antoine d’agata. te piękne francuskie imiona i nazwiska.

1

2

3

5

6

7

norymberga – norymberga [b.d.t.a, 2014] / pawel starzec

17/06/2014 by

10fuckingstars.wordpress.com

norymberga bandcamp

tumblr

b.d.t.a bandcamp

Norymberga gra coś, co można by usytuować między noise rockiem a noise punkiem. Muzyce bliżej do pierwszej estetyki, do drugiej przybliża kapelę basisty The Kurws dość wściekły wokal.

Bardzo chętnie wnikliwie zrecenzowałbym ten materiał, ale nie dam rady trzymać się swojej zasady: trzy razy dokładnie wysłuchać płyty, nim napisze się recenzję. Nie dam rady z uwagi na kompozycję numer 5. Co to, kurde, jest?

Noiserockowy erudyta z miejsca stwierdzi, że na płytach kapel, które grają czy grały taką muzykę, znajdują się różne dziwadła. Czasem długie („End Of The World Theme” Mama Tick z „Gimme The Five Bucks” bądź „Pressure” Party Diktator z „Worldwide”), czasem krótkie (chociażby „Mr. Bizmuth” Hammerhead z „Duh, The Big City”czy „White Hole” The Jesus Lizard z „(Fly) On (The Wall) / White Hole”). Nie zmienia to faktu, że nie kumam, po co na „Norymberdze” pojawiło się to coś. Mógłbym zapytać u źródła, ale boję się odpowiedzi. :)

Chuj w to. Nie licząc piątego, reszta kawałków to hałas na poziomie. Do ściągnięcia na Bandcampie za darmo.

img168-2

img464-2

img048-2

img051-2

img472-2

img469-3

Za zdjęcia odpowiada Paweł Starzec. Pod tym linkiem można znaleźć więcej.


Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: